fot. chartiss

Mieć 23 lata raz jeszcze. Chciałabym? Czy miałabym ochotę znów spoglądać w lustro i widzieć ciało, które zaczynało walczyć z czymś, co mogło mnie przecież zabić? Czy chciałabym patrzeć w oczy M. i myśleć o tym, że chyba powinnam się z nim rozwieść? Czy naprawdę chciałabym raz jeszcze poczuć to, co poczułam, gdy Pani Doktor powiedziała mi, że ciąża w moim przypadku jest pozbawiona sensu? Czy chciałabym być młodsza i znów zwijać się z bólu w szpitalnej łazience po zabiegu, który miał zniszczyć komórki nowotworowe. Te komórki, które odbierały mi marzenia o rodzinie, gromadce dzieci, długim i wspaniałym życiu.

Nie, nie chciałbym być młodsza. Co to to nie.

Słowo nowotwór może brzmieć jak wyrok. Wszelkie konsekwencje tej choroby wydają się absurdalne. Jakim cudem kilka komórek może po pewnym czasie zrobić aż takie spustoszenie w organizmie. Jakim cudem moje ciało samo z siebie nie jest w stanie zawalczyć o zdrowie? Dlaczego ja?

Jest też druga strona medalu. Słowo nowotwór wydaje się czymś nierealnym, niepasującym do życia. To mnie nie dotyczy. Jestem za młoda. Dobrze się odżywiam. Nie wyglądam na chorą. 23-latka, 28-latka czy 31-latka może niekoniecznie pomyśleć o tym, żeby się zbadać. Na takie rzeczy przyjdzie jeszcze czas. Czy ja o tym myślałam? Nie. Nie widziałam potrzeby w robieniu cytologii, badaniu piersi czy sprawdzaniu pieprzyków. To nie moja bajka. Nowotwór nie pasuje do mojego życia.

Gdyby moja mama nie zmusiła mnie do zrobienia badań, dziś nie miałabym pewnie ani dzieci ani M. Może już by mnie nie było?

Dlaczego trzeba wtrącać się w czyjeś życie?

Żyjemy w troszkę dziwnych czasach. Z chęcią podglądamy to, co ktoś robi, interesujemy się życiem innych, budujemy wiele kontaktów, nawiązujemy nowe relacje. Siadamy jak w kinie, z pudłem popkornu w ręce i oglądamy kolejne kadry życia koleżanek, przyjaciółek i obcych dziewczyn. Czasem pojawia się łza wzruszenia, czasem zaskakują wybory, denerwują zmiany czy dziwią kolejne decyzje. Wyobraź sobie teraz, że seans, który oglądasz nagle się kończy. Przed umówionym czasem! W Twoich objęciach niedojedzony popkorn, zapalają się światła, a Ty, zdziwiony, siedzisz nadal w fotelu. Jak to? Nie na to się umawialiśmy!

Ale czy zrobiłeś cokolwiek, aby to tego niespodziewanego zakończenia nie doszło?

Co powiesz na zejście na chwilę z widowni i wzięcie udział w akcji?

Żyjemy w dziwnych czasach, bo poprzestajemy na przyglądaniu się życiu innych ludzi – przyjaciół, znajomych i nieznajomych. Oglądamy seans za seansem i nie wtrącamy się w sprawy innych osób. Bo niby po co? Dziś jednak chcę namówić Cię do tego, abyś zamiast tego wybrał akcję i odgrywanie ważnej roli w życiu Twoich bliskich. Zacznij się wtrącać. Każ im się badać.

Jak się wtrącać? Poradnik dla zapracowanych

Moje życie uratowała mama, która męczyła mnie o wszystkie badania – aż w końcu uległam i przeszłam wszelkie testy. Ratuje mnie teraz dwa razy w roku, kiedy dzwoni z pytaniem, czy była cytologia (muszę się kontrolować). Gdyby nie to, dziś mogłoby mnie nie być. I przyznaję, kiedy mam w głowie taką myśl, czuję, jak bardzo chce mi się żyć. Jako 23-latka nie pomyślałabym o raku jak o moim scenariuszu na życie. Przecież jestem za młoda. Niestety, okazuje się, że zachorowalność na raka piersi wśród Polek w wieku 20-49 lat wzrósł 2-krotnie w ciągu ostatnich 30 lat. Nie jest tak bezpiecznie, jak byśmy chciały. Może zatem warto wybrać się do lekarza? Może warto zabrać ze sobą mamę, przyjaciółkę, ciocię?

Dzisiaj chcę zachęcić Was bardzo do wtrącania się w życie innych ludzi. Jesteśmy zbyt zabiegani, zbyt zajęci, zbyt przemęczeni, zbyt planujący, zbyt wybiegający w przyszłość. Badania są na końcu listy priorytetów, bo przecież jestem młoda, dobrze się czuję, nic mi nie jest, nic mnie nie boli. Rak nie boli, nowotwór piersi nie przeszkadza w życiu, ta choroba nie objawia się męczącym katarem czy gorączką. Jest cicha i bardzo sprytna – maskuje się jak najdłużej po to, aby zebrać siły. Właśnie dlatego warto wtrącać się w życie innych ludzi po to, aby to im dać oręże do walki a nie chorobie.

Jeśli chcesz, aby Twoi bliscy zadbali o swoje zdrowie, zacznij wtrącać się w ich życie. Masz mnóstwo możliwości – zacznij jednak od podstaw:

1. Zadbaj o swoje badania i zdrowie

Bądź przykładem dla innych osób. Przynajmniej raz w roku (na przykład z okazji urodzin) umów się do lekarza na badania. Zrób sobie cytologię, morfologię, zbadaj piersi, sprawdź pieprzyki. Niech to będzie Twój prezent raz do roku.

  • wpisz sobie do kalendarza termin na zapisywanie się na wizyty tak, aby nie ciągnęło się to w nieskończoność
  • pamiętaj, że do badań przesiewowych masz prawo – walcz o to prawo
  • szukaj programów profilaktycznych, które pozwolą Ci badać się za darmo
  • jeśli nie masz opcji skorzystania z badań bezpłatnie, zrób wszystko, aby zaoszczędzić na to pieniądze. Nie narażaj się na raka.

2. Upewnij się, że Twoi bliscy też się badają

I nie martw się o to, że się wtrącasz – w tym przypadku to wyraz troski i zaangażowania. Unikanie badań bardzo często nie wynika z lekceważenia. Jest raczej efektem tempa życia, które wciąż się zwiększa. Bądź na posterunku i przypominaj o badaniach. Zadziałaj podobnie jak w swoim przypadku – tuż przed urodzinami bliskiej osoby zapytaj ją o kontrolę u lekarza, cytologię, badanie piersi. Weź udział w jej życiu, a nie przyglądaj się z widowni.

3. Pilnuj roztrzepanych

Każdy ma w swoim otoczeniu osoby, które troszkę nie wierzą w nowotwór, wciąż zapominają o badaniach czy też mają w głowie zupełnie inne sprawy. Jestem pewna, że to dodaje im uroku. Zadbaj jednak o to, aby ich roztrzepanie nie było przyczyną późnej diagnostyki raka. Pilnuj – dzwoń, mailuj, może nawet umów do lekarza jeśli trzeba.

4. Badaj się w domu

I zachęcaj do badań bliskie Ci osoby. Możesz stosować metodę palpacyjną, ale i wykorzystać nowoczesne narzędzia do domowej diagnostyki. Ważne jest jedno – działaj.

Według American Cancer Society raka piersi diagnozuje się na świecie co 19 sekund, a co 60 sekund na raka piersi umiera jedna kobieta. To może dotknąć każdą z nas – mnie, Ciebie, przyjaciółkę, siostrę, koleżankę z pracy. Na szczęście jednak nowotwór piersi nie musi być wyrokiem śmierci. Jeśli jest wcześnie wykryty, może być wyleczony. Może być tylko przykrym epizodem w życiu, który nie zabierze ani Tobie ani Twoim bliskim żadnych marzeń. Jedyne, co trzeba zrobić to badać się.

W ciągu najbliższych tygodni będę testować w domu urządzenie do badania piersi Braster, które pozwala wykrywać zmiany nowotworowe w początkowych etapach choroby. Zamiast metody palpacyjnej, która powinna być wykonywana przynajmniej raz w miesiącu, stosujemy nowoczesną technologię termografii kontaktowej. Badanie palpacyjne polega na uciskaniu piersi tak, aby wykryć ewentualne guzki. Powinno się je przeprowadzać między 5 a 10 dniem cyklu i powtarzać regularnie. Choć wykonywałam je, nigdy nie miałam 100% pewności, że robię to dobrze. Nie umiem rozróżnić czy dane zgrubienie to zmiana czy normalna część piersi. Braster natomiast nie pozostawia wątpliwości i pozwala na kontrolowanie swojego zdrowia w oparciu o skuteczne narzędzia. Jestem bardzo ciekawa urządzenia i przyznaję, że już kusi mnie wtrącanie się w życie moich przyjaciółek – na przykład poprzez zrobienie im takich zakupów 🙂 Będę Was informować o urządzeniu, moich wrażeniach i też o wynikach, bo chyba o to najbardziej tu chodzi.

Zanim to jednak nastąpi, mam dla Was zadanie domowe. Umówcie się na cytologię, zróbcie morfologię i usg piersi. Namówcie do tego samego mamę, ciocię, siostrę, przyjaciółkę. Ja miałam 23 lata i gdyby nie wtrącanie się mojej mamy, nie byłoby mnie tutaj.

Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn7Share on Google+0Pin on Pinterest0