allinuj

Chyba nigdy jeszcze nie pisałam tutaj o mojej szkoleniowej pasji – może jednak co nieco pojawiło się między wierszami? 🙂 Kiedy lata temu po raz pierwszy stanęłam przed ludźmi jako trener, byłam przerażona. Po szkoleniu uznałam, że nie mam pojęcia, jak to się robi i nie chcę więcej z czymś takim się stykać. Mimo dobrych ocen w ankiecie ewaluacyjnej (uznałam, że ludzie po prostu nie chcieli sprawiać mi przykrości), nie wiedziałam, co o tym wszystkim myśleć. Ale oczywiście zamiast zrezygnować, zaczęłam walczyć z tym, co mnie przeraża. Dzisiaj mogę z wielką pewnością siebie powiedzieć, że praca trenera jest czymś, co kocham. Lubię pracę z konkretnymi narzędziami, uwielbiam rozmowy po ćwiczeniach, wnioski uczestników i obserwowanie tego, co dzieje się w grupie szkoleniowej.

Tydzień temu miałam wielką przyjemność zrobić na Uniwersytecie Jagiellońskim coś w rodzaju wielkiego szkolenia. Zwykle dbam o to, aby moje grupy były nie większe niż 12 osób, jednak tym razem zgodziłam się na eksperyment, dzięki któremu na spotkaniu było mnóstwo osób. Temat: zarządzanie czasem – czyli coś, o czym mogę mówić godzinami. Dzisiaj chcę Wam pokazać co się działo i powiedzieć o kilku drobiazgach życia trenera.

 

12388996_1099014506809477_193998251_o

12358510_1099014030142858_1640927351_n

12358433_1099014023476192_1233529578_n

 

4 rzeczy, które uwielbiam w szkoleniach

Rola trenera bywa trudna, ale i inspirująca. Choć warto przeznaczyć mnóstwo czasu na uczenie się technik, podejść i sposobów prowadzenia szkoleń, trzeba równie mocno nastawić się na poszukiwanie własnych rozwiązań. Wiedza jest niezbędna, to jasne, ale i wszystko, co dzieje się wokół szkoleń sprawia, że stają się one sposobem na życie. Moje 4 ulubione rzeczy to:

 

1. Bezpośredni kontakt z uczestnikami

Bardzo często pracuję z ludźmi prowadząc e-kursy. Polubiłam tę formę, bo działam z ludźmi, którzy często są w dalekich zakątkach świata lub w zupełnie innym miejscu w Europie. Oprócz tego nie ogranicza mnie czas – w e-kursach uczestniczą mamy, które nie mogłyby tak po prostu pojawić się na szkoleniu w Krakowie, pracownicy korporacji, którzy zasiadają do kolejnych lekcji, gdy już się uwolnią czy osoby z własnym biznesem, które nie mają mimo wszystko takiej elastyczności, jak by chcieli. Taka współpraca sprawia, że mogę spojrzeć na jeden temat z wielu perspektyw, nawiązuję kontakt z osobami z przeróżnych bajek. Rozmawiamy mailowo, czasem wykorzystujemy skype czy forum e-kursu.

Zdarza się jednak tak, że zaczynam tęsknić za czymś więcej niż tylko internetową formą kontaktu – szkolenie daje właśnie taką szansę. Podczas kilku godzin wspólnej pracy nad tematem, grupa nawiązuje kontakt, dzieją się różne rzeczy, ktoś od razu z kimś się dogaduje. Ja sama staję przed mnóstwem wyzwań – staram się tak wpływać na grupę, aby rzeczywiście udała się praca nad daną kwestią, czasem muszę zadbać o to, aby uczestnicy się nie pozabijali podczas wymiany zdań czy wyciągnęli wnioski po każdym z elementów szkolenia. Po coś przecież tu jesteśmy. Najciekawsze rzeczy dzieją się tam, gdzie grupa nie jest z własnego wyboru lub musi wziąć udział w szkoleniu tej od wariatów. Nigdy nie zapomnę pierwszego z kilku spotkań z pielęgniarkami, które robiły kurs opieki nad osobą przewlekle chorą. Zaczęłyśmy z pozycji ja młoda nauczę Was jak Wy dojrzałe i  milion razy bardziej doświadczone możecie pracować (widziałam te sceptyczne spojrzenia!). Po kilkudziesięciu minutach wszystkie panie śmiały się do rozpuku czołgając się po podłodze podczas jednego z ćwiczeń 🙂

O tak. Kocham to.

2. Pogłębianie relacji z Czytelnikami bloga

Dobrze, że mam tego bloga – ciągle to powtarzam. Poza kontaktem z Czytelnikami online, spotkaniami od czasu do czasu przy kawie czy drobiazgach i dużych rzeczach, które dla mnie robicie (dziękuję P. za paczuszkę świąteczną!), mam też w Was mnóstwo wsparcia. Podczas piątkowego spotkania na UJ zobaczyłam w tłumie Anię, którą poznałam na moim spotkaniu autorskim w krakowskim Matrasie. Wspaniałe uczucie – po prostu wiedziałam, że mam tutaj kogoś, kto będzie trzymał za mnie kciuki. To coś w rodzaju dodatkowego motywacyjnego kopniaka – ok, ona mnie zna, trzeba stanąć na wysokości zadania! Aniu, dziękuję Ci, że przyszłaś.

Gdyby Was nie było w moim bardziej realnym życiu, może myślałabym, że to wszystko tutaj nie ma sensu? Nie wiem. Z pewnością wszystko to odbierałabym inaczej.

 

3. Dreszczyk emocji przed wystąpieniem

Mimo tego, że uwielbiam szkolenia i wystąpienia publiczne, zawsze trochę się boję. Muszę kilka razy powiedzieć sobie, że przecież będzie w porządku, bo mówię o konkretnych rzeczach. Jestem w tym dobra, ludzie będą zadowoleni – to moja mantra. Taki dreszczyk niepewności jest mi potrzebny – zawsze powtarzam, że bez obaw byłabym nieznośna. Dlatego właśnie przed szkoleniem lub po nim lubię robić małe podsumowanie – zapisuję sobie, co było dobre, co było niepotrzebne i co zrobiłabym lepiej. Ma być lepiej.

 

4. Pytania i wątpliwości słuchaczy

Podczas tego wystąpienia oczywiście pojawiły się pytania i wątpliwości – uczestnicy chcieli pogłębić niektóre kwestie, pomyśleć o alternatywnych rozwiązaniach lub uzyskać konkretne rady. I tu dzieje się magia, bo muszę czasem wyskakiwać ze swojego bezpiecznego i znanego pudełka – trzeba konkretne rozwiązania, które proponuję dopasować do innych okoliczności. Co tu jest do uwielbiania? Sam fakt, że sama wciąż się uczę – dowiaduję się na przykład, że zarządzanie czasem może wymagać czegoś dodatkowego jeśli jest się studentem. Jestem zmuszona do szukania czegoś uszytego na miarę, szukam na gorąco sposobów, które mają zadziałać. Dzięki temu wiem, że staję się ekspertem.

 

12363941_1099014356809492_459810325_o

 

 

Jeśli zastanawiacie się nad tym, czy praca trenera jest dla Was, rozwiązanie jest tylko jedno: spróbować, jak to jest. Ale nie raz – przynajmniej kilka, kilkanaście razy. Po każdym takim wystąpieniu warto wyciągnąć wnioski, zastanowić się nad tym, co jest do poprawy, sprawdzić następnym razem coś zupełnie innego. Po kilku próbach i wielu refleksjach można zadać sobie pytanie: Czy to jest praca dla mnie? I podjąć decyzję.

To jest praca dla mnie 😉

Chodzicie na szkolenia lub je prowadzicie? Co jest dla Was najlepsze w takich spotkaniach – z perspektywy słuchacza lub trenera?

 

 


Fotografie: Olga Budzik
Szkolenie odbyło się w ramach inicjatywy Nauka All in UJ.

Dziękuję Ci za przeczytanie tego artykułu - spędziłam mnóstwo czasu, tworząc go dla Ciebie. Tym bardziej będzie mi miło, jeśli pozostawisz po sobie znak! Bez informacji od Ciebie, ten blog nie jest kompletny. Bądźmy zatem w kontakcie!

  • Nie zapomnij o pozostawieniu komentarza - Twoje wnioski, przemyślenia i uwagi są dla mnie na wagę złota. Czytam je wszystkie i na ich podstawie tworzę kolejne artykuły.
  • Podziel się linkiem do tego artykułu - jeśli to, co napisałam jest dla Ciebie pomocne, interesujące lub poruszające, daj znać o nim znajomych i prześlij go dalej.
  • Dołącz do mnie na instagramie - to tam znajdziesz drobiazgi z mojego codziennego życia, moje własne wzloty i upadki w walce o harmonię, a także mnóstwo zdjęć przedstawiających to, jak staram się realizować swoje pasje, a nawet jak buduję dom na wsi.
  • Dołącz do mnie na facebooku - oprócz wszelkich aktualnych informacji, znajdziesz tam linki do ciekawych akcji, promocji książkowych, artykułów z innych stron i inspirujących filmików.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Share on Google+73Pin on Pinterest0