Mam taką teorię dotyczącą kompleksów i walki z nimi. To oczywiście coś, co sprawdziłam przede wszystkim na sobie i na znajomych osobach, z którymi na ten temat rozmawiałam. Myślę, że absolutnie każdy człowiek na świecie nosi w sobie ogrom wątpliwości. Niektórzy ludzie chętnie o nich opowiadają, inni trzymają je w środku i nie wydobywają ich na światło dzienne nawet w obecności najbliższych. Mamy znaki zapytania dotyczące swojego miejsca na świecie, wyborów, zachowań, a nawet przekonań i stylu życia. Wątpliwości dotykają każdej sfery życia – oczywiście też ciała.

Teoria CUD-u

Nie potrafię sobie wyobrazić dbania o swój rozwój w jednej tylko sferze. A znam wiele osób, które właśnie tak robią. Niektórzy ludzie dbają jedynie o ciało – ćwiczeniami, świetną dietą, przeróżnymi zabiegami, pielęgnacją i cudownymi sposobami na piękno zewnętrzne. Jest równie dużo osób, które kierują wszelkie siły na rozwój umysłu, zatapiają się w świecie nauki i wiedzy. Jest też trzecia grupa – osoby mocno uduchowione, które stawiają na pierwszym (i jedynym!) miejscu duchowość.

Teoria CUD-u, która jest mi bardzo bliska i określa w 100% to, w jaki sposób żyję, zakłada coś zupełnie innego. Każdy z nas składa się z trzech równoważnych części. Mamy w sobie przepiękny świat cielesny, zachwycający świat umysłowy i bogaty świat duchowy. Jesteśmy CUDem (Ciało-Umysł-Dusza) i jesteśmy zobowiązani do tego, aby pamiętać o każdej sferze. Każda z nich jest tak samo ważna. Zaniedbania w którejkolwiek z nich sprawiają, że pozostałe sfery szwankują. Zaniedbane ciało (mało snu, zła dieta, brak ruchu itd.) sprawia, że pojawia się chroniczny stres i choroby. Zaniedbana dusza (brak czasu na refleksję, kontemplację, rozważania dotyczące swojego celu i powołania w życiu, brak poczucia związku z wyższą siłą, brak umiejętności prowadzenia uważnego życia) sprawia, że pojawia się frustracja, niezdolność do osiągnięcia spełnienia w życiu. Zaniedbany umysł (skumulowane negatywne emocje, brak rozwoju wiedzy i umiejętności, niewielki zasób życiowych doświadczeń) sprawia, że pojawia się znów stres, niezadowolenie, a często też brak pewności siebie. Teoria CUD-u pokazuje, jak bardzo zazębiają się te sfery i jak dużo możemy zrobić dla siebie, działając mocniej tam, gdzie coś zostało zaniedbane.

Ciało nie jest błahe

Ciało jest ważne. Dbanie o siebie zawsze było dla mnie istotne, choć pamiętam dobrze moment mojej działalności blogowej, kiedy powstała osobna strona, na której pisałam właśnie o tym, jak o ciało dbać. Blog o psychologii nigdy nie wydawał mi się odpowiednim miejscem na to, aby pisać o tym, co jest aż tak błahe. Czy rzeczywiście cielesność jest błaha? Płytka? Czy ona nie zasługuje na uwagę, bo nie jest poważna tak, jak poważna jest psychologia?

Myślę, że już wiecie, że zmieniłam zdanie w tej kwestii.

Moja teoria kompleksów

Tak, jak wspomniałam wcześniej, wątpliwości na temat swojego ciała mają wszyscy. Kompleksy – prawdopodobnie większość z nas, jeśli nie każda osoba na świecie. Sama miałam w swoim życiu wiele takich momentów zawahania, kiedy nie do końca (lub wcale!) akceptowałam jakieś części swojego ciała. Kiedy zaczęłam nad nimi pracować, zrozumiałam, co co przynajmniej w moim przypadku chodzi. Jaki jest schemat? Jak te kompleksy wpływają na to, co robię ze swoim ciałem.

Dziś opowiem Wam o tym, jak dbam o moje włosy.  Zaplanowałam serię postów, dzięki której wyczerpię ten temat i odpowiem na wszystkie pytania, jakie się pojawiły. I od razu mówię: włosy nigdy nie były źródłem moich wątpliwości. Wręcz przeciwnie – zawsze uważałam je za mój największy atut. No właśnie i tutaj rozpoczyna się moja teoria kompleksów.

Zauważyłam u siebie, że jeśli uznaję jakąś część swojego ciała za swój atut, bardzo o nią dbam. Otaczam ją miłością, pielęgnuję, jestem w stanie zainwestować sporą kwotę w najlepsze kosmetyki, zabiegi i przeróżne sprzęty. Czytam o tym, jak dbać o tę część ciała – jest duża szansa, że stanę się ekspertem w temacie. Co dzieje się w sytuacji, gdy jakaś część ciała nie podoba mi się, wywołuje negatywne emocje i jest źródłem kompleksów? Udaję, że jej nie ma. Nie zauważam jej – nie pielęgnuję i nie dbam. Czasem zapominam o jej istnieniu. Kompleksy nie znikają, nadal tej części ciała nie lubię.

Jak wyleczyć się z kompleksów?

Praca nad kompleksami zwykle polega na zmianach w przekonaniach i na różnych ćwiczeniach, które mają nam pomóc pokochać swoje ciało takim, jakie jest. I choć zgadzam się z tym, że kochać siebie trzeba, jestem też zdania, że aby taka miłość się pojawiła, trzeba zauważyć siebie w każdym najmniejszym kawałeczku. Zwalczanie kompleksów nie może polegać na wmawianiu sobie, że to ciało się kocha. Nie można udawać, że chciałoby się, aby to ciało inaczej wyglądało. Nie da się przecież wymazać tych pragnień, niechęci i zawahania. W moim odczuciu walka z kompleksami musi działać na czterech frontach.

  1. Zauważanie swojego ciała – jeśli nie lubię swoich stóp, zaczynam na nie zwracać uwagę np. podczas codziennej higieny, w trakcie kąpieli, ubierania się.
  2. Dbanie o swoje ciało poprzez pielęgnację i celebrowanie tych części siebie – to kluczowe. Jeśli nie lubię swoich stóp i do tej pory unikałam jakichkolwiek zabiegów, opracowuję porządny plan. Idę do kosmetyczki, robię sobie piękny pedicure, co wieczór używam fajnych, pachnących i przyjemnych kosmetyków. Dbam o nie tak, jakbym kochała je najlepiej na świecie.
  3. Regularne dostrzeganie swojego ciała – łatwo jest na nowo zacząć unikać tych nielubianych części ciała. A przecież trzeba się do nich przyzwyczaić. I dlatego raz jeszcze powtarzamy punkt 1.
  4. Budowanie pozytywnych emocji, praca na przekonaniach, budowanie zadowolenia z siebie – tutaj dopiero zaczyna się praca nad psychologicznym aspektami kompleksów. Nie wcześniej.

Jak dbam o włosy?

Tak, moje włosy to mój atut. Uwielbiam je i jak wspomniałam wcześniej, wiem o nich bardzo, bardzo dużo. Mam w łazience ogromną kolekcję kosmetyków, znam wszelkie aktualne trendy i próbowałam ogromnej ilości zabiegów. W tej serii chciałabym krok po kroku przedstawić Wam moją pielęgnację. Moim celem są piękne, sprężyste, zdrowe włosy, które są dla mnie ozdobą. Chcę wyglądać ładnie na codzień – a nie tylko wtedy, gdy wychodzę od fryzjera. W ciągu wielu lat opracowałam system, który doskonale się sprawdza i kilka osób już zaraziłam swoimi sposobami.

Mycie włosów – moje zasady

  • nigdy nie stosuję zasady “przetłuszczę włosy i będą zdrowsze” – znam wiele osób, które wierzą w to, że ograniczanie ilości myć włosów sprawi, że będą one lepiej wyglądać, gdy do mycia w końcu dojdzie. Szczerze mówiąc nie rozumiem tej idei. Odpowiednio dobrane kosmetyki zapewnią zdrowie włosów – to pewne. Czy warto zatem chodzić przez cały tydzień z tłustymi włosami po to, aby w sobotę wieczorem (i tylko wtedy!) wyglądać dobrze? Jestem zdania, że włosy mają być ozdobą, mają nam służyć, a nie my im.
  • regularnie zmieniam szampony – choć wracam wciąż do kilku ulubionych, staram się kupować nowe kosmetyki. Włosy potrafią przyzwyczaić się do zestawu składników w danym produkcie i już nie wyglądają tak dobrze.
  • stosuję sekwencję szamponów – zasada jest bardzo prosta. Stosuję trzy rodzaje szamponów – odżywczy, nawilżający, a następnie oczyszczający. W takiej właśnie kolejności. Oznacza to, że jeśli dzisiaj umyłam włosy odżywczym szamponem, podczas kolejnego mycia sięgnę po nawilżający, kolejnym razem po oczyszczający, a następnie znów po odżywczy. Dzięki temu włosy otrzymują dawkę wszystkich potrzebnych składników i regularnie są oczyszczane odrobinę mocniej.
  • raz w miesiącu stosuję peeling enzymatyczny do skóry głowy – to jeden z najważniejszych zabiegów, jakie stosuję. Peeling skóry głowy złuszcza wszelkie pozostałości kosmetyków, łoju, kurzu, brudu, które mogą być przyczyną oklapniętych włosów i trudności z ich ułożenieniem. W moim przypadku peeling ma sens raz w miesiącu dlatego, bo nie używam żadnych produktów do stylizacji. Kiedy jednak używałam lakieru  regularnie, peeling robiłam nawet raz w tygodniu. Wszystko zależy od tego, ile “wklepujemy we włosy”.

Moje ulubione produkty do mycia włosów

Peeling do skóry głowy

Skóra głowy, podobnie jak skóra całego ciała i twarzy, wymaga regularnego złuszczania. Skalp, który jest poddawany działaniom peelingów, wydaje na świat mnóstwo pięknych, gęstych i zdrowych od cebulek włosów. Każdy maleńki kosmyk nie musi już przedzierać się przez warstwy zrogowaciałego naskórka, przez oblepioną płynami, maskami i odżywkami skórę, ale może spokojnie wzrastać. Warto zatem zdecydować się na peeling, który skutecznie usuwa to, co zbędne ze skalpu i nie niszczy włosów oraz delikatnego meszku, który właśnie rozpoczyna swoją przygodę.

Peeling do skóry głowy warto używać raz na tydzień (jeśli stosowane są produkty do stylizacji włosów) lub chociaż raz na miesiąc. To ważne – skóra, która ma szansę na oddech. Moim kosmetykiem numer jeden jest tonik oczyszczający skórę głowy Gestil Care, który bardzo dobrze oczyszcza. 

Byłam też zadowolona z efektów, które dają:

Szampon oczyszczający

To bardzo skuteczny sposób na mycie włosów, które wciąż obciążone są nie tylko zanieczyszczeniami, smogiem, ale też produktami, które stosujemy do pielęgnacji. Oczyszczające kosmetyki usuwają z włosów i skalpu resztki po innych produktach, skutecznie radzą sobie z nagromadzonymi zanieczyszczeniami. Szampon oczyszczający używam co 3 mycia. Najbardziej lubię szampon oczyszczający do włosów przetłuszczających się (Yves Rocher) i staram się mieć go zawsze w domu. Wymieniam go z takimi szamponami:

Szampon odżywczy

Przez długi czas stosowałam przede wszystkim takie szampony i oczywiście widzę w nich ogromną moc. Zauważyłam jednak, że jeśli skupiamy się na jednym rodzaju szamponu, włosy są po prostu zmęczone tym, co dostają. Od wielu lat kocham najmocniej na świecie czarny Gliss Kur i zawsze mam go w łazience. Podobnie jak w przypadku innych kosmetyków, wymieniam go z innymi produktami i od czasu do czasu robię sobie od niego dłuższą przerwę. Lubię takie szampony:

Szampon nawilżający

Każdy włos potrzebuje nawilżenia. Włosy są dzięki takim kosmetykom sprężyste, pełne życia. Do tej pory wypróbowałam wiele różnych szamponów i najchętniej wybieram te, które mają w swoim składzie aloes. Moje ulubione to:

 

 

 

 

Mam nadzieję, że mój plan pielęgnacji będzie dla Was odpowiedzią na przynajmniej część pytań o włosy. W ciągu najbliższych tygodni chciałabym poruszyć tematy odżywek, narzędzi, które wykorzystuję i zabiegów. Jeśli jednak już dziś macie pytania lub chcielibyście, abym odpowiedziała na pytania związane z dzisiejszym tematem – czekam na Wasze komentarze.

Dziękuję Ci za przeczytanie tego artykułu - spędziłam mnóstwo czasu, tworząc go dla Ciebie. Tym bardziej będzie mi miło, jeśli pozostawisz po sobie znak! Bez informacji od Ciebie, ten blog nie jest kompletny. Bądźmy zatem w kontakcie!

  • Nie zapomnij o pozostawieniu komentarza - Twoje wnioski, przemyślenia i uwagi są dla mnie na wagę złota. Czytam je wszystkie i na ich podstawie tworzę kolejne artykuły.
  • Podziel się linkiem do tego artykułu - jeśli to, co napisałam jest dla Ciebie pomocne, interesujące lub poruszające, daj znać o nim znajomych i prześlij go dalej.
  • Dołącz do mnie na instagramie - to tam znajdziesz drobiazgi z mojego codziennego życia, moje własne wzloty i upadki w walce o harmonię, a także mnóstwo zdjęć przedstawiających to, jak staram się realizować swoje pasje, a nawet jak buduję dom na wsi.
  • Dołącz do mnie na facebooku - oprócz wszelkich aktualnych informacji, znajdziesz tam linki do ciekawych akcji, promocji książkowych, artykułów z innych stron i inspirujących filmików.
  • Zapisz się do newslettera - znajdziesz tam mnóstwo inspiracji, tekstów i pomysłów, których nie znajdziesz na blogu.