Chciałabym uchronić moje dzieci przed cierpieniem. Ale oprócz tego, że marzy mi się świat bez guzów, podrapanych kolan, zawiedzionych nadziei, złamanych serc i rozpaczy, myślę też o samej świadomości, że świat nie jest idealny. Chciałabym wprowadzić moje dzieci do świata, w którym rządzi miłość, troska, zaangażowanie i otwartość. Byłabym bardzo szczęśliwa, gdybym nigdy nie musiała tłumaczyć dzieciom, dlaczego ludzie się krzywdzą, umierają, chorują i odchodzą na dobre. Chciałabym, aby przestało istnieć okrucieństwo, zawiść, niechęć i negatywne nastawienie.

Chcę. Chcę mocno. I nic się nie zmienia.

Nadal są. Ludzie się kłócą, robią sobie krzywdę, przestają się do siebie odzywać, zmieniają zdanie. Istnieją choroby, które wywołują strach. Ktoś się rozstaje, ktoś się rozwodzi, ktoś odchodzi. Ktoś płacze, ktoś inny bardzo cierpi. Ktoś nie ma środków do życia, organizuje zbiórkę, potrzebuje wsparcia. Ktoś umiera. Ktoś zapomina o bliskich, plotkuje lub kłamie. Ktoś wyśmiewa maleńką staruszkę lub opryskliwie odpowiada na uprzejmie zadane pytanie. Ktoś inny niszczy naturę.

Lub porzuca zwierzęta.

Co można powiedzieć dziecku o psie, który błąka się po okolicy i nie może znaleźć drogi do domu? Udać, że nie ma tematu? Zignorować to czy może przemknąć szybko, obok futrzastej kulki? Co powiedzieć dziecku, które w końcu pyta o to, skąd wziął się wilczur dziadka? Skłamać? Czy może opowiedzieć o szczęśliwym odnalezieniu członka rodziny?

Dziś w ramach akcji Oczytane dziecko chcę Wam powiedzieć o książce, którą po prostu uwielbiam. Nie uda mi się uchronić moich dzieci przed cierpieniem, pogodziłam się z tym. Mogę jednak zrobić dużo, aby pokazać mu świat wypełniony po brzegi nadzieją.

Dlaczego warto przeczytać dziecku Psierociniec?

  • książka przedstawia historię psa, który trafia do schroniska dla zwierząt. Brzmi to dość ponuro, prawda? Psierociniec jest jednak jedną z najbardziej optymistycznych i pięknych historii, na jakie można trafić.
  • dziecko dowiaduje się, jak wygląda sytuacja zwierząt w schronisku, poznaje ją od strony pieska, który zgubił drogę do domu – jest tu zatem mnóstwo miejsca na rozumienie emocji, na budowanie empatii i docenienie wartości miejsc, które ratują porzucone lub zagubione zwierzaki.
  • piękne ilustracje – Małgorzata Pietralik ma wielki talent. Stworzyła ilustracje, które bawią, wprowadzają w bajkowy nastrój i są artystycznym doznaniem. Dziecko, które otacza się sztuką, buduje swoją wrażliwość.
  • śmieszne wierszyki – to coś, czego nie spodziewałam się po książce o schronisku! Psierociniec jest wypełniony wierszykami, które bardzo często sprawiały, że śmiałam się podczas ich czytania. Dzieci oczywiście wybuchały śmiechem co kilka zdań.
  • co najważniejsze – smutna historia pieska wiąże się z pięknym zakończeniem, które daje dużo nadziei. To pokazuje, że zawsze czeka na nas coś dobrego. Takie historie pokazują nam piękną stronę świata, która istnieje nawet wtedy, gdy wydaje nam się, że jest źle.

Co mnie urzekło w Psierocińcu?

Wspaniałe poczucie humoru, ilustracje i pomysł na to, aby przedstawić trudny temat w tak ujmujący sposób. Książka omawia bardzo dokładnie to, co dzieje się z psiakiem w schronisku, przedstawia trudności, kryzysowe momenty w życiu pieska, ale jest to zrobione w taki sposób, że temat nie przeraża. Dzięki temu dziecko buduje sobie wiedzę o świecie i ma świadomość tego, co można zrobić, aby pomóc zwierzakom, które czekają na nowy dom. Piękna opowieść i raz jeszcze – genialne wierszyki ❤