W grudniu dużo rozmawialiśmy o relacjach – za nami miesięczny projekt “30 dni do zmian w związku”. Myślę, że każdy z nas mógłby stworzyć wielką listę rzeczy, które niszczą relacje. Czepianie się wszystkiego, co się da, skupianie się na sobie, udawanie, że się słucha, narzekanie na cały świat. Dodajmy do tego problemy w pracy, trudność w mówieniu o emocjach, wymagające rodzicielstwo, nieprzespane noce, jakąś chorobę czy konflikty z rodzicami. Opcji jest wiele – jeśli tylko bardzo chcemy, możemy zepsuć nawet najlepiej zapowiadający się związek.

A jeśli jeszcze jesteś uparty?

Czasem niemal każdy z nas postanawia być uparty – dokładnie tak, jak miś lub renifer (?) w filmiku, który za chwilę Wam pokażę. To coś w rodzaju zabójczej mieszanki – nie zgodzę się na coś + zrobię na złość. Czasem wiemy doskonale, czemu ma służyć upartość w związku. Choćby świat miał się zawalić, nie włączę dziecku bajki “bo nie”. Będę tak bardzo konsekwentna, że nic nie stanie mi na przeszkodzie. Nie ustąpię mężowi i przygotuję na kolację to, co JA chcę. Bo tak. Będę tak bardzo chronić swoje potrzeby. Nie ruszę się z miejsca, będę się upierać przy swoim zdaniu  i koniec kropka.

 

Serio? Zobaczcie teraz, jak wygląda taka upartość.

 

Dla mnie to coś genialnego – zobaczcie, jak łatwo można pokazać upartość w relacjach. Możemy być jak miś lub renifer i walczyć o swoje zdanie na śmierć i życie. Bez względu na koszty – upierać się przy swoim. Możemy być jak zajączek (przypadek) lub mały skunks, które szukają wspólnego rozwiązania po to, aby bezpiecznie przekroczyć most (czy np. przeżyć dzień przyjemnie). Gdybym nie była uparta, mogłabym na przykład:

  • włączyć dziecku bajkę na czas, który wspólnie ustaliliśmy – każdy ma prawo do odrobiny relaksu
  • zapytać męża o to, co chciałby dzisiaj zjeść i spróbować połączyć siły – każdy ma prawo do zjedzenia czegoś, na co naprawdę ma dzisiaj ochotę

 

Na co stawiacie? Na upartość czy może na poszukiwanie rozwiązań? W jakich sytuacjach najtrudniej zrezygnować z walki o własną rację? A kiedy nie warto w ogóle rezygnować? Jak to widzicie?

 

Dziękuję Ci za przeczytanie tego artykułu - spędziłam mnóstwo czasu, tworząc go dla Ciebie. Tym bardziej będzie mi miło, jeśli pozostawisz po sobie znak! Bez informacji od Ciebie, ten blog nie jest kompletny. Bądźmy zatem w kontakcie!

  • Nie zapomnij o pozostawieniu komentarza - Twoje wnioski, przemyślenia i uwagi są dla mnie na wagę złota. Czytam je wszystkie i na ich podstawie tworzę kolejne artykuły.
  • Podziel się linkiem do tego artykułu - jeśli to, co napisałam jest dla Ciebie pomocne, interesujące lub poruszające, daj znać o nim znajomych i prześlij go dalej.
  • Dołącz do mnie na instagramie - to tam znajdziesz drobiazgi z mojego codziennego życia, moje własne wzloty i upadki w walce o harmonię, a także mnóstwo zdjęć przedstawiających to, jak staram się realizować swoje pasje, a nawet jak buduję dom na wsi.
  • Dołącz do mnie na facebooku - oprócz wszelkich aktualnych informacji, znajdziesz tam linki do ciekawych akcji, promocji książkowych, artykułów z innych stron i inspirujących filmików.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Share on Google+0Pin on Pinterest0