Siedem miesięcy do trzydziestu lat. Kiedy trzy lata temu rozpoczynałam projekt “Najlepsza wersja siebie“, miałam wrażenie, że czasu mam bardzo dużo. W ciągu trzech lat może przecież zdarzyć się wszystko! Można zapełnić dom śmiechem dzidziusia, można wyprowadzić się na koniec świata, ale też można stać w miejscu i obudzić się po tym czasie w niezmienionej formie.

Dzisiaj uświadomiłam sobie, że potrzebuję ruszyć z projektem bardziej intensywnie niż do tej pory. Co powiecie na regularne dzielenie się celami na najbliższe 30 dni? Obiecuję, że w newsletterze za miesiąc podzielę się z Wami efektami! Zapraszam Was dzisiaj do mojego świata projektu “Najlepsza do 30”. Polubiłam te zmiany, które się dzieją ?

 

Moje cele związane z ciałem to przede wszystkim zadbanie o to, abym do 30 urodzin miała najlepszą formę życia. A jest to wymagające, bo najlepszą formę życia do tej pory miałam wtedy, gdy ćwiczyłam bardzo intensywnie cztery razy w tygodniu. Dzisiaj są dzieci, praca, sto tysięcy różnych pomysłów i planów oraz oczywiście mój domowy perfekcjonizm, który każe mi “jeździć na ścierce” tak często jak to możliwe 😉 Mam nadzieję, że postawienie przed sobą tak konkretnych planów jak ten poniżej sprawi, że skupię się na tym, co dla mnie najważniejsze, a nie na perfekcyjnie wysprzątanym domu.

Wyzwanie

Po spotkaniu z fizjoterapeutką, która oceniła mój stan fizyczny po ciąży wiem, że nie mogę sobie pozwolić na razie na żadne intensywne treningi. Powinnam chodzić na pilates i pracować nad moim brzuchem w domu. Wyzwanie numer jeden tutaj to codzienne ćwiczenia mięśni brzucha nawet w te dni, kiedy wydaje mi się, że nie wyrabiam się na zakręcie.

To nie wszystko – wyzwanie numer dwa to codzienny masaż szczotką z bambusa, który wzmocni moją kosmicznie rozciągniętą skórę. Podobno efekty są powalające. Oczywiście moja szczotka leży na półce od kilku tygodni – postanawiam wrócić do tego tematu.

Lista rzeczy do zrobienia

Najbliższe 30 dni to bardzo intensywny czas dla naszej małej rodziny. Przede wszystkim przygotowujemy się do święta naszej Olenki – Chrztu Świętego w czasie Bożego Narodzenia. Po drugie czeka nas mnóstwo pracy nad nowym domem – nastawiamy się na przeprowadzkę już w lutym! Prawda jest jednak taka, że zawsze będzie coś do zrobienia, zawsze będzie jakiś plan do realizacji, pilne sprawy i rzeczy nie cierpiące zwłoki. Dlatego nie odkładam siebie. Moja lista rzeczy do zrobienia w ramach ciała:

  1. Masaż ciepłym olejem lub gorącymi kamieniami
  2. Kuracja sokiem z buraka
  3. Chodzić spać najpóźniej o północy.

 

Wyzwanie

Zdecydowanie to będzie wyzwanie dla duszy 😉 Ostatnio bardzo staram się nie zaczynać nowych rzeczy. A uwierzcie mi, że mam mnóstwo pomysłów, znów coś bym zmieniała, znów chcę coś rozpocząć. Zapisałam trzy wielkie projekty blogowe, które już powoli rozpracowuję, ale ze wszystkich sił staram się nic nie zaczynać tak naprawdę. W tym miesiącu chcę przede wszystkim mocno i bardzo konkretnie zaplanować rok 2018. Zamiast rozpoczynania projektów już teraz (bo mogą być naprawdę przydatne i przyjemne dla Was), rozpiszę je sobie na kolejne miesiące. Jak to zadziała na moją duszę? To będzie doskonała nauka cierpliwości. Chyba po raz pierwszy poczekam dłużej niż to konieczne na realizację celów.

Lista rzeczy do zrobienia

Praca nad sferą duszy to w tym miesiącu praca nad uważnością, świadomością tego, co się wydarza. Ostatnio łapię się na tym, że po prostu biegnę przez to życie, a przecież chcę czegoś zupełnie innego. Moja lista jest króciutka, ale jeśli ją zrealizuję, da mi to wspaniałe efekty:

  1. Prowadzenie dziennika (uzupełniam mój raz jeszcze razem z tą listą)
  2. Codziennie rano chwila na mentalne przygotowanie się do dnia – możemy to nazwać medytacją, dla mnie to będzie po prostu moment na cichą refleksję nad planami na dany dzień
  3. Unikanie wszelkich Wiadomości, Faktów i innych programów informacyjnych – coraz częściej stwierdzam, że nie jest mi to do niczego potrzebne. Zamiast spokoju w sobie mam w głowie te wszystkie newsy, a efektów nie ma żadnych. Co w zamian? Muzyka klasyczna.

 

Zawsze to na tej sferze się skupiałam, teraz to tylko element planu. Dusza czy ciało “działy się” przy okazji. Teraz, gdy w domu jest malutki dzidziuś potrzebuję wrócić bardziej intensywnie do dbania właśnie o umysł. Z różnych stron oczywiście. Czegoś trzeba się uczyć, trzeba zrobić kawałek detoxu, coś uporządkować.

Moja lista rzeczy do zrobienia:

  1. Korzystać z tylko jednej zakładki w przeglądarce – w ramach czyszczenia przestrzeni wokół siebie z chaosu.
  2. Raz w tygodniu popracować nad książkami do nauki języków (którykolwiek język już się liczy!)
  3. Nie mówić “może” kiedy chcę powiedzieć “nie”.

 

Zapowiada się jednak intensywnie!

 

 

Jak wyglądają Wasze małe cele na rozwój? Co planujecie w najbliższym czasie?