Biuro Piłs

Chyba troszkę czekałam na koniec sierpnia. Nadchodzi wrzesień, ulewy, spadające liście, szaro-bure dni, a ja nie mogę się doczekać siedzenia w kocu, grubych skarpetach i wsłuchiwania się w deszcz za oknem. Nie mam nic przeciwko jesiennym butom, szukaniu żołędzi i kasztanów. Cieszę się nawet na to narzekanie, że dzień coraz krótszy, listopad znów taki jednokolorowy. Można poczuć nadchodzącą jesień w powietrzu – lepszego prezentu na koniec sierpnia się nie spodziewam.

Za mną bardzo pracowite i intensywne wakacje. I w pracy i prywatnie. Byliśmy na dwudniowym weselu, wybraliśmy projekt naszego domu, Mirek zaplanował już ogród i wybrał rośliny, znaleźliśmy kilka cudownych dodatków na wyprzedażach, stwierdziliśmy, że pokój dla gości będzie jednak biurem Mirka, wiemy, że musimy do rodziny wprowadzić nie tylko psa, ale też kota. Wybraliśmy też podłogę do domu mimo tego, że na naszej działce na razie rośnie nie dom, a kilka brzóz i osika.

Fajnie spędziliśmy ten czas – zadbaliśmy bardzo o nasz związek, przegadaliśmy mnóstwo czasu, pokłóciliśmy się po włosku, ale też szybko odpuściliśmy wiele drobnych spraw. Zauważyłam też, że im więcej mamy planów i marzeń (tych osobnych) tym bardziej dążymy do tego, żeby być ze sobą bardziej świadomie. Wyłączamy się częściej ze świata, aby włączyć się dla siebie. Maksymilian zaczął mówić całymi zdaniami (wcześniej raczej używał kilku słów), Hana przeszła z etapu To moje! na Maci, chcesz się pobawić moimi zabawkami?

Bardzo nam się zmienia to życie.

 

Wróćmy jednak do września, bo  aktualnie…

Czytam

Biblia handlowca. Najbogatsze źródło wiedzy o sprzedaży

Jeffrey Gitomer

To jedna z tych książek, na które się czaję przez długi czas, czekam, zastanawiam się, czy jednak to ten moment. Czekałam bardzo długo, aż w końcu trafiła do mnie. Mówię głośne nareszcie!, bo sprzedaż zawsze kojarzyła mi się z namawianiem, wydzwanianiem do klientów, przekonywaniem i udowadnianiem, że dany produkt czy usługa jest tym ideałem, na który się czeka. Nie potrafię tego robić. Nie znoszę być nachalna, wierzę w to, że jeśli ktoś potrzebuje mojej firmy lub po prostu mnie – psychologa – przyjdzie. Podobno to błąd – liczę na to, że dowiem się, dlaczego tak jest.

Książka jest ogromna, ale bardzo ładnie wydana – mam wrażenie, że będzie przeze mnie też bardzo poniszczona, bo już po przekartkowaniu jej wpadły mi w oko pierwsze rzeczy do zapamiętania. Uf. Trzymajcie kciuki – trzeba się uczyć tego biznesu!

Społecznościowy BOOM. Wykorzystaj potencjał sieci e-kontaktów do wykreowania marki, zwiększenia sprzedaży i zdominowania rynku

Jeffrey Gitomer

Podobno era mediów społecznościowych tak naprawdę dopiero raczkuje – i całe szczęście, bo uwielbiam je i coraz bardziej podoba mi się to, co mogę z nich mieć i jako osoba prowadząca firmę i jako klient. Pamiętam doskonale te czasy, kiedy marki były zamurowane – dotarcie do nich, śledzenie tego, co dzieje się za kulisami to było coś niemożliwego. A dzisiaj? Tak naprawdę możemy porozmawiać niemal z każdym, przekonać się, że Ci wszyscy ludzie są tak naprawdę ludźmi i zainspirować się do działania. Dla mnie najlepsze jest też to, że media społecznościowe sprawiają, że stereotypy upadają – jeden za drugim. Kobieta sukcesu, sportowiec, matka, podróżnik – każda z tych osób pokazuje, jak wiele je łączy ją z normalnym życiem. Jeśli ma się dobry dzień, można podejrzeć takich ludzi we wtorek po południu i stwierdzić: hej! Ja też zostanę w takim razie maratończykiem! I zaczyna się przygoda.

Magia.

Ta książka ma podobno dać mi nie tylko inspirację, ale i wiele wskazówek dotyczących budowania marki, realizowania strategii biznesowych za pomocą internetu oraz wytknąć błędy. Jestem jej bardzo ciekawa – już mam pierwsze rzeczy zakreślone.

To normalne! Dlaczego zwyczajne zachowania naszych dzieci nazwano ADHD, autyzmem i innymi zaburzeniami

Enrico Gnaulati

Ta książka jest chyba odpowiedzią na moje myśli. Dzieci to temat rzeka – oczywiście. Niestety oczekiwania wobec dzieci to kolejna rzeka – głęboka, mulista i bardzo nieprzyjemna. Wystarczy pójść do sklepu – jak ja dzisiaj. Przede mną stoi mama, obok niej dziecko w wózku – tym sklepowym. Dziecko nie mówi nic, wpatruje się zainteresowane w to, co dzieje się przy kasie, czasem spojrzy w stronę cukierków – jest bardzo spokojne. Co na to mam? Usiądź prosto, nie, nie kupujemy ŻADNYCH słodyczy, jesteś grzeczna?, o czym myślisz?, tego nie ruszamy!. Co więcej – mama wyglądała na naprawdę zmęczoną tym, jak jej dziecko jej niegrzeczne. Znacie to? Nie, nie kupujemy ŻADNYCH słodyczy. wypowiedziane z miną mówiącą: Och, tego się spodziewałam. oraz kiwaniem głowy.

Przypominam: dziecko tylko siedziało.

Na miejscu tego malucha wyskoczyłabym z wózka i zjadła pierwszy lepszy batonik z nerwów.

Chyba tak to troszkę wygląda: oczekujemy niemożliwego od dzieci, ale i nie do końca rozsądnie na nie patrzymy. Maluch lub starszak ma zachowywać się w określony sposób, nie może przechodzić gorszych chwil, buntów czy po prostu zwykłych dla wieku etapów rozwojowych. Cokolwiek się dzieje – kierowane jest do psychologa, diagnozowane, leczone, faszerowane lekami. Czy istnieje coś takiego jak każde dziecko ma swoje tempo? Chyba nie zawsze – przecież coś ma dziać się już, czytanie – już, pisanie – już, siusianie – już.

Czuję, że to będzie bardzo dobra książka.

Jeśli macie ochotę na tę książkę, mam dla Was kod rabatowy – 35% taniej!

Trening mentalny biegacza

Jeff Galloway

Przyznam Wam się do mojego wielkiego postanowienia z okazji projektu #najlepszado30 (piszę Wam o nim raz w miesiącu w newsletterze). Stwierdziłam, że właśnie w sierpniu zacznę biegać – to jest coś, czego chyba nikt się po mnie nie spodziewał. Przede wszystkim – jestem bardzo samochodowa, uwielbiam moje auto, najchętniej w ogóle nie przemieszczałabym się w inny sposób. Poza tym każdy argument mówiący o tym, że bieganie w jakiś sposób nie jest dobre (np. obciąża stawy) przyjmowałam z całym przekonaniem i 100% pewnością, że to prawda. Ostatnią rzeczą, jaką mogłabym w życiu zrobić miało być bieganie.

Stwierdziłam jednak, że najlepsze psikusy to te, które się robi samemu sobie. Wciąż szukam naprawdę dobrych butów do biegania, mam książkę i mam też za sobą kilka pierwszych biegów z zupełnie nowym nastawieniem. Trzeba się od tego uzależnić.

Ostatnie dziecko lasu

Richard Louv

Pamiętam, że rok temu przeczytałam gdzieś wywiad z autorem książki i po raz pierwszy zaczęłam myśleć o tym, że to nie Kraków powinien być naszym miejscem na ziemi. Wiecie co się dzieje w tym mieście od października do marca – czasem nawet od września do kwietnia? Smog nas rozkłada na łopatki. Przez pół roku siedzimy w domu, bo nie chcemy się dodatkowo truć lub wyjeżdżamy tydzień w tydzień w góry, aby pooddychać świeżym powietrzem. Ja sama zaczęłam czuć, że życie na takich walizkach zupełnie mi nie odpowiada – w garderobie cały czas mam dużą torbę, która w piątkowy wieczór wyląduje w bagażniku. W samochodzie mam też rower, hulajnogę, rzeczy do piaskownicy, wielką kredę i kilka innych drobiazgów.

Zaczęłam już czuć zmęczenie tymi wyjazdami, zmianami, brakiem takiej rutyny, która aż jest nudna. Zauważyłam też, że nie jest to dla mnie fajne, że moje dzieci nie mają szansy na takie wspomnienia jak ja mam w głowie. Brudne ręce od leśnych owoców, opatrywanie skaleczeń babką lekarską, wspinanie się na drzewa, grabienie liści, spanie na kocu pod wielką śliwą – nie mamy tu w Krakowie takiej opcji. Wtedy właśnie przeczytałam o zespole deficytu natury i kroczek po kroczku zaczęłam wyrzucać z siebie myślenie o tym, że muszę mieszkać w mieście. Wczoraj natomiast u Pana notariusza podpisaliśmy ostatecznie umowę kupna działki, na której stanie nasz dom. Wieś totalna, daleka, cicha i zaskakująca. Podobno w tych lasach wokół nas nie ma wilków. Rośnie natomiast dziki bez, leśne maliny i płynie obok potoczek. Będę mieć dzieci lasu.

Zaczynam od tej książki!

Pracuję

Wrzesień i październik zapowiadają się bardzo intensywnie mimo urlopu, który sobie zaplanowaliśmy. Przede wszystkim mogę oficjalnie pochwalić się Wam Magazynem BANG!, który ukaże się po raz pierwszy na końcu września. BANG! będzie dostępny online i całkowicie darmowy. Razem z dziewczynami wierzymy w to, że psychologia ma mnóstwo pięknych kolorów, chcemy je pokazywać, dzielić się inspiracjami i zachęcać do pogłębiania swojej wiedzy. Bardzo podoba mi się, gdy psychologia jest bliska nie tylko ludziom, którzy ją studiują, są ekspertami w temacie i spędzają nad nią całe swoje życie. O wiele bardziej przemawia do mnie psychologia, którą można po prostu zrozumieć i pokochać. BANG! będzie właśnie takim miejscem. Trzymajcie za nas kciuki, ale i dołączcie do nas na facebooku.

No właśnie – praca. We wrześniu rzeczywiście najważniejszy będzie magazyn i moi klienci indywidualni. Na drugim miejscu jest dokończenie mojej książki numer dwa – umówiłam się z Wydawnictwem na oddanie gotowej na końcu października. Będzie o związkach 🙂 Wracam też do regularnego blogowania. Spodziewajcie się konkursów, nowych artykułów i przede wszystkim projektu facebookowego podczas mojego urlopu. Co powiecie na akcję wrześniowe listy?

Podróżuję

Nareszcie – bardzo czekam na te nasze dłuższe wyjazdy. 5 września pakujemy dzieci do samochodu i wybieramy się do Austrii, Chorwacji i Czarnogóry. W planach jest oczywiście mnóstwo zwiedzania, spotkanie ze znajomymi i sprawdzanie, co wspaniałego można zjeść i przeżyć w tych wszystkich miejscach. W naszym planie są Jeziora Plitwickie, Omiš, Pelješac, Kotor, Dubrownik i oczywiście Wiedeń (mam nadzieję, że też Muzeum Freuda). Jeśli możecie polecić mi jakieś pyszne miejsca i ciekawe atrakcje, dajcie znać – tworzę sobie właśnie mapę google i potrzebuję wskazówek.

Jeśli macie ochotę popodróżować ze mną, zapraszam na mój profil na Instagramie – będzie mnóstwo InstaStories 🙂

Słucham

Uwielbiam, szczególnie w tym wykonaniu.

Zamierzam

  1. Obejrzeć co najmniej 4 dobre filmy.
  2. Zrobić pierwsze coroczne zdjęcie takie, jak robi Ania
  3. Pójść na zaległy masaż misami tybetańskimi (od czerwca to planuję – wstyd!)
  4. Zrobić więcej wspólnych rodzinnych zdjęć – nawet te z ręki się liczą.
  5. Skompletować garderobę na jesień – dla siebie i dzieci.

Coś tam do zrobienia zawsze się znajdzie 🙂

Jakie są Wasze plany na najbliższe tygodnie?

Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn14Share on Google+0Pin on Pinterest0