Oto ona. Piękna. Dokładnie taka, jak sobie wyobrażałam – od okładki po zawartość. Z odpowiednią dedykacją, moim własnym rysunkiem i ulubionymi badaniami wplecionymi między jednym rozdziałem a drugim.

Leży niepozornie. Czasem zadziwia mnie to, jak zwykłe i oczywiste wydaje się spełnione już marzenie. Ta upragniona, wymuskana, wyobrażona sto lat wcześniej książka, po prostu pojawiła się w naszym domu pewnego dnia. Bez fajerwerków i zdziwienia. Jest, bo tutaj właśnie było jej miejsce od bardzo dawna.

Moi mili, dziś, z ogromną przyjemnością, mogę pokazać Wam spełnione marzenie – moją trzecią książkę. Rodzic najlepszy pod słońcem to książka, która kiełkowała we mnie od bardzo dawna. Chciałam zawsze stworzyć coś, co będzie wypełnione po brzegi ciepłem, zrozumieniem i kreatywnością. A może też śmiechem, poczuciem humoru i zdrowym rozsądkiem? Choć może powinnam powiedzieć, że przede wszystkim moja trzecia książka jest wypełniona rozwiązaniami, które każdy rodzic zawsze przyjmuje z westchnienie ulgi.

Bardzo Wam dziękuję, że spełniacie to moje marzenie i czytacie to, co tworzę. Jesteście moją gwiazdką z nieba, dzięki której mogę dumnie mówić, że piszę książki i jest to moja praca.

Dziękuję.