Obudź swoje wewnętrzne dziecko


wewnętrzne dziecko

Siedzisz przy komputerze – możesz być właśnie w trakcie pracy, możesz być w trakcie oglądania filmu, zdjęć lub w trakcie nudzenia się. Bez względu na to, co robisz, nie jesteś teraz dzieckiem. O nie. Spróbuj wyobrazić sobie wszystkie sprawy do załatwienia w najbliższym czasie. Zamknij oczy i pomyśl o nich – stosy, wielkie stosy zadań, które się piętrzą dzień za dniem. Gwarantuję Ci, że żadne dziecko nie myśli o tym wszystkim tak jak Ty teraz.

Chciałabym kiedyś wrócić do czasów dzieciństwa. Nie potrafię wyjść z podziwu dla siebie – dziesięciolatki, która zakładała, że pójście do szkoły muzycznej, aby realizować pasję związaną z dźwiękami, zaburzy jej dzień. Powiedziałam stanowcze nie – byłam pewna, że nie mam aż tyle czasu, żeby jeszcze dodatkowo pakować się w nowe obowiązki. Nie do wiary. Dziś byłabym pianistką i umiałabym śpiewać jak profesjonalista.

Zmiany w głowie – zmiany w życiu

Psychologia mówi o tym, że sposób myślenia człowieka zmienia się w kolejnych etapach jego rozwoju. Maluszek, który dopiero poznaje świat, nie rozumie abstrakcji, nie umie planować i wyobrażać sobie dalekich konsekwencji swoich czynów. Starsze dziecko, choć dojrzalsze, nie widzi niektórych związków, uczy się logiki. Dorosły człowiek dysponuje w pełni rozwiniętym myśleniem, a jego życie ma zupełnie nową jakość – właśnie dzięki procesom, jakie zachodzą w jego głowie. Może wizualizować swoje życie, projektować je i doświadczać (ale w sposób przemyślany i celowy).

Dorosłemu wydaje się, że dziecko, którym był już nie istnieje – i myśli, że to dobrze!

Kiedyś ten właśnie dorosły był niepewny, nieśmiały i tak bardzo zależny od innych. Dziś walczy o siebie – kiedyś był słabszy, młodszy, głupszy. Teraz ma możliwości – kiedyś nie miał szans. Jest poważny, ustatkowany, ułożony – kiedyś był spontaniczny, radosny i często wybuchał śmiechem podczas zabawy. Teraz nie wypada głośno się śmiać. Ani się bawić. Nie istnieje w dorosłym nawet jego wewnętrzne dziecko. A może po prostu śpi?

Obudź swoje wewnętrzne dziecko

Chciałabym, abyś dzisiaj spróbował ze mną wrócić na chwilę do siebie – sprzed lat. Dziecko, którym byłeś wciąż istnieje i jest w Tobie. Widzę je wtedy, gdy nie hamujesz swojego śmiechu, podskakujesz z radości lub pozwalasz sobie na chwilę luzu. Widzę je też wtedy, gdy zwykłe sytuacje pokazują Ci, że nie jesteś w czymś najlepszy, a Ty cofasz się i tracisz pewność siebie.

Znasz może osobę, z której śmiała się cała klasa podczas odpytywania w trakcie lekcji? Jak sądzisz, ile czasu zajęło jej przezwyciężanie lęku przed wystąpieniami publicznymi?

Powrót do Wewnętrznego Dziecka może być błogosławieństwem. Jeśli pozwolisz sobie na to, możesz odczarować trudne sytuacje z przeszłości – przestać odczuwać niezadowolenie z siebie, i popracować nad kompleksami. Możesz też zacząć spontanicznie przeżywać radość, pozwolisz sobie na energię, uśmiech i ściągniesz tę ustatkowaną maskę z twarzy. Dzisiaj jedno szybkie ćwiczenie. Powtarzaj je tak często, jak możesz. Sprawdź siebie i poczuj siebie.

Ćwiczenie: pobudka

Powrót do Wewnętrznego Dziecka może być błogosławieństwem. Jeśli pozwolisz sobie na to, możesz odczarować trudne sytuacje z przeszłości – przestać odczuwać niezadowolenie z siebie, i popracować nad kompleksami. Możesz też zacząć spontanicznie przeżywać radość, pozwolisz sobie na energię, uśmiech i ściągniesz tę ustatkowaną maskę z twarzy. Dzisiaj jedno szybkie ćwiczenie. Powtarzaj je tak często, jak możesz. Sprawdź siebie i poczuj siebie.

Cel: nawiązanie kontaktu z Wewnętrznym Dzieckiem – sobą z przeszłości – sprawia, że zaczynasz skupiać się nie tylko na teraźniejszości, ale zaczynasz pracę nad tym, aby naprawiać pewne trudne sytuacje z przeszłości. Przekazanie Wewnętrznemu Dziecku informacji o wsparciu, miłości, akceptacji i obecności sprawia, że krok po kroku przekonujesz sam siebie, że jesteś swoim najlepszym przyjacielem. Nie dopuścisz do tego, aby Tobie wydarzyło się coś złego. Zawsze będziesz po swojej stronie.

Zbyt często bywamy swoimi największymi wrogami.

Posłuchaj podcastu Obudź w sobie wewnętrzne dziecko

23 komentarze

  1. Nie muszę budzić swojego wewnętrznego dziecka 😀 Wciąż tak samo piszczę z radości kiedy dostaję ulubione żelki 😛 Do dzisiaj nie mogę spać z wrażenia przed podróżą 😉 I chyba właśnie tą umiejętność cieszenia się drobiazgami naprawdę warto w sobie pielęgnować. Radość nie powinna stawiać czoła „niewypadaniu”.

    • Anna
      10 marca 2016
      Odpowiedz

      Ja też nie mogę spać przed podróżą lub przyjazdem kogoś, na kogo czekam 🙂 emocje widać u mnie jak na dłoni, jak u dziecka. A kiedy byłam mała mama nazywała mnie „Niunia”, czego strasznie się wstydziłam – zwłaszcza, jeśli mówiła tak przy innych. Wtedy chciałam być DOROSŁA, a to zdrobnienie nie bardzo pasowało do mojego wyobrażenia o dorosłości. Dzisiaj „Niunia” to słówko, które najbardziej mnie rozczula.

      • 10 marca 2016
        Odpowiedz

        „Niunia” to moja Hana 🙂 Pewnie i ona przez pewien czas nie będzie tego lubić :):)

    • 10 marca 2016
      Odpowiedz

      Zgadzam się w stu procentach! Smutne jest to życie w „niewypadaniu”!

  2. Agnieszka Dudek
    9 marca 2016
    Odpowiedz

    Kiedy byłam mała myślałam, że kiedyś na pewno będzie lepiej. A kiedy byłam młoda wierzyłam, że jeszcze całe życie przede mną i wszystko mogę.

  3. Mam wrażenie, że udało mi się porozumieć z wewnętrznym dzieckiem. Wyszło mi zupełnie przez przypadek, bez mojego udziału. Przyznam, że czuje się z tym lepiej. Mimo porażek podejmuje rękawicę do walki. Z uśmiechem na twarzy próbuję spełniać mało realne marzenia, ale ja o tym nie wiem przecież. Nie wiem, że są nierealne. 🙂

    • 10 marca 2016
      Odpowiedz

      Pełen optymizmu komentarz 🙂 Jak to bez Twojego udziału?

      • Chyba trochę poszłam na skróty. Chodzi mi, o taki udział jak piszesz. Nie przystanęłam, nie przemyślałam przyszłości, przeszłości. Po prostu odważyłam się na kilka kroków poza tzw. strefą komfortu i samo wyszło. Praca jest dopiero teraz, aby tego nie zatracić. 🙂

  4. 9 marca 2016
    Odpowiedz

    Moje wewnętrzne dziecko zostało zaopiekowane i przytulone i obudzone 🙂 Co lubię w nim najbardziej? Spontaniczny zachwyt nad światem. Wciąż mam w sobie umiejętność zachwycania się błękitem nieba czy pierwszymi wiosennymi pączkami 🙂 Moje wewnętrzne dziecko pozwala mi dostrzegać małe, codzienne radości i wierzyć w lepsze jutro. Ale czasem też pozwala mi tak po prostu się wypłakać – bez tłumienia emocji i udawania zawsze poważnej i statecznej dorosłej 🙂
    Kinga

    • 10 marca 2016
      Odpowiedz

      Wspaniale to brzmi – nie wiem dlaczego ta powaga wydaje się bardziej dorosła niż zwykłe cieszenie się życiem 🙂

  5. 9 marca 2016
    Odpowiedz

    Kilka lat temu po trudnych przeżyciach miałam bardzo poważny wyraz twarzy i w ogóle byłam zbyt poważna. Postanowiłam to zmienić ale nie wiedziałam jak i przypadkiem na praktykach z dziećmi moje wewnętrzne dziecko też się obudziło 🙂 od tamtej pory jest ze mną i już nie chowa się przed światem 🙂

    • 10 marca 2016
      Odpowiedz

      Przebywanie z dziećmi nie daje nam wyjścia 🙂 Nadal pracujesz z maluchami?

      • 10 marca 2016
        Odpowiedz

        To były praktyki w środowiskowym ognisku wychowawczym, głównie w wakacje i ferie 🙂 ale niestety na życie zarabiam inaczej i mam coraz mniej czasu 🙁

  6. Mała23
    26 grudnia 2017
    Odpowiedz

    Jest godzina 2:30, ja nie mogę spać, jestem nieszczęśliwa. Czemu? Bo sama sobie na to szczęście nie pozwalam. Ale krótko od początku. Jestem DDA, rodzice zmarli, jestem i czuję się sama. Chociaż sama byłam praktycznie zawsze. Nie wiem skąd u mnie przyszedł wniosek, że potrzebne mi skonfrontowanie się ze swoim Wewnętrznym Dzieckiem, które nazywa się Myszka. Ale pomogło. Pogadałam sobie z sobą, skupiłam się na tym, aby przede wszystkim zapytać się siebie, co mnie boli, smuci, a co cieszy. No i zaopiekowałam się sobą. Fajne to uczucie, niosące nadzieję, że nie jestem sama i że zawsze mogę o siebie zadbać, rozpieścić się troszkę, he he.
    Dziękuję za ten artykuł.

  7. San
    21 stycznia 2018
    Odpowiedz

    U mnie próby rozmowy z dzieckiem konczą sie płaczem. Ono cierpi, nie potrafie go uspokoic. Nie potrafie przestac plakac po kazdej probie spotkania.

  8. emilia solf
    19 maja 2020
    Odpowiedz

    Bardzo, bardzo dziękuję za ten wpis!

  9. S.
    1 grudnia 2020
    Odpowiedz

    SAN – mam to samo. Jest tylko niekończący się płacz. Czy to nie znaczy, że to wewnętrzne dziecko już umarło? Nie wiem. Nie mogę przebić się przez to poczucie beznadziejnej rozpaczy. Ogarnia mnie niemoc i czuję się tylko gorzej.

  10. 17 maja 2021
    Odpowiedz

    Na pewno sprawdzę. Od zawsze wszystkim się przejmowałam, martwiłam i niestety musiałam bardzo szybko dorosnąć. Mam nadzieję, że to pomoże 🙂 Pozdrawiam!

  11. Często chce właśnie wypuścić z siebie i pobyć w skórze mojego wewnętrznego dziecka, ale wciąż coś się dzieje w moim życiu, że nie mam na to chwili. Ostatnio tyle napięcia i stresu, nadmiar dodatkowych obowiązków (na własne życzenie). Natomiast wiem, że jest to niezwykle ważne, by wsłuchać się w potrzeby mojego wewnętrznego dziecka – muszę nad tym popracować.

Napisz coś!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *