Brak ciepła w ok-re-sie dzieciństwa jest często po-wodem, że ko-loryt świata sta-je się ciem-ny. Świat nie jest dobry. (1)

 

 

Jakiś czas temu ten piątek wydawał się bardzo odległy. Na początku tygodnia chciałam przyhamować, licytowałam się o każdą minutę i szukałam sposobów na załatwienie wszystkiego, co chciałam załatwić prze 16 października. Na mojej dzisiejszej liście zadań cały stos ważnych rzeczy i coś, w co nie do końca wierzę: pakowanie. Jutro uciekamy na kilka dni do Holandii – wreszcie! Przez minione miesiące mieliśmy mniej okazji do odpoczynku niż można sądzić. Jeśli nie praca to maluchy – książeczki, spacery, kolorowanki, niekończące się rozmowy i wdrażanie się w nowy rytm dnia. Daliśmy z siebie wszystko, teraz czas na relaks. Trzeba jednak przypomnieć sobie jak być w tej podróży na 100% – jak oddać jej całe swoje serce.

1. Zabierz dziennik podróży i notuj.

Wyobrażam sobie, że kiedyś, za 30-40 lat (mam nadzieję!) otworzę wielkie drewniane pudło, w którym znajdę moje dzienniki, także te, które tworzyłam podczas podróży. Zapisane szczegóły, drobiazgi, które przykuły moją uwagę, przeżycia, nowe doświadczenia i emocje będą najpiękniejszą pamiątką tego, co wydarzyło się w moim życiu. Tak łatwo zapomina się przecież o tym, co dzieje się tu i teraz – często nie pamiętamy tego, co robiliśmy minionego dnia. Jeśli jednak powstanie dziennik podróży, stworzę swoją osobistą historię.

A pamiętasz te łóżka w hostelu w Argentynie? 

A pamiętasz, ze tę genialną sałatkę, którą zrobiliśmy sobie we Florencji?

A pamiętasz, jak chowaliśmy się przed zimnem w metrze w Nowym Jorku? 

To drobiazgi, prawda? Drobiazgi jednak tworzą mocny związek i poczucie tworzenia czegoś wspólnego, niedostępnego każdemu.

2. Stwórz playlistę na podróż.

To taka mała gra w skojarzenia. Wystarczy czasem jeden dźwięk, aby przypomnieć sobie błyskawicznie atmosferę odwiedzonego miejsca. Dla mnie Liverpool zawsze będzie kojarzył się z muzyką Elvisa i The Zutons (szczególnie Valerie), a Floryda z… Panem Tiktakiem. Dzięki temu wystarczy, że włączę płytę lub youtube – błyskawicznie przenoszę się do miejsc, które pokochałam.

3. Uwieczniaj detale i momenty.

Zdjęcia to absolutna konieczność – razem z dziennikiem podróży tworzą coś cudownego. Dla mnie najważniejsze są detale –  pani sprzedająca kwiaty w Lizbonie przypomina o magii tego miejsca. Bezpańskie psy w dzielnicy La Boca pokazują specyficzny klimat, jaki tam panował. Sfotografowana chwila, w której karmię syna w rogu kamienicy w Wenecji to dowód na to, jak trudno było mi znaleźć spokojne miejsce z 2 miesięcznym dzidziusiem. Maleńka Hana, która tańczy do muzyki granej przez ulicznego grajka, lody z najlepszej lodziarni na świecie, lody bazyliowe, menu restauracji, w której mój M. został uznany za  Alana Baldwina (:D) – trudno się nie uśmiechnąć na to wspomnienie. A co gdyby to wszystko zostało po prostu w przeszłości?

4. Zaprzyjaźniaj się.

Myślę, że są turyści i podróżnicy. Turysta podąża utartym szlakiem, szuka szablonowych doświadczeń i nie nawiązuje bliższego kontaktu z innymi ludźmi. Turysta odpoczywa od wszechświata. Podróżnik cieszy się z każdego nowego kontaktu, rozmowy czy wspólnie spędzonego dnia z (kiedyś) obcymi ludźmi. Podróżnik poznaje nie tylko miejsce, ale i ludzi. Dla nas takie podróżnicze zaprzyjaźnianie zawsze było wspaniałą częścią wyjazdów. W Portugalii spędziliśmy świetnie czas z rodziną poznaną w samolocie do Faro (pozdrawiam Rodzinę, Która Jedzie za Nami – nadal mam tak Was w swoich kontaktach!), w Key West byliśmy zachwyceni gościnnością i otwartością, nigdy też nie zapomnimy boskiego Paolo z hotelu w Trapani. Każde miejsce to dla nas twarz ciekawych ludzi. Konkret 😉

5. Decyduj się na nietypowe doświadczenia.

Teoretycznie warto poznać miejsca, które są sztandarowe dla danego miejsca. Typowe potrawy, oczywiste doświadczenia. W Disneylandzie rollercoaster, w Paryżu zdjęcie przed Moulin Rouge, w Barcelonie fotka w Parku Güell (koniecznie z widokiem na tę baśniową budowlę z wieżyczką). A gdyby tak dodać do tego coś wyjątkowego? Nietypowe przeżycia, postawienie przed sobą wyzwania, zrobienie w życiu czegoś zupełnie nowego? Zupełnie wyjątkowa pamiątka (najlepiej coś do zjedzenia), spacer bez celu, zgubienie się w małych uliczkach i alejkach, zwiedzanie najbliższych okolic (nawet jeśli nie są na turystycznym szlaku), wyzwanie fotograficzne, szukanie ciekawych murali – cokolwiek?

Uciekamy jutro do Holandii, po raz pierwszy wyjeżdżamy bez dzieci! Jeśli jesteście w Amsterdamie, wypijmy koniecznie jakąś dobrą kawę! Moje detale i momenty będą na instagramie, zapraszam także tam. Czas na pracę dzisiaj!

Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn3Share on Google+2Pin on Pinterest10