To po prostu ułatwiłoby mi życie. Potrafię wyobrazić sobie dzień, w którym już nie muszę zgadywać. Nie muszę domyślać się, dopytywać i łączyć w całość te wszystkie sprzeczne sygnały, które dostaję.

Nie potrafię wyobrazić sobie świata bardziej złożonego niż świat rodzica. Jest w nim wszystko: poczucie odpowiedzialności za dziecko, własne marzenia, marzenia przed i marzenia po dziecku. Obawy o przyszłość, milion znaków zapytania o życie zawodowe. Tysiące spraw, o których trzeba pamiętać, zupki, obiadki, buty na wiosnę, za małe już spodnie i świecowe kredki, które właśnie się skończyły. Pomysły na zmiany swojego życia i wrażenie, że na pewne rzeczy już jest za późno. Tak wiele rzeczy się zmieniło – pewnych spraw nie da się tak po prostu zrealizować. Są te wszystkie, skrupulatnie gromadzone cele, które dobrze byłoby osiągnąć. Są bułeczki na śniadanie i palące pragnienie, aby choć na chwilę wyjść z domu. Pytania o to, jak by wyglądało to życie teraz bez dzieci, przeplatane wyrzutami sumienia, że w ogóle takie pytania się pojawiły. Poczucie zniewolenia i zniewalająca miłość, którą czasem trudno zrozumieć. Emocje dziecka, silniejsze, bardziej wymagające, nie czekające na odpowiedni moment i okoliczności. I własne odczucia, które czasem tak trudno opanować.

Jak poradzić sobie z tą zadziwiającą mieszanką emocji dziecka? Jak wychować tego małego człowieka? Jak nie ponieść porażki?

A może wystarczy spojrzeć…

Oczami dziecka

Czasem mam wrażenie, że jedynym ratunkiem byłaby dla mnie mapa. Gdy przemierzam przez wielobarwny świat dziecięcych emocji, czuję, że błądzę. Gdyby ktoś mógł wcisnąć mi w rękę choć mały skrawek z niezbędnymi wskazówkami, poradziłabym sobie lepiej. Gubię się, mylę ścieżki, potykam się i znów próbuję znaleźć drogę. Zupełnie niespodziewanie przypominam sobie, że przecież mam przy sobie wyblakły papier z dokładną mapą.

Własne doświadczenie – oto moja mapa.

W książce Oczami dziecka znaleźć można nie tylko historie napisane z perspektywy dziecka, ale też mocne kopniaki motywacyjne do odtworzenia własnych historii. Zrozumienie swojego dziecka, targających nim emocji, nastawienia, intencji i dziecięcego świata jest łatwiejsze wtedy, gdy przypominamy sobie o tym, że przecież my też byliśmy kiedyś dziećmi. Też szukaliśmy swojego miejsca na ziemi, określaliśmy każdy kawałek siebie. To jest nasza mapa po dziecięcym świecie – wspomnienia.

Autorka przemyca w każdej opisanej historii wskazówki, które można wykorzystać nie tylko wtedy, gdy dziecięcy świat nas przerasta:

  • jeśli nie wiesz, dlaczego tak naprawdę Twoje dziecko płacze, zastanów się, dlaczego Ty płakałabyś w takiej sytuacji
  • jeśli nie wiesz, czego potrzebuje w tym momencie Twoje dziecko, zastanów się, czego Ty byś potrzebowała dokładnie w tej chwili

Mój egzemplarz książki Klaudii Tokarz-Laski jest… zniszczony. Ma zagięte rogi i kilka notatek zrobionych na marginesie. Mam też swój ulubiony cytat, który zakreśliłam na 107 stronie. Nie mam jednak z tym problemu, bo to jedna z tych książek, które już mnie nie opuszczą. Taka, która mocno przypomina mi o tym, że dzieciństwo moich dzieci nakreślam ja. Nie okoliczności, nie świat zewnętrzny, nie to, jak układa mi się czas pracy lub nieskończona lista celów. Dzieciństwo moich dzieci dzieje się tu i teraz – tak samo, jak moje wydarzało się wtedy, gdy moi rodzice byli w moim wieku. I kiedy pomyślę o tym, co ukształtowało mnie w tej mojej dorosłej wersji, wiem jedno. To były te wszystkie drobiazgi, małe wydarzenia, klimat, jaki panował w domu – nie kroki milowe. Nie wielkie wydarzenia, które rodzice uchwycili na zdjęciach.

Niewiarygodna książka. Zmiotła mnie z powierzchni ziemi i bardzo chciałabym, aby zmiotła też Was.