historia

Często jest tak, że do mojej skrzynki mailowej trafiają Wasze historie – czasem to bardzo trudne tematy, ale też opowieści o tym, jak udało się Wam zmienić swoje życie i spojrzeć na siebie z zupełnie innej perspektywy. Podczas projektu “17 pewnych siebie dni” przeszliście sami siebie 🙂 Nie spodziewałam się aż takiego zaufania z Waszej strony – dziękuję za każdą wiadomość, która pokazała mi jak bardzo trzeba walczyć o pewność siebie. Na samym początku projektu przeczytałam maila od Magdy i koniecznie chcę Wam go pokazać. Zobaczcie jak różnie można patrzeć na inspirację.

Historie zmian: zacznij inspirować (Magda)

Po przeczytaniu Twojego dzisiejszego wpisu na facebooku “Zacznij inspirować” chciałabym podzielić się z Tobą moim doświadczeniem. Skończyłam stomatologię. Już na studiach zorientowałam się, że nie jest to coś, czym chciałabym zajmować się do końca życia. Jedyną według mnie opcją było zostanie ortodontą – to mnie jeszcze w miarę interesowało. W czerwcu zrezygnowałam z pracy i dwa miesiące wakacji poświęciłam na naukę do egzaminu. Niestety nie poszło mi najlepiej. Moja pierwsza myśl – nie chcę wracać do pracy jako stomatolog, nie chcę już więcej próbować dobrze zdać ten głupi egzamin (próbowałam 4 razy). I tak się stało – 1,5 roku temu postanowiłam, że dentystą nie będę. Od tamtego czasu moją decyzję traktowałam jako ucieczkę, tchórzostwo – jestem za głupia, nigdy nie uda mi się dobrze zdać tego egzaminu, nie mam już siły, poddaję się.

Ostatnio spotkałam się ze znajomą, która nie widzi sensu w swojej dotychczasowej pracy i chciałaby ją zmienić. Jakże wielkie było moje zdumienie, kiedy trochę narzekając na swoją sytuację, powiedziała: “nie każdy ma tyle odwagi żeby podjąć taką decyzję jak ty“. Przyznam szczerze, że mnie zamurowało. Nigdy bym nie przypuszczała, że decyzja, którą uważam za wielkie tchórzostwo może być dla kogoś inspiracją i popychać do zmian.

Z perspektywy czasu decyzji nie żałuję. W tamtym roku założyłam stały aparat, co miesiąc jestem u ortodonty i chyba nie byłabym szczęśliwa, gdybym nim w końcu została. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal moją decyzję traktuję jako ucieczkę: decyzję nie podjętą świadomie tylko wymuszoną przez okoliczności. Chciałabym uwierzyć w to, że w gruncie rzeczy była to odważna decyzja.

Nie wiem, czy to co piszę ma sens, ale po przeczytaniu Twojego wpisu poczułam wielką potrzebę podzielenia się tym z Tobą.

Dziękuję Ci bardzo za ten projekt!

Pozdrawiam Cię serdecznie,
Magda


Niestety często oceniamy siebie zbyt surowo – zamiast doceniać swoje wybory, cieszyć się z odważnych decyzji (na przykład nieszablonowych jak zmiana ścieżki zawodowej), interpretujemy je tak, aby świadczyły o naszych wadach, niedociągnięciach czy nawet o braku talentu. Czy rzeczywiście tak jest? A gdyby tak wyskoczyć ze schematów, które ktoś nam postawił – zrezygnować ze studiów, które męczą i nudzą, poszukać pracy, której bliżej do ideału? A gdyby tak stwierdzić, że raz się żyje i zadbać najpierw o własne zadowolenie z życia?

A gdyby tak dać sobie przyzwolenie na próbowanie różnych rzeczy, zmienianie zdania? Czemu niby nie?

Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Share on Google+4Pin on Pinterest0