EdytaZajac.pl

I am Me. In all the world, there is no one else exactly like me. Everything that comes out of me is authentically mine, because I alone chose it — I own everything about me: my body, my feelings, my mouth, my voice, all my actions, whether they be to others or myself. I own my fantasies, my dreams, my hopes, my fears. I own my triumphs and successes, all my failures and mistakes. Because I own all of me, I can become intimately acquainted with me. By so doing, I can love me and be friendly with all my parts. I know there are aspects about myself that puzzle me, and other aspects that I do not know — but as long as I am friendly and loving to myself, I can courageously and hopefully look for solutions to the puzzles and ways to find out more about me. However I look and sound, whatever I say and do, and whatever I think and feel at a given moment in time is authentically me. If later some parts of how I looked, sounded, thought, and felt turn out to be unfitting, I can discard that which is unfitting, keep the rest, and invent something new for that which I discarded. I can see, hear, feel, think, say, and do. I have the tools to survive, to be close to others, to be productive, and to make sense and order out of the world of people and things outside of me. I own me, and therefore, I can engineer me. I am me, and I am Okay.
Jestem sobą. Nawet jeśli przeszukasz dokładnie cały świat, nie znajdziesz osoby takiej, jak ja. Cokolwiek mówię, robię i czuję jest autentycznie moje, dlatego, bo samodzielnie to wybieram. Jestem jedynym właścicielem tego, co mnie określa: moje jest to ciało, uczucia, usta, głos, każde działanie – skierowane do mnie czy kogokolwiek innego. Moje są fantazje, marzenia, nadzieje i lęki. Moje są triumfy, sukcesy, ale i potknięcia oraz porażki. Ponieważ należę jedynie do siebie, znam siebie, wiem, kim jestem. Znając siebie, mogę bez wahania kochać siebie, podziwiać i doceniać. Wiem, że są takie części mnie, które mogą mnie zaskakiwać, wprawiać w osłupienie, są też takie, których jeszcze nie znam – bez względu na to, kocham siebie, podziwiam i doceniam. Z czasem dowiem się o sobie więcej. Bez względu jednak na to, co mówię, jak wyglądam czy co robię – to ja, w czystej postaci, prawdziwy i autentyczny. Prawdopodobnie nadejdzie taka chwila, że pewne rzeczy, które mówię, robię, myślę czy czuję nie będą pasować do mojej wizji życia. Wiem, że wszystko to, co nie odpowiada mojemu wyobrażeniu szczęścia, odrzucę, a zatrzymam to, co jest dla mnie najlepsze. Widzę, słyszę, czuję, mówię i robię. Umiem sobie radzić w życiu, jestem produktywny, otwarty i wiem, jak nadawać sens własnemu życiu i pomagać innym. Jestem jedynym właścicielem siebie i co najlepsze, mogę zaprojektować siebie tak, jak chcę. Jestem sobą. I bardzo mi z tym dobrze. *
Virginia Satir

Moje są triumfy, sukcesy, ale i potknięcia oraz porażki.

Mogę zaprojektować siebie tak, jak chcę. Brzmi to idealnie. Od razu rodzi się pytanie: czy dziś, właśnie dziś, kiedy wraca zima, wszystko wkrótce zrobi białe – czy dziś możesz powiedzieć, że jesteś sobą i bardzo Ci z tym dobrze?

Co bym zrobiła, gdybym założyła kilka lat temu (kiedy wszystko w moim życiu przewróciło się do góry nogami), że nie mam szans na realne zaprojektowanie swojego życia, nie wierzyłabym w zarządzanie czasem, w samorozwój, sens dokształcania się i stawiania ambitnych celów?
 
Może skończyłabym studia, jednak w międzyczasie przeżywałabym całe tygodnie nudy i frustracji. Praca? Po co… Zajęcia dodatkowe? Nie chce mi się… Nie robiłabym nic więcej poza niezbędnym minimum. Małżeństwo? Bez przesady! Dziecko? Chyba musiałabym oszaleć? Własna firma? Eeee nie… nie nadaję się do tego, co ja wiem o księgowości. Po studiach pewnie zaczęłabym szukać pracy, nie znalazłabym jej i musiałabym żebrać u rodziców o pomoc. To tak w skrócie. 
 
Kilka lat temu postanowiłam, że będę dalej, zrealizuję więcej i będę tym, o kim marzę. Bezwzględnie. Spełniłam SWOJE marzenia: studia, mnóstwo pracy, mnóstwo projektów, mąż, dzieci. I mam ochotę na więcej.
Jeśli Ty dziś założysz, że nie masz szans na realne zaprojektowanie swojego życia, nie wierzysz w zarządzanie czasem, w samorozwój, sens dokształcania się i stawiania ambitnych celów, gdzie będziesz za trzy lata? 

Dzień wkrótce się skończy. Przeczytaj proszę raz jeszcze deklarację Virginii Satir. Przeczytaj dwa razy. I zastanów się: w co Ty wierzysz? Jak sobie to wszystko zaprojektujesz? Czy w tym roku zaryzykujesz i jednak skusisz się na pracę nad swoim życiem i marzeniami czy może jednak zatrzymasz się i zanudzisz się przez kolejne miesiące?

Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś.

*mój własny, spontaniczny przekład wspaniałej Satir.

Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn5Share on Google+0Pin on Pinterest0