Czy Ty też udajesz, że prokrastynacja w ogóle Cię nie dotyczy? Czy może przyznajesz z pokorą, że tak, oto jesteś prokrastynatorem, cierpisz z tego powodu i przyjmujesz na klatę całą trudność takiej sytuacji? Godzisz się z tym – no trudno, nie możesz przecież być idealny, prawda? Bez względu na to, jak podchodzisz do prokrastynacji, zastanów się nad tym, czy od czasu do czasu nie jesteś jednym z typów, które opisałam tydzień temu lub opisuję dzisiaj.

Czy odkładasz wykonywanie zadań na wieczne jutro? Czy trudno Ci dotrzymywać zobowiązań? Czy nie realizujesz swoich marzeń? Może któryś z typów prokrastynatorów to Ty – wypisz wymaluj? Oto kilka z nich – wspaniale narysowane przez autorów 20px.com, a opisane przeze mnie.

 

Znawca Internetu

Prokrastynacja nie jest łatwa – szczególnie jeśli ukrywa się pod płaszczykiem ciężkiej pracy. Znawca Internetu to typ wyjątkowy – jest w stu procentach zmotywowany, ma ochotę na długą i żmudną pracę i tkwi przy komputerze. Godzinami. I co się okazuje? Zamiast realizowania zadań, nasz Znawca Internetu po prostu marnuje czas. Przegląda filmiki, ogląda śmieszne obrazki, zdjęcia znajomych lub szuka inspiracji, czyli po prostu szuka nie wiadomo czego. Efekty? Wiele godzin przy komputerze, nieskończona praca i bardzo duże zmęczenie. Potem pojawia się frustracja – tyle się napracowałem i nic z tego.

Co robić?

Jeśli jesteś tym typem prokrastynatora, możesz zastosować te same sposoby, które opisałam przy okazji Społecznika. Podstawą jest jednak coś więcej niż nakładanie na siebie ograniczeń czy blokowanie dostępu do niektórych stron internetowych. O ile Społecznik widzi, że traci swój cenny czas przeglądając bezsensownie facebooki, Ty musisz poradzić sobie ze złudzeniem ciężkiej pracy. Być może nadmiar obowiązków przytłacza Cię tak bardzo, że nie chcesz nawet zaczynać walki z kolejnymi zadaniami. Prawdopodobnie kolejne kroki w realizacji planów wydają Ci się za trudne, zbyt wymagające, przerażające. Co sprawia, że tak ciężko pracujesz nad znalezieniem tzw. inspiracji?

W Twoim przypadku dobre efekty może dawać kilka sposobów kontroli własnych osiągnięć:

  • załóż dziennik sukcesów i uzupełniaj go! Wystarczy, jeśli przez miesiąc skupisz się na tym, aby sprawdzać, jak idzie Ci realizacja celów i planów, nad którymi tak usilnie pracujesz. Nadchodzi czas rozliczeń – każdego dnia sprawdzaj, co udało Ci się wykonać, jakie osiągnięcia możesz zapisać na swoim koncie, które kroki milowe pokonałeś. Ucz się na błędach, zastanawiaj się, w jaki sposób możesz podnieść swoją efektywność następnego dnia. Tajemnica sukcesu takiego dziennika polega przede wszystkim na tym, że widzisz w końcu, co robisz i obdzierasz się brutalnie ze złudzeń.
  • zaplanuj konkretne cele na kolejny tydzień i… niech Ci one przeszkadzają – Zastanów się nad około 5 rzeczami, które chcesz zrealizować w kolejnym tygodniu. Sporządzaj takie plany co weekend, napisz je na kartce i spraw, aby ta kartka była dla Ciebie wciąż widoczna – niech Ci się rzuca w oczy, przeszkadza, nawet denerwuje.
  • zdecyduj się na dzień (weekend) bez internetu – sprawdź, jak to jest być offline. Kto wie, może od tego nie umrzesz? Odseparuj się w stu procentach, nie korzystaj nawet z telefonu – po prostu pozwól sobie na chwilę odpoczynku. Jeśli uczynisz z tego nową życiową tradycję, masz szansę spojrzeć z nowej perspektywy na to, co robisz, kiedy już zasiądziesz przy komputerze.

Smakołyk

Smakołyk to mój brat – i wie o tym doskonale. Za każdym razem, kiedy lądujemy wspólnie w naszym rodzinnym domu, odbywa się ten sam spektakl. Maciej, chodź posprzątamy po obiedzie już teraz – inaczej mama znów się za to zabierze. – mówię, pełna nadziei, że wspólnie (błyskawicznie) zajmiemy się tymi wszystkim naczyniami po obiedzie złożonym z 7 dań. No spoko, tylko się napiję. – odpowiada mój brat, a ja czuję jak napinają się moje mięśnie. Słyszę to od wielu lat. Mój brat przed każdym zadaniem, którego nie lubi, musi się czegoś napić. Albo coś zjeść (Edyta… z pustym brzuchem na pewno będzie mi się gorzej pracowało). Dlatego właśnie zawsze otwiera lodówkę, opiera się o ścianę i pełnym zaangażowaniem pochłania to, co znalazł. Nawet jeśli jest to plasterek sera.

Smakołyk to ten typ prokrastynatora, który jest święcie przekonany, że stan jego żołądka decyduje o tym, jak jak szybko upora się z czekającymi zadaniami. Ma świadomość, że głód go zupełnie pozbawia efektywności i (nawet jeśli przed chwilą zjadł obiad) musi się posilić przed pracą. Wiesz, z czym mi się to kojarzy? Z nawykowym piciem kawy – czy też masz wrażenie, że jeśli nie wypijesz rano kawy, nie obudzisz się? Takie przekonania są wynikiem często wieloletniego powtarzania schematów zachowania. Jednym z elementów takiego schematu jest właśnie posiłek (np. po pobudce mycie twarzy –> mycie zębów –> ubieranie się –> kawa). Jeśli od lat robisz to samo, brak któregoś z elementów zaburza Twój rytm. Czy rzeczywiście Twoja efektywność by spadła bez tej filiżanki kawy? Raczej to Twoje przekonania, że kawa jest niezbędna, sprawiają, że nie wykonujesz swojej pracy tak, jak powinieneś.

Co robić?

Smakołyk musi coś zjeść, ponieważ wyrobił w sobie nawyk podjadania – być może jedzenie w jakiś sposób osładza mu nielubione zadania lub sprawia, że praca kojarzy mu się z czymś przyjemnym. Jeśli jesteś typem Smakołyka, stoi przed Tobą jedno wielkie wyzwanie – pozbycie się nawyku, który opóźnia Twoje działania i może sprawić, że dzień minie, a Ty wciąż będziesz walczyć z mnóstwem zadań.

Warto zatem uświadomić sobie, że podjadanie może stać się czymś więcej niż tylko problemem z prokrastynacją – to najprostszy sposób na niezdrowe przybieranie na wadze. Nawet jeśli dbasz o swoje posiłki, planujesz tygodniowe menu czy dbasz o wysiłek fizyczny, przekąski (szczególnie te niekontrolowane) mogą zaprzepaścić Twoją walkę o zdrową sylwetkę. Oto kilka sposobów, dzięki którym możesz zwalczyć skłonność do podjadania:

  • uświadom sobie, co jesz – wierzę w wartość słowa pisanego, dlatego chcę namówić Cię do kontrolowania swojej diety i śledzenia własnego sposobu odżywiania. Spójrz na siebie z ciekawością i każdego wieczora zapisuj, co zjadłeś danego dnia. Uwzględnij wszystko – także jedną garść chipsów czy kubek pepsi. To ważne – bądź szczery wobec siebie i zastanów się, które z tych pozycji mógłbyś zmienić na coś zdrowszego.
  • odwróć uwagę swojego mózgu – Twój umysł przyzwyczajony do schematu postępowania szuka tego, co jest mu znane. Dlatego właśnie czujesz, że musisz coś zjeść przed rozpoczęciem pracy, nawet jeśli jesteś po konkretnym posiłku. Ciało może domagać się jedzenia nie tylko z głodu. Jeśli zatem przed pracą potrzebujesz czegoś – odwróć swoją uwagę od kolejnego smakołyku. Zrób kilka przysiadów, podskocz kilka razy, zrób kilkanaście dziwnych min, wypij szklankę wody, a następnie weź się do roboty.
  • unikaj podjadania, ale zrób sobie dzień rozpusty – jeśli zbyt długo będziesz unikał swoich ulubionych smakołyków, może dojść do tęsknoty nieujarzmionej – w takiej sytuacji Twoje ciało naprawdę będzie walczyć o to, co lubi. Dlatego właśnie umów się ze sobą na dzień rozpusty. Możesz przez cały tydzień unikać niektórych rzeczy, ale np. w sobotę upiecz czekoladowe ciasto. Potem nałóż sobie kawałek na talerzyk, usiądź w fotelu i rozkoszuj się każdym smakiem. Dostrzeżesz różnicę, ale i odczarujesz jedzenie – przestanie Ci się kojarzyć z nielubianymi zadaniami, a zacznie z czymś o wiele przyjemniejszym. A kawałek pysznej tarty nie powinien Cię zniszczyć, prawda?

Gracz

Gdyby nie chodziło tutaj o uwielbienie gier, uznałabym, że ten typ człowieka to ideał efektywności. Działa zgodnie z zasadą first things first – czyli działa jak wspaniały strateg – najpierw rzeczy najważniejsze. Wstaje rano, karmi zwierzęta, sprawdza, czy wszystko, za co jest odpowiedzialny, jest zadbane, można powiedzieć – oporządzone. Robi to na mnie wrażenie tym bardziej, że wciąż ma w głowie jedną myśl: skończę to, co priorytetowe, a następnie biorę się do pracy. Zakładam, że się rzeczywiście bierze.
I co się okazuje? Nasz Gracz oporządza, a owszem. Oporządza zwierzęta w gierkach komputerowo-telefonicznych. Dba o wirtualne rośliny, wyprowadza na spacer wyimaginowane dzieci, godzinami śledzi postępy swoich postaci. A po tym wszystkim, udaje, że pracuje. Dlaczego zakładam, że udaje? Czy można po prostu przestać myśleć o tych wszystkich zwierzątkach, które ma się pod swoją opieką?

Co robić?

Gracz to trudny przypadek. Jeśli czujesz, że wirtualne postacie odgrywają zbyt dużą rolę w Twoim życiu, czas na dokonanie ważnych zmian. Zastanów się – czy za 5 lat wciąż będziesz pamiętał o swoich roślinkach? Czy wirtualne dokonania rolnicze będą wciąż robiły na Tobie takie wrażenie jak teraz? Czy może zwrócisz wtedy uwagę na to, że tu i teraz nie masz tego, o czym zawsze marzyłeś? Nie masz wyśnionej pracy, Twój styl życia jest inny niż byś chciał. Pomyśl: co wtedy będzie się dla Ciebie liczyło?
Jeśli jesteś graczem, zastanów się nad skorzystaniem z kilku sposobów, jakie dla Ciebie przygotowałam:

  • przestań narzekać na brak czasu – każdy z nas ma tyle samo czasu, ale różnie go wykorzystujemy. Krok pierwszy w Twoim przypadku to uświadomienie sobie, jaka część Twojej doby upływa pod znakiem grania w gry. Jeśli chcesz, możesz zapisywać ile minut (mam nadzieję!) lub godzin spędzasz w wirtualnym świecie. Po prostu to zauważ i pomyśl, jak wiele wyjątkowych rzeczy mógłbyś przeżyć lub zrobić, gdybyś tylko oderwał się od swoich świnek i innych postaci.
  • poszukaj innych aktywności – zmień tryb dnia, zaczynaj zmaganie się z zadaniami od czegoś innego (np. czytaj inspirujące artykuły z Twojej branży, zrób sobie 15 minut rozgrzewki, zadzwoń do przyjaciela). Każde działanie, które może odwrócić Twoją uwagę od gier, ma wielką wartość. Zadbaj jednak o to, aby wniosło coś w Twoje życie – wiedzę, pogłębienie relacji, lepsze zdrowie.
  • nie pozwalaj sobie na nudę – uzależnianie się od gier często zaczyna się od zwykłej nudy. Jeśli nie masz co ze sobą zrobić, sięgasz po najprostszą rozrywkę. Z czasem ta zabawa zaczyna być najważniejszą częścią dnia i rujnuje Twój plan realizacji celów. Nawet jeśli dziś nie możesz mówić o nudzie (bo raczej nie dotrzymujesz terminów niż nie masz co robić), zadbaj o to, aby jej za wszelką cenę zapobiegać. W wielu przypadkach sprawdzają się przeróżne listy zainteresowań (np. sto inspirujących rzeczy do przeżycia, szlakiem krakowskich knajpek, lista miejsc do odwiedzenia itd.). Postaw przed sobą cel – zrobię to wszystko, przeżyję to. A w międzyczasie realizuj plany.

Podglądacz

Lub oglądacz. Kto nim nie był? Wystarczy obejrzeć kilka odcinków serialu. Wystarczy zapoznać się z bohaterami, polubić ich, znienawidzić, a potem jest już z górki. Jem obiad – oglądam Tudorów lub House of Cards. Mam niby-przerwę – oglądam Tudorów lub House of Cards(a tak naprawdę zrobiłam sobie specjalną przerwę, bo bardzo chcę wiedzieć, co stanie się w kolejnym odcinku). Później rezygnuję z wyjścia ze znajomymi – oglądam Tudorów lub House of Cards (zostało TYLKO pięć sezonów). Oczywiście jeszcze zajęcia domowe (umyję naczynia po obejrzeniu Tudorów lub House of Cards). Czujesz to? Jeśli masz problem z serialami, nazywam Cię Podglądaczem – obserwujesz losy kolejnych bohaterów, przeżywasz je, może nawet płaczesz. I wszystko byłoby ok, gdybyś to robił raz na jakiś czas. A jednak Ty oglądasz seriale w całości. Sezony pochłaniasz w jedną noc. A gdy przychodzi czas na pracę, nie jesteś w stanie się skupić.

Co robić?

Przyznaję. To, że możemy oglądać seriale bez ograniczeń, nie jest dla nas zbyt dobre. Niemal każdy, komu spodoba się określona historia, ma ochotę poznać więcej, dowiedzieć się, jak potoczą się losy postaci. To naturalne, ale zgubne. Serial powinien być przecież odskocznią od rzeczywistości, a nie sensem życia. Jeśli i Ty stajesz się Podglądaczem, a w rezultacie cierpi na tym wiele Twoich spraw, zastanów się nad tymi propozycjami:

  • po prostu nie zaczynaj – wiem, że niektóre seriale mogą mieć wielką wartość. Wiem, bo uwielbiałam Dynastię Tudorów, Dr House, Głęboką Wodę, Bez Tajemnic i kilka innych produkcji. Wiem doskonale – dowiedziałam się wielu rzeczy, zakochałam się w niektórych aktorach, zagłębiłam się w tematy, które są dla mnie ważne. Te wszystkie nowe seriale są genialne – przynajmniej ich część. Kopalnia wiedzy i sensowna rozrywka. Ale zanim się na jakikolwiek zdecydujesz – zastanów się sto razy. W czasach, kiedy mamy do dyspozycji mnóstwo świetnych sposobów na spędzanie czasu, warto być wybrednym. Czy ten serial, który chcesz zacząć oglądać, będzie miał dla Ciebie wartość (wiedza, poznanie jakiegoś tematu). Jeśli tak – czemu nie, niech to przyniesie Ci jak najwięcej dobra. Jeśli jednak decydujesz się na oglądanie serialu z nudów, naprawdę podaruj sobie. Z nudów idź na basen albo poskacz na skakance. Dlaczego? Bo jeśli zaczniesz, możesz oglądać, oglądać, oglądać…
  • jeśli już oglądasz, wyznacz na to określony dzień i czas – nie warto codziennie robić sobie serialowych maratonów. Choć może to być bardzo kuszące, jednocześnie może być zgubne. Zamiast tego, postaw na ograniczenia. Umów się ze sobą, że oglądasz ulubiony serial raz w tygodniu, na przykład co środę. Zrób wtedy coś dobrego do jedzenia, zaproś znajomych i spędźcie miło czas. Dodaj do serialu coś jeszcze – historię Twoich relacji z bliskimi.
  • stosuj system nagród – niech oglądanie serialu będzie dla Ciebie nagrodą. Zakładam, że przed Tobą mnóstwo zadań do wykonania. Jeśli uda Ci się osiągnąć np. tygodniowy ważny cel, zdecyduj się na to, aby 2-3 epizody serialu były Twoim sposobem na relaks. Ta metoda będzie sprawdzać się jeszcze lepiej, jeśli wymyślisz kilkanaście innych nagród – nie bądź jednostajny.

Unikający

Jedną z wyjątkowo ważnych cech osób osiągających sukcesy w życiu, jest umiejętność delegowania zadań. Założenie jest jedno: każdy z nas ma inne talenty/możliwości/wiedzę i każdy z nas może osiągać wyżyny, jeśli tylko robi to, co potrafi najlepiej. I tu wkracza Unikający, który szczerze wierzy w delegowanie zadań. Wierzy na tyle mocno, że deleguje wszystkie zadania, jakie tylko przyjdą mu do głowy. Typ z rodzaju A teraz poleżę i popachnę. Czy Unikający uważa, że robi coś nie tak? Czy Unikający ma świadomość, że zrzuca odpowiedzialność na innych? Absolutnie nie! Wydaje mi się, że Unikający myśli, że (jak każdy lider) po prostu musi rozdzielać zadania. Taka jest jego rola. Czemu to takie złe? Problem polega na tym, że prokrastynator tego typu wciąż ciągnie za sobą stertę niedokończonych zadań, rozpoczętych projektów i niezrealizowanych marzeń. Nie jest efektywny – ani w domu, ani w pracy. Nie ma na swoim koncie osiągnięć, o których marzył. Może dlatego, że unika pracy nad swoimi planami?

Co robić?

Jeśli czujesz, że Unikający to Ty, czas na dokonanie małego przeformułowania Twojego podejścia do zadań i marzeń. Chciałabym, abyś poczuł własną siłę w realizacji swoich celów. Mocno wierzę w to, że jeśli tylko postawisz przed sobą wyzwania, zrobisz wszystko, aby osiągać, co sobie założyłeś. Jeżeli zatem masz ochotę wziąć sprawy we własne ręce, zacznij od kilku kroków:

  • stwórz plan 6- miesięczny – zastanów się nad tym, co chciałbyś samodzielnie zrealizować w najbliższych miesiącach. Czas upłynie – byłoby bardzo miło, gdybyś działał celowo i w określonym kierunku. Pomyśl o kilku sferach swojego życia: weź pod uwagę rozwój zawodowy, zainteresowania, życie rodzinne i relacje, Twój styl życia. Jakich zmian i sukcesów pragniesz? Może nadeszła chwila na nadanie Twojemu życiu rytmu, jakiego chcesz?
  • zastanów się nad swoimi talentami – pomyśl o własnych umiejętnościach i zastanów się, w czym jesteś najlepszy. Określ też, co chcesz robić lepiej. Jeśli masz stać się ekspertem w jakiejkolwiek dziedzinie, musisz ćwiczyć, konfrontować się z wyzwaniami, stawiać sobie wysoko poprzeczkę.
  • wykaż się – jeśli masz plan i wiesz, co potrafisz, pokaż, na co Cię stać. Nie szukaj wymówek i przestań zrzucać na innych odpowiedzialność za swoje życie. Przestań wmawiać sobie i innym ludziom, że Ty już nauczyłeś się w życiu tylu rzeczy, że już nie masz ochoty uczyć się czegoś od nowa. Uczymy się całe życie! To Ty jesteś tu kapitanem – weź stery we własne ręce i udowodnij sobie, jak wielka siła w Tobie drzemie. Kto wie, co wydarzy się za 6 miesięcy i w którym miejscu wtedy będziesz.

Konserwator

Konserwator zabytków – a każde zadanie to taki zabytek. Wyobrażam sobie, że ten właśnie typ prokrastynatora jest bardzo skrupulatnym człowiekiem. Och, planuje i to jak planuje! Tylko jakoś ten jego czas mija niepostrzeżenie, zaskakuje swoją szybkością, czasem przeraża nieuchronnością. Cóż może zrobić nasz Konserwator? Oczywiście, rezygnuje, z niektórymi rzeczami przecież nie wygra. Rezygnuje, pewnie rozsiada się na kanapie, relaksuje, czyta – zapełnia swój czas, który i tak stracił. Brzmi to trochę jak paradoks, ale zdarza się bardzo często. Czy Tobie też nie udaje się zrealizować planów, bo mija czas?

Co robić?

  • przestań planować z zegarkiem w jednej ręce i kalendarzem w drugiej – spróbuj trochę oszukać samego siebie i nie ustalaj realizacji kolejnych zadań na konkretne pory dnia. To bardzo zgubne – jeśli stworzysz sobie taki plan, a następnie wydarzy się coś, co opóźni Twoje działania, wszystko runie. Zamiast tego stwarzaj sobie listy zadań do wykonania na kolejne dni – bez godzin ich realizowania. Noś przy sobie listy i wybieraj z nich te działania, które możesz właśnie wykonać.
  • skup się na jednej czynności – multitasking nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem. Zdecyduj się raczej na koncentrację na jednym zadaniu w jednej chwili. Pozytywne skutki takiego działania zauważysz od razu – przede wszystkim będziesz bardziej efektywny i kreatywny. Robienie kilku rzeczy na raz sprawia, że nasz umysł musi kierować uwagę w różne strony, a przez to działa mniej skutecznie. Postaraj się zatem w czasie pracy unikać wszelkich rozpraszaczy.
  • zastosuj stoper – to ciekawy i bardzo skuteczny sposób na realizowanie nawet tych nielubianych zadań. Ustaw sobie stoper lub minutnik na kilkanaście minut (lub więcej) i działaj w tym czasie bardzo intensywnie. Szybko zauważysz jak błyskawicznie mijają kolejne chwile, ale i wpłyniesz na swoją efektywność. Dzięki stoperowi uporasz się z niektórymi zadaniami w krótszym czasie i nauczysz się wykorzystywać każdą chwilę.

 

 

Którym typem prokrastynatora jesteś?

Dziękuję Ci za przeczytanie tego artykułu - spędziłam mnóstwo czasu, tworząc go dla Ciebie. Tym bardziej będzie mi miło, jeśli pozostawisz po sobie znak! Bez informacji od Ciebie, ten blog nie jest kompletny. Bądźmy zatem w kontakcie!

  • Nie zapomnij o pozostawieniu komentarza - Twoje wnioski, przemyślenia i uwagi są dla mnie na wagę złota. Czytam je wszystkie i na ich podstawie tworzę kolejne artykuły.
  • Podziel się linkiem do tego artykułu - jeśli to, co napisałam jest dla Ciebie pomocne, interesujące lub poruszające, daj znać o nim znajomych i prześlij go dalej.
  • Dołącz do mnie na instagramie - to tam znajdziesz drobiazgi z mojego codziennego życia, moje własne wzloty i upadki w walce o harmonię, a także mnóstwo zdjęć przedstawiających to, jak staram się realizować swoje pasje, a nawet jak buduję dom na wsi.
  • Dołącz do mnie na facebooku - oprócz wszelkich aktualnych informacji, znajdziesz tam linki do ciekawych akcji, promocji książkowych, artykułów z innych stron i inspirujących filmików.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn8Share on Google+0Pin on Pinterest0