Izrael zimą – takie marzenie pojawiło się na naszej rodzinnej liście celów już jakiś czas temu i zupełnie niespodziewanie dość szybko udało nam się zrealizować ten plan. Na początku lutego wybraliśmy się do Izraela całą naszą piątką i natknęliśmy się na mnóstwo zachwycających miejsc. Dostałam od Was kilka pytań o to, co wydarzyło się w Izraelu – mam nadzieję, że ten pozapsychologiczny wątek na blogu będzie dla Was ciekawy.

Nasz kilkudniowy wyjazd do Izraela był wypełniony po brzegi atrakcjami. Oto kilka moich uwielbianych 🙂 Może dodacie je na listę swoich celów?

Bet Guvrin Maresha

Ten park narodowy nie wygląda wyjątkowo na pierwszy rzut oka. Wzgórza, troszkę roślinności, spalona słońcem ziemia i kilka przecinających się dróg. Okazuje się jednak, że Bet Guvrin kryje swoje skarby pod powierzchnią ziemi. W parku znajduje się cały kompleks jaskiń, które od czasów biblijnych służyły ludziom na wiele sposobów: jako mieszkania, gołębniki, magazyny na żywność, grobowce czy schronienie w niespokojnych czasach.

Zaglądanie do jaskiń, przemierzanie podziemnych korytarzy i ogromnych sal było naszym pierwszym punktem programu. Dzieci były zachwycone – trzeba było się wspinać, szukać drogi wyjścia, a nawet zwracać uwagę na polskie akcenty (w jednej z jaskiń znajduje się wyryty w skale napis “1943, Warszawa, Polska”, który pozostawiły po sobie wojska generała Andersa).

Podobno w lecie spacery po parku są dość uciążliwe ze względu na upał. W lutym pogoda była idealna do spacerów.

Jerozolima

W Jerozolimie spędziliśmy pierwsze trzy dni naszego pobytu w Izraelu. Dojechaliśmy do miasta samochodem z lotniska w Tel Awiwie. Postanowiliśmy (mimo zimna i deszczu!) zobaczyć jak najwięcej miejsc. Najważniejsze dla nas okazały się:

  • Ściana Płaczu
  • Bazylika Grobu Pańskiego (byliśmy dwa razy!)
  • Droga Krzyżowa

Spacerowanie z dziećmi po mieście może być wyzwaniem. Mieliśmy wózek dla Oleny dlatego dla mojego męża to rzeczywiście była droga krzyżowa 😉 – wnoszenie wózka po tych wszystkich schodkach. Następnym razem chyba wolelibyśmy z niego zrezygnować. Oczywiście warto też przygotować się do tego, co pokazujemy dzieciom. My zawsze staramy się dowiedzieć czegoś ciekawego, co mogłoby zainteresować dzieci. W przypadku Jerozolimy to było o tyle łatwiejsze, że dla nas jest to miejsce ważne religijnie. Mieliśmy o czym opowiadać, odnosiliśmy się do historii, które pojawiają się i tak w naszym domu. To robiło wrażenie, bo nagle przecież okazało się, że te biblijne opowieści to nie tylko opowieści – chodzimy po tych miejscach.

Tak czy inaczej zawsze mam wymyślone zabawy na ewentualną nudę – jak na przykład na moment, w którym zgubiliśmy Mirka i Olenę 😉

Góra Oliwna i Kaplica Wniebowstąpienia

Izrael składa się z miejsc, w których po prostu czuje się historię. Góra Oliwna zrobiła na mnie wielkie wrażenie. To jest właśnie to miejsce, z którego najlepiej widać całą Jerozolimę i charakterystyczny punkt – Złotą Kopułę na Skale. Góra Oliwna ma duże znaczenie zarówno dla Żydów jak i dla Chrześcijan. W Ogrodzie Oliwnym Jezus spotkał się ze swoimi uczniami, a na samej górze Jezus wstąpił do Nieba. Żydzi natomiast wierzą w to, że właśnie na tym szczycie rozpocznie się Dzień Gniewu Pańskiego. Rozległy cmentarz Har ha-Zetim u podnóża góry, który powstał 3000 lat temu, jest niewiarygodnym miejscem.

Kaplica Wniebowstąpienia była dla mnie najciekawszym punktem planu tamtego dnia. Cuda sobie wyobrażałam! Okazało się, że jest to maleńki budynek, w którym znajduje się kamień, na którym (zgodnie z tradycją) stał Jezus w chwili, gdy wstępował do nieba. Troszkę tylko żałuję, że tuż obok stał stół z chińskimi drobiazgami do kupienia przy okazji odwiedzenia miejsca kultu.

Czy warto zobaczyć Kaplicę? Zdecydowanie – o ile historia ma dla nas znaczenie. Mimo tego, że wizyta trwała dosłownie chwilę, miałam takie wrażenie, że rzeczywiście oglądam miejsca, w których działy się niewiarygodne rzeczy. Oddech historii na plecach 😉

Kaplica Wniebowstąpienia

Muzeum Izraela

Naszym ulubionym kawałkiem wyjazdów jest zwiedzanie muzeów. Tym razem się nie zawiedliśmy! Muzeum Izraela jest zdecydowanie najlepszym takim miejscem, jakie odwiedziliśmy. Wspaniałe eksponaty i mnóstwo rzeczy, które zachwyciły nasze dzieci (np. poroża, przegląd ciuchów sprzed wieków). Tego dnia wybraliśmy się do muzeum przede wszystkim dlatego, bo padało bardziej niż zwykle i nie żałujemy. Świetnie spędzony czas!

Rezerwat En Gedi

Ogromnym plusem Izraela jest to, że w krótkim czasie można dotrzeć do przeróżnych miejsc wartych zobaczenia. Przy naszej 5-osobowej rodzinie najlepszym rozwiązaniem jest zawsze wynajęcie samochodu. Z jednej strony mamy większą wygodę, a z drugiej więcej możliwości. Wybraliśmy się zatem aż nad Morze Martwe i oczywiście wybraliśmy się na wędrówkę szlakami w Rezerwacie En Gedi.

Dla dzieci to był fascynujący spacer. Zobaczyliśmy kilka zwierzątek z bliska (np. mnóstwo góralków skalnych), wodospady, wspinaliśmy się na szczyty skał i oglądaliśmy Morze Martwe z oddali. Przy okazji podjechaliśmy też do Ogrodu Botanicznego – piękna oaza kryje w sobie mnóstwo przeróżnych roślin.

Góralek Skalny

Morze Martwe zimą

Morze Martwe kojarzy mi się z kąpielą, wysokimi temperaturami i relaksem na plaży. Podróż do Izraela zimą to zupełnie inne Morze Martwe. Dla mnie wyjątkowe – zupełnie nie tego się spodziewałam. Pod stopami trzeszcząca sól, a przed oczami morze, którego zapach jest zupełnie inny od tego, który zwykle można poczuć na plaży.

Stary Dworzec w Tel Awiwie

Uwielbiam takie klimatyczne miejsca. W miejscu starego dworca kolejowego powstało miejsce, w którym można spędzić kilka dni. Mnóstwo restauracji, zadziwiających zakątków, koszernego jedzenia w barach i food truckach. Jeśli kiedykolwiek jeszcze będę w Tel Awiwie – to będzie pierwszy mój krok.

Kuchnia izraelska

To chyba mój ulubiony kawałek każdej podróży. Mogę Wam polecić kilka miejsc, w których zjedliśmy genialne rzeczy:

  • falafel w Jerozolimie
  • arayes – chleb wypełniony jagnięciną, żurawinami, pistacjami i cebulą w Meat and Eat w Tel Awiwie
  • siniyah – chlebek, a w środku patelnia (!) z jagnięciną, bakłażanem, orzechami pinii i cebulą w Meat and Eat w Tel Awiwie
  • wspaniały tabbuleh, hummus i masa innych arabskich pyszności w Basma Coffee – najlepsza restauracja w jakiej kiedykolwiek byliśmy (genialna obsługa, super smaki, tabbuleh z bardzo dużą ilością pietruszki)