Gretchen

W ciągu kilkunastu ostatnich miesięcy nauczyłam się jednej ważnej rzeczy, która chyba dzisiaj mnie ratuje przed wieloma okazjami do dramatyzowania. Jakiś czas temu postanowiłam odpuścić. Czasem dzieją się w naszym życiu rzeczy, na które nie mamy najmniejszego wpływu. Zamiast załamywania się tymi drobiazgami, sprawami, które odrobinę rujnują nam dzień lub chętnie odbierają nam radość życia i energię do pracy, postanawiam brać sprawy we własne ręce i działać tak intensywnie jak tylko się da. Unikanie dramatyzowania sprawiło, że:

  • stałam się spokojniejsza
  • szybciej radzę sobie z trudnościami
  • jestem bardziej kreatywna
  • problem widzę nie jako problem a raczej coś do rozwiązania
  • nie tracę czasu na marudzenie – robię sobie ulubioną herbatę, robię kilka głębokich wdechów i szukam pomysłu na zaopiekowanie się sytuacją kryzysową.

Tak było dzisiaj. Po porannym ogarnięciu rzeczywistości mailowej, zabrałam się raz jeszcze do tekstu konkursowego – w mojej skrzynce pojawiło się ponad 100 zgłoszeń, w których pisaliście o swoich sposobach na ulepszenie życia. Magia! Oprócz prozaicznych, ale inspirujących pomysłów, pojawiły się duże rzeczy, które każdy z nas powinien chociaż przemyśleć. Wyobraźcie sobie jaki tekst powstał – coś na zasadzie 338 sposobów na zły nastrój. Kończę zatem tekst, wklejam zdjęcie, dzwoni telefon. Zapisuję szkic, rozmawiam kilkanaście minut, wracam do komputera i buch! W tekście jest tylko zdjęcie.

Tak. Mój komputerowy Arek wszystko posprawdzał – niestety i ja popełniłam błąd, że zaufałam serwerowi i serwer się zbuntował. Koniec kropka. Całe szczęście, że w moim notesie zapisałam sobie nazwiska zwycięzców konkursu – nic poza nimi nie mam 💔. Postanowiłam zatem przypomnieć sobie to, co w Waszych wypowiedziach pojawiało się najczęściej – stworzyłam małą kompilację konkursową, która jest doskonała na moje własne otarcie łez. Zmiany. Tego właśnie chcemy.

Jakie strategie poprawy codzienności polecasz?

Kilka dni temu zaprosiłam Was do udziału w konkursie książkowym. Konkurs standardowy dla mnie – bardzo lubię czytać Wasze mądre rzeczy i poznawać nowe spojrzenia na ten sam temat. Zapytałam Was o to, jak zmienić swoje życie codzienne – większość z nas nie tyle marzy o czymś wielkim i spektakularnym, ale o  zwykłej, życiowej metamorfozie. Zapytałam zatem ok, ale powiedz mi, jak Ty byś to zrobił? Pomysły były przeróżne. Zobaczcie, czego ja sama się od Was nauczyłam.

Jak zmienić swoje życie?

Tak jak wspomniałam, zmiany życiowe mogą wyglądać bardzo różnie. Określony wzór dążenia do takich zmian pokazałam Wam w mojej książce (tam można było podzielić swoją pracę nad zmianami na 4 etapy). Życiowa metamorfoza może wiązać się z czymś wielkim – zmianą pracy, zerwaniem relacji, zajściem w ciążę, przeprowadzką. Ktoś chce zmienić swój wizerunek, wygląd, ktoś inny sposób działania. Ktoś jest leniem, a chce być pracusiem. Ktoś jest sową, a chce być rannym ptaszkiem (to o mnie!). Bez względu na to, o którą część życia nam chodzi, warto zwrócić uwagę na kilka zasad, które wymienili między słowami lub wprost, uczestnicy konkursu książkowego.

1. Uświadom sobie czego chcesz i czego nie chcesz.

Jeżeli chcemy poprawić naszą codzienność, powinniśmy zastanowić się nad tym, o co tak naprawdę nam chodzi. Gretchen Rubin kilkakrotnie podkreśla w swoich książkach, jak ważna jest samoświadomość. Jeśli uznasz, że chcesz coś zmienić, ale nie pozwolisz sobie na określenie konkretnych rzeczy, pozostaniesz na etapie początkowym na wieki. Znasz choć jedną osobę, która marudzi, bo nie ma dobrej pracy, nie zna angielskiego lub wciąż ma w domu bałagan? To właśnie etap początkowy, który z czasem przekształca się w zgorzknienie. A tego raczej nie chcemy.

Jeśli chcesz mieć lepszą codzienność pomyśl o swoich pragnieniach (marzenia, wizje idealne) i potrzebach (co ułatwiłoby Ci funkcjonowanie). Zastanów się nad tym, jak wygląda doskonały dzień – co robisz, jak robisz? Jak wygląda Twoje otoczenie? Jak Ty wyglądasz. Może chodzić Ci o duże zmiany (np. to, gdzie pracujesz, jak organizujesz dzień), jak i małe rzeczy (np. wstawanie 15 minut przed wszystkimi). Sprecyzuj to możliwie dokładnie.

2. Zastanów się co tracisz dzisiaj a co możesz zyskać jutro.

To jedno z moich ulubionych ćwiczeń uświadamiających. Bardzo często patrzymy na zmianę z jednej strony – jak wspaniale będzie, gdy schudnę, spędzę więcej czasu z dziećmi czy zmienię pracę. Ok, to może motywować, lecz nie na długo. Wiele osób może czerpać z takiej wizji energię przez chwilę, aby za chwilę wrócić do czasu przed. Chcę zaproponować Ci coś, co odrobinę zmienia perspektywę i pokazuje cały rachunek zysków i strat.

Wyjmij kartkę i długopis. Podziel kartkę na dwie części – jedną z nich zatytułuj Co dzisiaj tracę?, a drugą Co zyskam jutro?. Zastanów się teraz nad tym, co dzisiaj tracisz nie decydując się na zmianę. Spójrzmy razem na przykład: jeśli dzisiaj jemy kolację przed telewizorem zamiast przy stole, tracimy dużo:

  • nie jesteśmy skupieni na sobie tylko na telewizyjnych bzdurach
  • nie korzystamy z okazji do porozmawiania o tym, jak minął dzień
  • nie stwarzamy okazji do zwierzeń, opowiedzenia o problemach
  • jemy na kolanach czyli krzywimy kręgosłup i traktujemy ciało jak śmietnik, do którego byle jak wrzuca się, co popadnie
  • nie cieszymy się jedzeniem, bo nawet nie uświadamiamy sobie, co jak smakuje
  • życie przecieka przez palce

Trochę strat jest – o wiele lepiej byłoby uniknąć tego. Teraz czas na drugą część ćwiczenia. Co zyskam jutro, jeśli wprowadzę zmiany? Nie chodzi mi tutaj tylko o wizję idealną, ale raczej o myślenie znów w kontekście zysków i strat. Nie chodzi o myślenie o tym, jak będzie cudownie, idealnie i ślicznie, ale o konkrety. Jeśli zaczniemy jeść przy stole zyskam:

  • będziemy regularnie rozmawiać o bieżących sprawach
  • nauczymy dzieci dobrych manier
  • pokażemy dzieciom, jak się buduje silne relacje w rodzinie
  • powstanie dobry, przyjemny rytuał rodzinny
  • będziemy częściej po prostu się dostrzegać, zamiast żyć obok siebie

Dla mnie taka wizja zysków brzmi o wiele lepiej niż po prostu tworzenie pełnej ochów i achów wizji idealnej. Poza tym świadomość zysków i strat może mocno motywować do zmian tu i teraz.

3. Stwórz plan małych kroczków.

Oczywiście, że chcemy wszystkiego na raz. Ja przynajmniej czasem bym chciała. Na szczęście wcale nie musimy wszystkiego zmieniać od razu – można zacząć od drobnych ulepszeń, które fenomenalnie działają. Magia małych kroków sprawia, że zmiany są trwałe – wbudowują się w naszą osobowość, styl życia i sposób działania. Im więcej małych kroczków zrobisz, tym lepiej.

Jeśli masz pomysł na to, czego potrzebujesz i pragniesz, wiesz, co zyskujesz i tracisz, zastanów się nad tym, w jaki sposób możesz wprowadzać te pomysły do rzeczywistego życia. Oto mini-instrukcja:

  • nastaw się na naprawdę małe kroczki – jeśli chcesz być wysportowany, pomyśl, od czego warto zacząć (szalony taniec do kilku szybkich utworów, spacer zamiast kursu samochodów, seria przysiadów przed snem? Wkręć się w proste, dodatkowe czynności, a z czasem zwiększaj częstotliwość i intensywność działań)
  • odsuwaj od siebie to, czego nie chcesz. Krok po kroku. – walka z nałogami czy niefajnymi przyzwyczajeniami może być bardzo frustrująca. Podejdź do nich racjonalnie – po prostu powoli, krok po kroku je ograniczaj. Dziś sukcesem może być wypicie nieposłodzonej kawy, jutro powiedzenie nie! kolejnej porcji ciasta. Za rok możesz w ogóle nie jeść słodyczy.

4. Nastaw się pozytywnie.

Zmiana nie jest czymś, co ma Cię zmiażdżyć i zabrać chęć życia. To coś inspirującego przecież – zaczynasz na nowo, ulepszasz swoje życie, udoskonalasz siebie. Robisz dla siebie i dla świata same dobre rzeczy! Ciesz się tym, że podejmujesz działania i myśl pozytywnie o sobie i zmianach. Jeśli dzisiaj poległeś, powiedz sobie trudno i dołóż wszelkich starań, aby jutro ulepszenie sprawić.

Moja uspokajająca herbatka wypita, tekst napisany. Dziękuję Wam bardzo za udział w konkursie! Wspaniale się czyta Wasze komentarze i maile – dla mnie to paliwo, dzięki któremu działam. Niestety, nie mogę wszystkim wspaniałym Czytelnikom zaoferować nagrody konkursowej – mogłam wyłonić tylko 3 osoby. Wszystkim raz jeszcze dziękuję, a zwycięzców: Ulę Cyganik, Martynę Bragiel-Barszcz i Renatę Szafrańską zapraszam po książkę – proszę o maila.

Dziękuję Ci za przeczytanie tego artykułu - spędziłam mnóstwo czasu, tworząc go dla Ciebie. Tym bardziej będzie mi miło, jeśli pozostawisz po sobie znak! Bez informacji od Ciebie, ten blog nie jest kompletny. Bądźmy zatem w kontakcie!

  • Nie zapomnij o pozostawieniu komentarza - Twoje wnioski, przemyślenia i uwagi są dla mnie na wagę złota. Czytam je wszystkie i na ich podstawie tworzę kolejne artykuły.
  • Podziel się linkiem do tego artykułu - jeśli to, co napisałam jest dla Ciebie pomocne, interesujące lub poruszające, daj znać o nim znajomych i prześlij go dalej.
  • Dołącz do mnie na instagramie - to tam znajdziesz drobiazgi z mojego codziennego życia, moje własne wzloty i upadki w walce o harmonię, a także mnóstwo zdjęć przedstawiających to, jak staram się realizować swoje pasje, a nawet jak buduję dom na wsi.
  • Dołącz do mnie na facebooku - oprócz wszelkich aktualnych informacji, znajdziesz tam linki do ciekawych akcji, promocji książkowych, artykułów z innych stron i inspirujących filmików.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn9Share on Google+1Pin on Pinterest3