W chwili, kiedy przygotowuję ten artykuł, panuje czerwiec. Mam przy sobie kubek ulubionej zielonej herbaty, miskę wypełnioną polskimi truskawkami, dziecko śpiące w brzuchu i psa, który próbuje złapać muchę. Siedzę przy biurku i planuję to, co ma się wydarzyć we wrześniu na blogu – bardzo marzy mi się to, aby pojawiały się tutaj dobre rzeczy. Ja będę czekać na malucha numer trzy lub zajmować się maluchami 1,2,3, a Czytelnicy będą mieli coś mądrego do poczytania. Dlatego właśnie zaprosiłam kilka moich ulubionych autorek do współpracy. Mam wokół siebie mnóstwo osób, które nie tylko mają wielką wiedzę o psychologii i człowieku, ale też są dla mnie mocnym kręgiem wsparcia. Chcę Wam bardzo pokazać choć maleńki kawałek z tego grona 🙂

Gdyby mi się chciało tak, jak mi się nie chce…

Jak kojarzy Ci się słowo automotywacja? Z wewnętrzną energią, darem od Niebios, z czymś nieosiągalnym dla Ciebie?

Prowadząc szkolenia i sesje indywidualne, bardzo często spotykam się właśnie z takimi definicjami automotywacji. Kiedyś usłyszałam nawet, że automotywacja to jest coś co się albo ma, albo się tego nie ma. Inaczej mówiąc: albo rodzisz się zmotywowany, albo jesteś leniem.

Na szczęście, to nie jest cała prawda na temat automotywacji. Oczywiście, muszę przyznać, że część osób ma „naturalną” tendencję do mobilizowania się do działań, a część osób ma z tym dużą trudność. Okazuje się jednak, że nie jest to kwestia genów, a po prostu… wyćwiczenia umiejętności. Automotywacji można się nauczyć, tak jak można nauczyć się czytania, pisania, czy jeżdżenia na rowerze.

Ponieważ automotywacja jest umiejętnością, to oznacza, że są pewne czynniki, które mogą wspierać lub ograniczać naukę. Dzisiaj zapraszam Cię do przyjrzenia się bliżej temu co pomaga, a co przeszkadza w budowaniu automotywacji.

Masz wewnętrzne, czy zewnętrzne poczucie kontroli?

Załóżmy hipotetycznie, że straciłeś pracę. Jaka jest Twoja reakcja? Martwisz się, że sobie nie poradzisz, uważasz, że jest obecnie bardzo zła koniunktura, wściekasz się na byłego szefa lub firmę za to jak Cię potraktowali, narzekasz do przyjaciół, że teraz to już nic innego Cię nie spotka, że czeka Cię życie pod mostem? A może dochodzisz do wniosku, że to nawet dobrze się stało, bo będziesz mieć możliwość zmiany środowiska pracy, szukasz wśród znajomych kontaktów do firm, w których mogą Cię zarekomendować, szlifujesz swoje CV, robisz profesjonalne zdjęcie i uzupełniasz swój profil na linkedin?

Jeśli bliższa jest Ci pierwsza reakcja to może oznaczać, że masz zewnętrzne poczucie kontroli. Prawdopodobnie wierzysz, iż Twoje życie zależy przede wszystkim od czynników, które pozostają poza Twoim wpływem. Jesteś przekonany, że świat zewnętrzny decydują o Twoim życiu bardziej, niż Ty sam.

Pewnie już domyślasz się, że jeśli bliższa jest Ci druga wersja wydarzeń, to oznacza, że masz wewnętrzne poczucie kontroli. Wychodzisz z założenia, że jesteś sprawcą swoich sukcesów i porażek, a świat zewnętrzny nie ma wpływu na Twoje życie.

Która postawa buduje automotywację? W książkach psychologicznych i poradnikach można przeczytać, że osoby z wewnętrznym poczuciem kontroli mają wyższy poziom automotywacji, osiągają lepsze wyniki w pracy, mają niższy poziom stresu (bo stres bierze się między innymi z obawy, że nie poradzę sobie w sytuacji, która mnie spotkała), a przez to są zdrowsze i żyją dłużej. I ja się zgadzam z takim podejściem, ale nie w 100%. Uważam, że osoby, które mają tylko wewnętrzne poczucie kontroli i w ogóle nie biorą pod uwagę, że są zależne od innych ludzi, od innych czynników, mogą popaść w pułapkę tzw. kontrolującego dziwaka. Kontrolujący dziwak to jest taki ktoś, kto uważa, że musi kontrolować wszystkich i wszystko, musi wiedzieć o wszystkich sprawach w firmie, o wszystkich sprawach w domu, o wszystkich rzeczach, które dzieją się na świecie. Dzięki temu czuje się bezpiecznie, bo poczucie, że kontroluje wszystkich i wszystko daje wyobrażenie wycia panem i władcą. Jeśli masz takie tendencje – uważaj! Przerost wewnętrznego poczucia kontroli może doprowadzić do wypalenia i frustracji, a one są totalnymi przeciwnikami automotywacji.

Jakie decyzje wpływają na naszą automotywację?

Wewnętrzne poczucie kontroli, w tym dobrym dla nas wydaniu, budowane jest przez podejmowanie decyzji i mądre działanie. W związku z tym, jeśli zostałeś wychowany przez rodziców, którzy ograniczali Ci możliwość dokonywania wyborów (bo na przykład wszędzie Cię zawsze wozili, o wszystkim decydowali, nigdy nie pozwalali Ci na podjęcie ryzyka i wywalenie się, żeby odrapać kolanka), istnieje prawdopodobieństwo, że masz mniejszą umiejętność automotywacji i większe tendencje do zewnętrznego poczucia kontroli.

Ale, znów na szczęście dla ludzkości, to że zostaliśmy tak, czy inaczej wychowani, nie oznacza, że nie możemy zmienić swoich wzorców myślenia i zachowania. Jak to zrobić? Zacznij dokonywać wyborów, podejmuj decyzje, świadomie zastanawiaj się nad tym, co masz do zrobienia. Najlepiej, jeśli to wszystko zrobisz w małych krokach.

  • Wykorzystaj 1% doby. Nasza motywacja spada, gdy cel, który chcemy osiągnąć nas przerasta. Chcesz nauczyć się języka obcego w 6 miesięcy? Ustal, co będziesz robić codziennie przez 10 minut, zamiast wmawiania sobie, że na pewno codziennie przez godzinę będziesz uczyć się słówek. Chcesz schudnąć 5 kg w 4 miesiące? Podejmij decyzję co będziesz robić codziennie przez 15 minut dla swojego ciała i swojego zdrowia. Wiesz, że 15 minut to tylko 1% doby? To tak niewiele. Ale już godzina, czy dwie mogą być zbyt wymagające, aby w natłoku innych zadań utrzymać swoje zaangażowanie.

 

  • Podejmuj decyzje i jednocześnie bądź realistą. Wiem, że chcesz zobaczyć efekt jak najszybciej. Ja też tak mam. Tylko, że jeśli chcesz zobaczyć efekt jak najszybciej, to możesz to zrobić będąc cierpliwym. A cierpliwość buduje się, kiedy widzimy, że stopniowo, małymi krokami zmierzamy w dobrą stronę.

 

Co do siebie mówisz, kiedy osiągniesz sukces, albo poniesiesz porażkę?

Automotywacja bierze się z przekonania, że poradzimy sobie w życiu, niezależnie od sytuacji, które nas spotykają. Aby tak się stało, musimy wierzyć w to, że mamy wystarczającą ilość wiedzy, umiejętności, a może i nawet odwagi, do tego, żeby działać, nawet jeśli warunki nie są sprzyjające.

Nasz umysł nie zna się na żartach i traktuje bardzo dosłownie to co do siebie mówimy. Jeśli więc za każdym razem wytykasz sobie błędy, nie doceniasz swoich sukcesów, jesteś bardzo krytyczny wobec swojego działania i osiągnięć, nie dziw się, że Twoja automotywacja jest na niskim poziomie.

 

Zamiast wchodzić w rolę Ofiary Losu, która mówi do siebie: to się na pewno nie uda; gdyby nie ten głupi klient, na pewno bym to sprzedał; gdyby nie mój szef, na pewno mogłabym się lepiej rozwijać; gdyby nie to, że pochodzę z małego miasta, mógłbym osiągnąć sukces; nie miałem czasu, żeby poćwiczyć; muszę znów napisać ten raport…

… może lepiej obstawiać rolę Sprawcy, który rozmawia ze sobą raczej w ten sposób: zrobię wszystko co w mojej mocy, aby zrealizować to zadanie, ale pozwalam sobie na to, żeby ewentualnie nie mieć sukces; następnym razem lepiej będę badać potrzeby klienta, aby moja oferta była dopasowana do jego oczekiwań; mój szef zbyt często przekracza moje granice, zacznę rozważać zmianę pracy, jeśli po naszej rozmowie nic się nie zmieni; są ludzie, którzy pochodzili z małych miast i wiosek i odnieśli wielki sukces, będę się nimi inspirować; źle zaplanowałem ostatnio zadania i wybrałem inne rzeczy zamiast treningu; nie lubię pisać raportów, ale wiem, że to element mojej pracy, za którą dostaję wynagrodzenie.

 

Widzisz różnicę? Sprawca to nie jest ktoś, kto bałwochwalczo wynosi siebie na piedestał. Sprawca to ktoś, kto umie podejmować ryzyko, ale bierze odpowiedzialność za swoje sukcesy i porażki. Ale też rezygnuje z rzeczy, które są poza jego wpływem.

Zastanów się jak często wchodzić w rolę Ofiary Losu, a jak często stajesz się Sprawcą. Istnieje szansa, że jeśli będziesz częściej Sprawcą, Twoja automotywacja będzie rosnąć i znajdziesz więcej energii do codziennego działania.

 

 

 


Anita Michalska jest… no właśnie, kim jest? Jak mogłabym Wam ją przedstawić? Coach? To ułamek opowieści. Przyjaciółka? To też tutaj mi nie wystarcza. Współpracuję z Anitą od kilku lat, mamy za sobą szaleńczą jazdę na karuzeli w Amsterdamie, spacerowanie po Berlinie i zachwycanie się lasami w okolicach Limanowej. Wspólnie dziwimy się światu i bardzo często to zdziwienie musimy omówić przez telefon. Bardzo się różnimy, a jednocześnie mamy niezwykle dużo punktów wspólnych. Właśnie. Oto Anita Michalska, z którą pracuję, szkolę, współdziałam w ramach Psychologii w Polsce oraz Magazynu Psychologicznego BANG! Anita mądrze pisze, prowadzi webinary i e-kursy. Dobrze mieć mądrych ludzi wokół siebie.