Projekt “Najlepsza do 30stki” (czy 40-stki, 25-tki czy 20-stki) to nie jest maleńkie wyzwanie, które fajnie podjąć, po czym można zapomnieć o sprawie. Dla mnie to coś w rodzaju mocnej deklaracji zmian w życiu – kreowanie czegoś wspaniałego. Bardzo często pracuję z ludźmi, którzy mają poczucie braku sensu. Nie widzą dla siebie wspaniałej przyszłości. Czują się zrezygnowani – bo coś minęło bezpowrotnie, z czymś nie dają sobie rady, nie widzą nadziei dla siebie i w sumie pogodzili się z tym, że nie będzie nigdy idealnie. Więcej: nie będzie nawet fajnie. Będzie beznadziejnie, czasem do zniesienia. Tworzenie wspaniałego życia brzmi jak ponura bajka i kompletny kit, który tacy ludzie jak Edyta Zając wciskają ludziom. I właśnie, pamiętając o tych osobach, chcę przekonać Was o tym, że zrobienie sobie naprawdę dobrego życia jest możliwe. Zadbanie o siebie, swój wygląd, świat zawodowy, przyszłość jest możliwe. Trzeba tylko uświadomić sobie, że to wymaga czasu. Czasem się nie chce robić danego dnia jakiegoś konkretnego kroku. Czasem lista zadań wciąż się wydłuża i nic z niej nie znika. Czasem trzeba zacisnąć pasa, żeby na coś sobie pozwolić.

W porządku.

Za to docieramy w końcu do naprawdę dobrego momentu w życiu.

Z tekstu, który napisałam rok temu najważniejszym fragmentem jest dla mnie ten: Trzeba tylko uświadomić sobie, że to wymaga czasu. Czasem się nie chce robić danego dnia jakiegoś konkretnego kroku. Czasem lista zadań wciąż się wydłuża i nic z niej nie znika.

O tak, to bardzo dotyczy mnie w tym momencie mojego życia. Obok śpiące dziecko, wokół mnie (a właściwie za moimi plecami, żebym tego nie widziała) totalny chaos. Dzisiaj wybrałam bloga i kilka minut przy komputerze zamiast sprzątania, układania, wycierania i porządkowania. Moje zaplanowane zmiany wymagają czasu – nie mam zamiaru biczować się tym, że właśnie dzisiaj nie wyjdzie z wielkich i ambitnych planów zbyt wiele. Dzisiaj robię niezbędne (dla mnie!) minimum. I dzisiaj właśnie nadszedł czas na udostępnienie kolejnego Zeszytu Rozwojowego związanego z projektem. Bardzo się cieszę, bo to oznacza, że oprócz myśli o pieluszkach, śpioszkach, kaftanikach i za małej (już!) czapeczce, mam w głowie coś jeszcze 😉

Dziękuję Wam za wspieranie tego projektu! Działam dzięki Wam:) Pozostałe zeszyty znajdują się tutaj, tutaj i tutaj.