TYLKO

Podobno im więcej dajemy innym ludziom, tym więcej od nich otrzymujemy. Dzięki dawaniu, otwieramy się na otrzymywanie, rozumiemy lepiej zasadę wzajemności, może nawet oczekujemy, że inni ludzie będą dla nas lepsi. Pięknie to brzmi, prawda? Już biegnę w podskokach, aby obdarować kolejną osobę. Dam trochę zaangażowania, coś tam zrobię za darmo, będę chodzącą akcją charytatywną. W domu też daję z siebie wszystko – każdy kąt błyszczy, wyczerpanemu ukochanemu przyniosę w zębach pantofle, podstawię pod nos obiad z 3 dań i schłodzone, dobre piwo. Dam z siebie wiele w pracy, będę nawet wyręczać innych ludzi, czemu nie – jak szaleć to szaleć.

Co dostanę w zamian? Odpowiedź jest bardzo prosta.

NIC.

Jestem pewna, że jeśli tylko chcesz, zauważasz różnicę między dawaniem asertywnym dawaniem ofiarnym. Tylko pierwszy sposób sprawia, że cytat Jima Rohna ma sens. Jeśli dajesz asertywnie, możesz spodziewać się i wdzięczności i zaangażowania z każdej strony. Twoje dawanie działa jak magiczna różdżka – zacieśnia więzi (nawet zawodowe) i poprawia relacje.

Jeśli jednak dajesz ofiarnie – totalnie, wszystko, co tylko możesz, w każdym momencie – możesz spodziewać się jednego: wykorzystywania przez innych ludzi. Najgorsze w tym wszystkim jest jedno: to nie jest wina tych osób. To Ty pozwalasz na to, aby inni wyciskali z Ciebie wszystko, co tylko mogą. Dajesz – bez kontroli – to biorą. Zanim pomyślimy o tym wspaniałym asertywnym działaniu, chcę, abyś zastanowił się nad tym, co zrobić, gdy czujesz się wykorzystywany. Przygotowałam dla Ciebie kilka sposobów – koniecznie wykorzystaj któryś z nich, zadbaj o siebie i stwórz wokół siebie aurę asertywności.

 

4 rzeczy, które możesz zrobić, gdy ktoś Cię wykorzystuje

1. Zamknięcie relacji

Może być tak, że czasem po prostu trafisz na osoby, które rzeczywiście chcą od Ciebie więcej niż Ty jesteś w stanie im asertywnie dać. Wyciskają Cię jak cytrynę. Kto wie, może czujesz, że Wasza relacja nie jest szczera, ale raczej nastawiona na jakiś cel? Takie sytuacje się zdarzają – trudno. Jeśli trafiasz na taką osobę, możesz po spotkaniu z nią czuć dyskomfort, coś w rodzaju nieprzyjemnego przekonania, że druga osoba czegoś od Ciebie wciąż chce. Ten dyskomfort może być po prostu niemiłym łaskotaniem, które udowadnia Ci, że coś tu jest nie tak.

Druga kwestia: realne wykorzystywanie. Jeśli widzisz, że Twoje dobre serce, wspaniałe nastawienie, pomysły, kreatywność, dobre rady, wiedza, umiejętności są jedynym powodem, dla którego druga strona się z Tobą kontaktuje, zastanów się milion razy nad tą relacją.

Przykład: w zeszłym roku zmarła bliska mi osoba. Chciałam porozmawiać o tym z kimś, kto nie był z nami codziennie. Potrzebowałam świeżego spojrzenia, wsparcia, dobrego słowa, czegokolwiek. Gdy wspomniałam o śmierci po 30 minutach rozmowy, moja znajoma (bo raczej nie przyjaciółka), zamknęła temat błyskawicznie: No, nie rozmawiajmy o takich rzeczach. po czym wróciła do opowieści o swoim życiu. I rzeczywiście: wiele razy przekonałam się później, że rozmawia ze mną tylko w kontekście porad życiowo-biznesowych. Cenna lekcja.

Co zrobić?

Takie relacje, które ja wprost nazywam toksycznymi, nie zasługują na Twoje zaangażowanie, o nie. Pomyśl o ich zamknięciu – tak po prostu. Możesz zrobić to bardzo stanowczo, gwałtownie lub spokojnie, krok po kroku ograniczając Wasze kontakty. Dlaczego Cię do tego namawiam? Z dwóch powodów: tego typu kontakty źle wpływają na samoocenę i poczucie własnej wartości. Jeśli czujesz się wykorzystywany, burzy się Twoja pewność siebie. Zamiast tworzenia wokół siebie aury sprzyjającej rozwojowi i szczęściu, otrzymujesz mnóstwo negatywnej energii, która obdziera Cię z tego szczęścia. O nie, na to się nie godzę – chcę, żebyś był zadowolony z życia a nie zaangażowany w toksyczne związki, które nic Ci nie dają.

Zamknij temat.

2. Ustalenie granic

Bywa i tak, że trudne relacje, w których wykorzystywanie dobroci, wiedzy i innych wspaniałych cech drugiej osoby, są dla nas ważne. Nawet jeśli wykorzystujący Cię człowiek sprawia Ci przykrość, nie chcesz się z nim rozstać, nie chcesz kończyć  relacji. W porządku. Jeśli jednak rzeczywiście chcesz, aby Wasz kontakt Ci służył a nie zatruwał Twoje życie, zadbaj o bardzo ważną kwestię: swoje własne granice.

Ustalanie granic jest nie tylko objawem asertywności. Pokazuje, że masz zdrowe podejście do swojego życia, czujesz się odpowiedzialny za siebie i nie pozwolisz, aby świat decydował o wszystkim, co dzieje się w Twoim życiu. Oto kilka przykładów zdrowych granic, które warto wprowadzić w swoje życie:

  • mówienie o swoich potrzebach
  • kierowanie próśb (o pomoc, o wsparcie)
  • branie odpowiedzialności za siebie, swoje szczęście
  • ustalanie własnych zasad
  • określanie własnych, indywidualnych celów
  • unikanie brania odpowiedzialności za czyjeś szczęście
  • szukanie informacji o sobie: o swoich cechach, wartościach, marzeniach, planach

Takie granice dają bardzo wiele – pozwalają na uświadomienie sobie, ze bez naszych własnych decyzji nic się nie wydarzy. Decyzją jest również pozwolenie innym ludziom na określone działanie, milczenie, unikanie konfrontacji. Ustalanie granic w relacji (nawet prozaiczne: określenie podziału obowiązków w domu) buduje zaangażowanie obu stron i sprawia, że trudniej jest wykorzystywać się wzajemnie.

3. Odmawianie bez tłumaczenia się

Jeśli czegoś nie chcesz zrobić – czy to w kontekście zadań w domu czy wsparcia projektu bliskiej (lub mniej bliskiej) osoby, nie musisz tego robić. To takie proste. Możesz odmawiać – nie musisz wcale się tłumaczyć z tego powodu. Pomyśl o sytuacji, w której czułeś się niekomfortowo – kolejna prośba, kolejny telefon od poszukiwacza pomocy, kolejna stracona przez Ciebie chwila. Nie chcesz kończyć tej relacji, ale i nie chcesz inwestować swojego czasu w życie tego człowieka. Wspaniale, czas na asertywność.

Odmów. Miło, kulturalnie, sympatycznie. Odmów.

Nie tłumacz się, nie przepraszaj. Pamiętaj, że dbasz o swoją przestrzeń, swój wolny czas, moment na swoje projekty, rodzinę, bliskich. Tak, masz prawo do odmowy.

Wiem, jak trudno jest tak po prostu mówić “nie”. To jedna z najtrudniejszych sytuacji, szczególnie dla osób, które wiele razy w życiu były wykorzystywane. Sama uczyłam się asertywności przez bardzo długi czas. Byłam przecież mistrzynią dobrych uczynków i wyręczania innych. W chwili, gdy ja sama kończyłam po nocach projekty, realizowałam zlecenia lub zajmowałam się czyimiś ważnymi sprawami, druga strona… odpoczywała. Potrafiłam bez zająknięcia, perfekcyjnie realizować czyjeś zobowiązania – oczywiście za darmo. Bardzo często były to osoby, które znałam bardzo pobieżnie. Na szczęście mam w domu Strażnika Sensownej Pracy – mój M. wiele razy uświadamiał mi, na co sobie pozwalałam. Co zyskałam odmawiając bez tłumaczenia się? Czas na swoją pracę, swoje działania. Zyskałam zlecenia – w chwili, gdy odmawiałam kolejnych godzin wspierania w tworzeniu wizerunku, udzielania dobrych rad, otrzymałam prośby o wsparcie w ramach zwykłych, płatnych zleceń, coachingu lub szkoleń. Większy szacunek do mojej wiedzy?

4. Określanie własnych potrzeb w życiu i w ramach relacji.

To nieprzyjemne wrażenie, że jesteś wykorzystywany przez drugą osobę, może być świetnym sposobem na zrozumienie własnych potrzeb. O tak, poczuj to doskonale. Zastanów się nad tym, dlaczego prośba tego człowieka i cała Wasza relacja nie jest dla Ciebie przyjemna, komfortowa. Dlaczego wywołuje takie wrażenie. Czego chcesz od Waszego kontaktu? Czego chcesz w życiu?

Uświadomienie sobie własnych potrzeb jest często jedną z najbardziej wyzwalających rzeczy w życiu – kto wie, czy w tym momencie swojego życia naprawdę wiesz czego chcesz? Oto kilka przykładów potrzeb, które mogą się pojawić:

  • być wysłuchanym
  • być zapytanym (o pracę, o problem – pogłębienie rozmowy)
  • otrzymać coś (wsparcie, pomoc, miły gest)
  • być rozumianym 

Możesz oczekiwać, że druga osoba nie będzie chciała Cię zmieniać, pouczać, będzie rozumieć Twoją indywidualność i to, że masz swoje własne marzenia i cele. Określ swoje potrzeby w ogóle w życiu i zastanów się nad tym, czego chcesz od Waszej relacji. Zapisz to – zobacz na własne oczy, o co Ci chodzi. Wtedy łatwiej Ci będzie działać asertywnie.

 

 

Im więcej dajesz, tym więcej otrzymasz, pod jednym warunkiem: gdy nie robisz z siebie kozła ofiarnego. 

Posłuchaj podcastu