Czasem myślę, że najbardziej w życiu przydałaby mi się magiczna różdżka. Wystarczyłoby jedno porządne machnięcie, rozrzucenie wokół gwiezdnego pyłu i dygnięcie w rytm sielskiej muzyki. Oto znikają problemy, wątpliwości, natłok zadań. Te wszystkie rzeczy, które dziś wydają się zbyt wymagające i obezwładniające, są ułożone i zorganizowane. Taka magiczna różdżka byłaby cudem.

Okazuje się jednak, że jeśli jest chaos – trzeba znaleźć rozwiązanie. Jeśli jest bałagan, trzeba go posprzątać. Jeśli w domu panuje niespokojna atmosfera, trzeba poszukać sposobów na łagodzenie sytuacji i budowanie ciepłego klimatu każdego dnia.

Milion wyzwań z trójką dzieci

Muszę Wam powiedzieć, że tak naprawdę chcę… wszystkiego. Chcę, aby moje dzieci były szczęśliwe, mój mąż zadowolony z życia i spełniony. Chcę mieć przytulny dom, w którym panuje porządek. Chcę czytać nałogowo książki, obejrzeć wreszcie Downton Abbey i zrealizować każdy cel z mojej wielkiej listy celów. Chcę uprawiać sport, robić dziennie 10 tysięcy kroków, mieć czas na domowe SPA i od czasu do czasu malować. Marzy mi się trzymanie się moich postanowień bez względu na to, jak wyglądają moje obowiązki zawodowe. Nie chcę poświęcać mojego snu dla pracy, ale też nie chcę… nie mieć sukcesów, bo wolę spać. Chcę dokończyć powieść, dodać do kolekcji roślin kilka nowych lokatorów. Chcę robić ketchup z cukinii i przygotowywać dla nas ogórki małosolne. Wieczory filmowe, długie spacery, przyglądanie się przyrodzie, dbanie o świat wokół mnie, fotografowanie. Przeglądanie gazet w sobotę i wymyślanie nowych potraw. Pieczenie domowych misiów lubisiów dla dzieci. Chcę wszystkiego.

Czy można mieć COKOLWIEK bez organizacji? W moim przypadku okazuje się, że organizacja bardzo wielu elementów życia jest tym, co nie tylko ratuje mnie przed chaosem. Daje mi to poczucie spokoju, porządkuje rzeczywistość i przede wszystkim sprawia, że mam energię do działania i realizowania marzeń. Można od razu stwierdzić, czy jestem aktualnie zorganizowana czy nie. Dom wygląda bardzo dobrze, dzieci są zadowolone, na stole lądują rozmaite potrawy, ja jestem na bieżąco z tym, co dzieje się w pracy, a w weekendy mamy czas na beztroskę. Gdy choć na chwilę odstawiam na bok organizacją, jest zupełnie odwrotnie. Nie odpisuję na maile, spóźniam się, zapominam dokumentów, które powinnam komuś przekazać i jestem bardzo sfrustrowana.

Moje organizacyjne podstawy

Moja życiowa organizacja bardzo rozbudowana. Dziś jednak chciałabym powiedzieć Wam o czymś, co od kilku lat ratuje mój spokój ducha każdego poranka. Zaczęłam stosować ten organizacyjny trik, gdy moja najstarsza córka zaczęła chodzić do przedszkola. Wraz z pojawieniem się kolejnych dzieci, ten trik stał się moim porannym ratunkiem. Ale troszkę wprowadzenia na początek:

Moją największą zmorą każdego poranka jest coś bardzo prozaicznego. Gdy nie miałam dzieci, ten mały problem był drobiazgiem, który czasem zabierał mi czas, ale nigdy nie wpływał znacząco na moje życie. Ciuchy. Wybór ubrań. Bluzka, która miała być czysta, ale jednak znajduje się w koszu na pranie. Kiedy zajmowałam się tylko sobą, zawsze potrafiłam wybrnąć z sytuacji. Dziś, gdy mój dzień rozpoczyna się ogarnianiem trójki dzieci, sytuacja może być bardzo nerwowa. Wyobraźcie sobie:

  • przygotowywanie trzech zestawów ubrań złożonych z bluzki, spodni/spódniczki, skarpetek (lato); bluzki, rajstop, czasem skarpetek, podkoszulka, bluzy, spodni, czasem kombinezonu, czapki, szalika, rękawiczek, kurtki
  • przygotowywanie tych wszystkich zestawów tak, aby przynajmniej W MIARĘ do siebie pasowały (choć moim celem jest zawsze tworzenie ładnych zestawów)
  • przygotowywanie tych zestawów w momencie, gdy:
    • nie można znaleźć pary skarpetek z przeróżnych powodów
    • gdzieś zapodział się podkoszulek, a ten drugi jest w koszu na pranie
    • bluzka, którą zabieram do wyprasowania ma jednak plamę
    • nie możemy znaleźć ani bluzy ani swetra ani niczego z długim rękawem
    • gdzie się podziały rękawiczki?!

Z jednej strony to poranne przygotowywanie ciuchów to ogromna strata czasu – biegam od pokoju do żelazka, szukam w nieskończoność przeróżnych elementów garderoby. Z drugiej strony patrzę na zegarek i wpadam w coraz większą panikę. Mija czas, ja jeszcze nie jestem gotowa, dzieci czekają na ciuchy, a za chwilę trzeba już wychodzić z domu.

Nasz plan ciuszkowy

Moje rozwiązanie jest bardzo proste. Postanowiłam poszerzyć troszkę pomysł na przygotowywanie się do dnia dzień wcześniej. Prawda jest taka, że czasem mam ochotę spędzić wieczór w ten sposób, czasem wieczorem działam (np. piszę bloga), czasem usypianie dzieci trwa zbyt długo i padam na twarz. Nauczona doświadczeniem, przerzuciłam tworzenie ciuszkowego planu na jeden dzień tygodnia – ten, w którym robię pranie.

Oto kilka zasad tworzenia planu ciuszkowego:

  • staram się zwykle robić większe pranie raz w tygodniu (ostatnio jest to sobota)
  • gdy wszystkie ciuchy mam już gotowe, składam je i wybieram przy okazji ubrania do zestawów na każdy dzień tygodnia dla wszystkich dzieci
  • prasuję ubranka, jeśli jest to konieczne i całe zestawy wieszam na osobnych wieszakach (jeden na poniedziałek, drugi na wtorek itd.)
  • dobrym pomysłem może być też ułożenie tych zestawów w osobnych, podpisanych pudełkach czy w osobnych szufladkach – chodzi o oddzielenie tych zestawów tak, aby już rano nie było konieczne poszukiwanie elementów garderoby.
  • każdy wieszak mam podpisany – u nas domu zawieszam na wieszakach chmurki. Poniżej znajdziesz arkusz z chmurkami do wydrukowania i wycięcia. Oto instrukcja:
    1. Wydrukuj chmurki z arkusza (masz chmurki na każdy dzień tygodnia)
    2. Wytnij chmurki i wytnij też dziurkę, dzięki której zawiesisz chmurki na wieszakach
    3. Wykorzystaj sznurek, nitkę lub inną rzecz i w ten sposób zawieś etykiety na każdym z wieszaków
  • czasem planuję ciuszki na weekend – na przykład wtedy, gdy wybieramy się gdzieś rano i chcę uniknąć chaosu

Pobierz chmurki do zawieszenia:

I to wszystko. To jedno z moich ukochanych rozwiązań, które pomaga mi oszczędzić mnóstwo czasu i nerwów. W tej nowej sytuacji, w jakiej jesteśmy teraz (mamy w domu pierwszoklasistkę) mniej stresu to dla mnie podstawa.

Co sądzicie o takim rozwiązaniu? Chętnie poznam Wasze zdanie i może też sposoby na radzenie sobie z porannym chaosem. Co Wam pomaga?