Zaczyna się dość niewinnie. Dostajemy w prezencie od losu maleńkiego człowieka, który jest w 100% zależny od nas. Jest jak cud. Niemowlak pachnie karmelowo, obłędnie. Czasem patrzę na to dziecko i zastanawiam się, jak to jest możliwe, że jest. Z czasem zapach dzidziusia gdzieś znika, pojawiają się zęby, pierwsze siniaki, kroki i słowa. Zaczyna się marudzenie przy jedzeniu, wyjmowanie wszystkiego z szafek i wspinanie się na stół. Potem idzie z górki – obrażanie się na mamę, proszenie o ciastko przed kolacją, pierwsze dziecięce żarty i przekomarzania się, nowe zainteresowania, ulubione rzeczy i smakołyki. Patrzę na to dziecko i doznaję olśnienia: to już nie jest dzidziuś! Tych olśnień przybywa z każdym tygodniem i miesiącem – gdy maluch zaczyna coś rozumieć, wypowiada pierwsze bardziej skomplikowane słowa, samodzielnie zakłada skarpetki czy spędza czas z innymi dziećmi bez trzymania się maminej spódnicy. Przedszkole, występy, pierwszy stres, pierwsza przyjaźń, pierwsze już jej nie lubię i pierwsze tak, cały czas jesteśmy przyjaciółkami. Tych pierwszych i ostatnich momentów jest tak wiele!

Jest też druga strona medalu: nowy człowieczek nie przesypia nocy, ma kolkę, cały czas płacze lub ząbkuje. Później zaczyna chodzić i wciąż ląduje na pupie – czasem płacze rozdzierająco. Trzeba go nosić, a waży trochę! Po chwili nie chce być noszony – woli z wrzaskiem wskakiwać do każdej kałuży, jaka jest na drodze. W sklepie nie może przestać płakać, bo chce nową rzecz, coś słodkiego lub tę kuszącą zabawkę, która została postawiona specjalnie na widoku dla takiego bąbla. Ten już nie-dzidziuś potrafi wpaść w histerię, ma swoje zdanie i dzielnie walczy o to, co mu się zamarzy. Ma zachcianki i czasem reaguje na zakazy jak rozwścieczony zwierzaczek. Obraża się. Mówi, że wcale nie lubi mamy i już wychodzi. Chce być sam. Skacze po łóżku.

Mamo!

Bez względu na to, na jakim etapie jesteś, wszystko, co dzieje się teraz jest tylko fazą. Ten czas minie –  te urocze, rozczulające i zachwycające frzeczy jak i te, które dzisiaj odbierają Ci siły. Maluch nauczy się przesypiać noc, kiedyś przestanie ząbkować, będzie już stabilnie chodził, przestanie kusić go wychodzenie na stół. Twoje życie też będzie różnie wyglądać – najpierw możesz żyć w wielkim chaosie, z czasem nauczysz się organizować życie tak, aby współistnieć z dzieckiem. Kiedyś Twoje maleństwo przestanie być dzidziusiem i pójdzie do żłobka lub przedszkola – Twój zwykły dzień też może wyglądać wtedy zupełnie inaczej.

Między narodzinami dziecka a ukończeniem szkoły jest 936 tygodni 

Jeśli źle się czujesz z tym, że Twoje życie nie wygląda już tak, jak kiedyś, wiedz, że ten moment chaosu minie.

Jeśli nie masz sił po kolejnej nieprzespanej nocy, pamiętaj, że maluch tez musi się nauczyć nowego świata, na którym się pojawił. Prześpi w końcu całą noc.

Jeśli masz dość wciąż przeglądanych szafek, rozbitych talerzy czy wysypanej mąki, pamiętaj, że Twoje dziecko jest ciekawe tego, co chowasz w szufladach. W końcu mu się to znudzi.

Jeśli nie wiesz już co robić, bo histeria trzylatka rujnuje każde wyjście, wiedz, że ten czas też minie.

Każdy etap ma swoje plusy i minusy – nie przegap go i nie zmarnuj na marudzenie i narzekanie na swój los. Każdy etap minie.


 

Łatwo się zapomina o tym, że tu i teraz naszego dziecka to absolutnie wyjątkowy czas (i w negatywnym i pozytywnym kontekście). Jasne, mogłabym myśleć, że jest ciężko – gdy widzę wszystkie ciuchy mojej córki na podłodze i słyszę jej płacz, bo nie ma różowego sweterka (halo, nie mamy różowego sweterka w ogóle!). Mogłabym już oszaleć, gdy mój syn bez przerwy wychodzi na stół i zaczyna na nim tańczyć (co wcale nie jest bezpieczne). Zamiast tego bardzo chcę dostrzegać te piękne rzeczy, które niedługo miną. Karmelowy zapach dziecka, śmiesznie wypowiadane mamuniuń, zapewnienia mojej córki, że mnie kocha, gdy tylko Maksymilian powie mi nie! 

A w chwilach dramatu robię sobie kawę, siadam spokojnie i przypominam sobie, że to wszystko kiedyś minie.

 

 

Wiecie, że minie? 🙂