Teoretycznie to całkiem pożądana cecha. Któż z nas nie chciałby mieć w otoczeniu kogoś, kto jest na każde zawołanie, kto bez mrugnięcia okiem zmieni swoje plany, dostosuje się do czyichś kaprysów, zaoferuje pomoc, nie prosząc o nic w zamian? Och, proszenie o coś w zamian! Bezczelne. Wszyscy przecież powinniśmy dążyć do pomocy innym BEZ oczekiwania na choć słowo uznania.

Ofiarność wygląda jak spacer po świecie, wypełnionym ludźmi, którzy potrzebują wsparcia za wszelką cenę. To szukanie osób, które chcą się wygadać kosztem czasu innych. To zapominanie o swoich priorytetach i potrzebach w imię dbania o innych. Osoba ofiarna nie wypije ciepłej kawy, nie umyje włosów, nie weźmie prysznica czy nie zje śniadania, bo ma dzieci, którym poświęca swój czas. Powiedzieć nie! własnemu dziecku? Chore.

Osoba ofiarna przejmuje obowiązki w pracy od kogoś, kto musi wyjść do domu na czas. Rozmawia godzinami przez telefon z przyjacielem, zaniedbując bliskich. Reaguje na każdy telefon, wiadomość czy maila, bo przecież Ci wszyscy ludzie czekają na jej reakcję teraz. Osoba ofiarna nie może nikogo zawieść, a tak naprawdę zawodzi samą siebie.

Pewność siebie wyklucza składanie samego siebie w ofierze innym ludziom. Tak to nie działa. Oczywiście niezwykle ważne jest pielęgnowanie więzi, dbanie o swoje maluchy czy pomaganie osobom, które szukają wsparcia. Kiedy jednak przekraczamy pewną granicę i ofiarowujemy siebie innym, jest to niepokojący sygnał. Jak to powinno wyglądać?

Powinnam jeść, napić się tej kawy, wziąć prysznic, zadbać o siebie, mieć czas na rozmowę z przyjaciółką nawet jeśli mam dziecko.

Powinnam czuć się dobrze z tym, że nie odbieram telefonu, bo akurat teraz, w tym momencie odpoczywam, relaksuję się, rozmawiam z bliskimi, jem obiad, maluję, piszę, pracuję.

Powinnam umieć wyznaczać granice – nie rozmawiać godzinami przez telefon, jeśli w tym czasie chcę zajmować się czymś innym, nie przyjmować dodatkowych obowiązków w pracy tylko dlatego, że ktoś inny nie potrafi się odpowiednio zorganizować, powiedzieć ukochanemu o tym, że raz na jakiś czas (jaki?) potrzebuję wyjść z przyjaciółkami na kolację, drinka, spacer. Bez poczucia winy i poczucia, że nie zasługuję na takie przywileje, jak zwykłe słowo “nie”.

Powinnam czuć się dobrze z tym (i nie tłumaczyć się z tego!), że kupuję sobie coś ładnego mimo tego, że “tylko siedzę z dziećmi w domu i nie zarabiam swoich pieniędzy”. Przecież gdybym nie ja siedziała w domu, to ojciec dzieci musiałby to robić. To gra zespołowa!

Pewność siebie to stawanie po swojej stronie, a nie ofiarny stos.

Jak ofiarność wpływa na życie?

  • bycie ofiarą pomaga w obarczaniu innych winą za własne niepowodzenia – przecież skoro jestem tak wspaniała, poświęcam siebie, swoje życie, swój czas, daję z siebie wszystko, ktoś powinien mnie lepiej rozumieć, załatwiać mi pewne rzeczy, czytać w moich myślach. Rola ofiary przechodzi od jednej skrajności w drugą. W pewnym momencie każda ofiara wybucha gniewem, że nikt nie docenia jej działań.
  • sprawia, że nasze poświęcenie nie jest docenione – trudno, żeby było. Po pierwsze ofiara robi wszystko (a nawet więcej!) bez proszenia, bez potrzeby, bez oczekiwań na jakąkolwiek formę zapłaty. Upierze, ugotuje, da pieniądze, załatwi, zrobi porządek i przykryje na sam koniec kocykiem. A przecież w większości przypadków nikt o to nie prosił! Nieposkromione dawanie jest wygodne dla odbiorcy, uczy wygodnictwa i sprawia, że ostatnią rzeczą, o jakiej się myśli są potrzeby ofiary.
  • doprowadza do tego, że ofiara nie dba w żaden sposób o siebie i wpada w sidła frustracji – dla mnie najbardziej plastycznym przykładem będzie mama, która bo ma dziecko nie dba o siebie. Zacznijmy od podstawowych potrzeb związanych z higieną, odżywianiem, czasem na odpoczynek. Przejdźmy następnie do potrzeb związanych z prowadzeniem fajnego, satysfakcjonującego życia. Dojdźmy do pracy, rozwoju, dbania o swoje hobby. Kiedy wchodzimy w rolę ofiary absolutnie zapominamy o sobie. O wielu rzeczach nie ma mowy. Co ciekawe, bardzo często można usłyszeć “to inne macierzystwo”, “mam wymagające dziecko”, “gdybyś tak miała, to byś zwariowała”, “u ciebie jest łatwiej”. Naprawdę? W pewnym momencie może dojść do ogromnej frustracji, która jest mechanizmem obronnym. A frustracja to pole do odczuwania rozmaitych stanów emocjonalnych, które nie służą ani dziecku, ani mamie, ani ich więzi. Taki schemat pojawia się w każdej roli społecznej.
  • zniechęca do poszukiwania rozwiązań – i to może bardzo utrudniać życie. Bycie ofiarą uczy szukania sposobów na ułatwienie czyjegoś życia. O własnym się zapomina.

Ofiarność u innych ludzi

Różnie możemy reagować na ofiarne osoby w naszym otoczeniu. Zgodnie z teorią Trójkąta Dramatycznego, ofiara może wywoływać zarówno chęć pomocy jak i złość czy agresję. Może być tak, że zechcesz uwolnić ofiarę, pokazać jej inną drogę, znaleźć rozwiązanie, na siłę jej pomóc. Może zrobisz coś przeciwnego i z zachwytem poddasz się jej ofiarnym działaniom? Wykorzystasz do cna to, co ona Ci daje? Czy tak zdenerwuje Cię ta postawa, że ją zaatakujesz?

To, co jest dla mnie ważne dzisiaj, to podkreślenie jednej niezwykle istotnej rzeczy. Proszę, nie wykorzystuj ofiary. Nie rób jej tego.

Jesteś ofiarny?

  • pamiętaj, że nikt nie przybędzie Ci z pomocą – niestety wchodzenie w rolę ofiary w pewien sposób oducza ludzi pomagania, dawania czegoś od siebie, interesowania się potrzebami. Istnieje zatem duże prawdopodobieństwo, że nikt nawet nie pomyśli o tym, że jest Ci źle z tym, jak wiele ofiarujesz innym. Nikt nie czyta Ci w myślach, nikt nie domyśli się tego, jakie masz potrzeby, że chcesz wyjść z domu, zjeść spokojnie obiad, wziąć ten prysznic czy wyjść z pracy o rozsądnej godzinie. Jeśli nie narzekasz to znaczy, że jest Ci dobrze.
  • wychodź kroczek po kroczku z tej roli – jeśli postanowisz NAGLE przestać być ofiarą, może być tak, że wpadniesz w sidła innych niezdrowych zachowań. Wyobraź sobie człowieka, który od dzisiaj już nikomu nie pomoże bezinteresownie, bo już jest asertywny. Nie. Zachowania pasywno-agresywne też potrafią zrobić konkretny bałagan w życiu. Jeśli chcesz, aby zmiana w tym zakresie była płynna, rób małe kroki, ale codziennie.

Jak jest u Ciebie z wchodzeniem w rolę ofiary? Podziel się swoją historią, pytaniami i wątpliwościami w komentarzach – chętnie o nich porozmawiam.


Zaczynamy wkrótce Budowanie pewności siebie! To półroczny kurs, który odbywa się całkowicie online. Podczas 25 lekcji popracujesz nad wyznaczaniem granic, dbaniem o swoje zdrowe przekonania, relacje i swoje miejsce w świecie. Wykorzystaj najbliższe pół roku na to, aby czuć się pewniej.