Można chcieć więcej. Można chcieć lepiej, bardziej, z większym znaczeniem. Można pragnąć lepszych rzeczy. Można wyobrażać sobie samego siebie w bardziej wyszukanym otoczeniu, z relacjami, które są pełne i dające szczęście. A jednak. Bylejakość skrada się jak kot, wciska w każdy kąt, uniemożliwia dokonywanie wyborów, które dałyby więcej satysfakcji i zadowolenia z codzienności.

Godzenie się na bylejakość może być różnie tłumaczone. Czasem to brak pieniędzy uniemożliwia zakup lepszej sukienki, zdrowszego jedzenia, porządniejszych butów. A jednak, jeśli weźmiemy pod uwagę realne koszty takich zakupów, zauważymy, że to, co tanie, jest drogie. Gorszej jakości buty trzeba wymienić w tym samym sezonie. Śmietnikowe jedzenie kupujemy tonami, a gorsza sukienka jest do wyrzucenia po kilku praniach.

Godzenie się na bylejakość w relacjach często wiąże się z lękiem. Jeśli z niego zrezygnuję, to czy ja kogoś sobie znajdę? On jest przynajmniej pewny. Nie mam żadnej gwarancji, że znajdę kogoś lepszego. Lepszy rydz niż nic. Tak naprawdę to nie ma ludzi idealnych. I tak właśnie tkwi się w toksycznym związku, który dodatkowo obdziera z poczucia własnej wartości, zamienia codzienność w zlepek niezadowalających chwil i tworzy mnóstwo przestrzeni na zawiść. Ktoś inny ma lepiej. Ja lepiej nie będę mieć nigdy.

Godzenie się na bylejakość to szukanie sposobu na to, aby po prostu przetrwać kolejny tydzień, miesiąc i rok. Byle dotrwać do wieczora. Byle dociągnąć do weekendu. Do urlopu. Do samotnego wyjazdu bez jakiegokolwiek balastu. Dlaczego świadczy to o braku pewności siebie? Osoba pewna siebie wie, że zasługuje na jakościowe związki, relacje, na jakościową komunikację (z dzieckiem, rodzicem, przypadkowo spotkaną osobą). Chce, aby jej codzienność miała znaczenie, bo ona sama je ma.

Jak godzenie się na bylejakość wpływa na życie?

  • znacząco obniża poziom satysfakcji z życia – jeśli tego byle jak jest zbyt dużo, czym tu się cieszyć? Co można doceniać? Na czym się skupiać? Byle jakie podejście do życia sprawia, że traci ono swój blask i energię, wkrada się w nie apatia, niezadowolenie, a w rezultacie pojawia się masa pretensji.
  • sprawia, że czekamy na gwiazdkę z nieba – człowiek dąży do szczęścia, prawda? Każdy z nas chce czuć sens życia i być w takim momencie, w którym cieszenie się codziennością jest możliwe. Godzenie się na bylejakość sprawia, że nie podejmujemy działań w kierunku zmiany tylko czekamy, aż ktoś nam zrobi szczęście lub poda je na tacy. To uczy bezradności i może sprawiać, że przerzucamy odpowiedzialność za nasze szczęście na innych ludzi. Jestem nieszczęśliwa, bo Ty mnie unieszczęśliwiasz. 
  • powoduje, że nie dbamy o siebie i swoje otoczenie – godzenie się na bylejakość ma bezpośredni wpływ na to, jak żyjemy. Byle jak się odżywiamy, byle jak wyglądamy, byle jak spędzamy czas, byle jak się uczymy, pracujemy. Otaczamy się przedmiotami, które kupujemy przypadkowo, zakładamy przypadkowe rzeczy i niestety bardzo często spoglądamy z zazdrością na osoby, które żyją w inny sposób.
  • sprawia, że tworzymy cały system przekonań o swoim życiu – byle jak można zarządzać czasem, odżywiać się, rozmawiać z ludźmi, malować się, sprzątać, gotować, uprawiać seks, spędzać czas, bawić się z dzieckiem, organizować swoje życie. Byle jak można robić wszystko. Często jednak jest tak, że szukamy wytłumaczenia dla tych byle jakich wyborów. Nie zarządzam czasem, bo ja jak coś zaplanuję to nigdy mi nie wychodzi (a gdybyś zrobił to porządnie?). Jestem z natury bałaganiarą (a gdybyś wypracowała sobie jakiś system, który Ci ułatwi sprzątanie?), Nie potrafię bawić się z dzieckiem (a gdybyś odłożyła na tę chwilę telefon i skupiła się na tym swoim maluchu?). Ja to się nie umiem malować (a gdybyś nie robiła wtedy milion rzeczy na raz?). Seks nam nie wychodzi (a gdybyście choć raz na jakiś czas uznali te chwile razem jako priorytetowe?). Zdrowe odżywianie jest drogie (a może sprawdzisz to w praktyce?) Jak widzisz, często jest tak, że obudowujemy tę bylejakość systemem przekonań, które niewiele mają wspólnego z rzeczywistością.

Godzenie się na bylejakość u innych ludzi

Mam wiele teorii na temat tego, dlaczego bylejakość staje się dla ludzi stylem życia. Podejrzewam, że wielkie znaczenie może być historia naszych rodziców i dziadków, który żyli w czasach, kiedy zdobycie czegokolwiek graniczyło z cudem. Sama pamiętam czasy, kiedy na półkach wybór był mocno ograniczony. Po takich doświadczeniach naturalnym odruchem dla wielu osób będzie gromadzenie rzeczy – bez względu na ich jakość. I choć z czasem następuje kolejny etap tego przywiązywania się do rzeczy (skupienie na jakościowych rzeczach), wiele osób pozostaje w myśleniu lepszy rydz niż nic. W moim odczuciu wiąże się to z brakiem pewności siebie, którą zarówno całe społeczeństwo jak i pojedyncze osoby wytworzyły w tych trudnych czasach powojennych i potransformacyjnych. Skąd taki wniosek? Pomyśl, czy choć raz stwierdziłeś, że to, co polskie jest gorsze od niemieckiego, angielskiego lub amerykańskiego. Zastanów się nad tym, czy np. mimo znajomości języka angielskiego czułeś się w jakiś sposób niżej w hierarchii od Brytyjczyka, który nie zna słowa w języku obcym.

Godzenie się na bylejakość to styl życia. To nie jest nonszalancja, ale nawyk, decyzja. Jeśli masz inne podejście i chcesz od swojego życia czegoś więcej, uznaj to za pozytywny sygnał od samego siebie. Jeśli natomiast dostrzegasz dążenie do bylejakości u swoich bliskich, pomyśl o tym, jak ich wspierać w zmianie. Jeśli dajesz prezent, zadbaj o to, aby był on jakościowy (nie oznacza to, że drogi!). Zaproś tę osobę na kawę i zrób mini-przyjęcie z najlepszymi filiżankami i dobrym ciastem podanym w piękny sposób. Jeśli rozmawiacie, nie rób tego z telefonem w ręce. Inspiruj do niebylejakich wyborów.

Godzisz się na bylejakość?

  • zdecyduj się na zakupowy detoks – postaw na mocne ograniczenia (np. unikanie zakupów innych niż spożywcze na miesiąc, wykorzystywanie zapasów w domu, również tych związanych z chemią czy kosmetykami). Nie wchodź do sklepów, nie przeglądaj stron internetowych, nie wódź się na pokuszenie.
  • stopniowo wymieniaj produkty na te lepszej jakości – nie namawiam Cię do drastycznych ruchów, o nie. Zrób coś zupełnie innego. Jeśli masz te średniej jakości buty, ciesz się nimi tak długo, jak się da. Zadbaj jednak o to, aby kolejny zakup był przemyślany, jakościowy. Jeśli masz w domu 6 szamponów, wykorzystaj je, a następnie kup jeden czy dwa, porządne. Jeśli masz w szafce mnóstwo jedzenia, pokombinuj z nich, przygotuj smaczne dania, a kolejne zakupy mocno zaplanuj. Krok po kroku wprowadzaj do swojego życia jakość.
  • zastanów się nad tym, co w Twoim życiu jest byle jakie. Relacje? Czyli co dokładnie w tych relacjach? Zapisz jak najwięcej (drobnych) byle jakich rzeczy i pomyśl o tym, jak je wzbogacić.

Jak jest u Ciebie z godzeniem się na byle jakość? Może masz z tym jakieś doświadczenia? Podziel się swoją historią, pytaniami i wątpliwościami w komentarzach – chętnie o nich porozmawiam.


Praca nad Budowaniem pewności siebie to proces. Dla mnie będzie to zawsze proces długofalowy – uczenie się nawyków, wymiana szkodliwych przekonań na te wspierające, rozwijanie miłości własnej, asertywności i całego wachlarza innych cech. Dlatego działamy w ramach półrocznego e-kursu, który wkrótce się rozpoczyna. Zapraszam!