Krople deszczu nie przestają mnie zadziwiać. Myślę o tym, jak spadają, jak plączą im się stopy, łamią nogi. Zapominają spadochronów, wypadając z nieba ku niepewnemu końcowi. To tak, jakby ktoś opróżniał kieszenie, nie dbając o to, gdzie spadnie ich zawartość, nie przejmując się, że krople pękają, uderzając od ziemię, że rozpryskują się na chodniku. Że ludzie przeklinają dni, w które krople ośmielą się stukać o ich drzwi. Ja jestem kroplą deszczu. Rodzice wyrzucili mnie z kieszeni i zostawili, żebym wyparowała na chodniku.

Tahereh Mafi “Dotyk Julii”

 

Rodzice tworzą klimat naszej codzienności. Dają nam w prezencie pewność siebie lub sprawiają, że nie mamy jej w ogóle. Sprawiają, że sięgamy gwiazd lub podcinają nam skrzydła zawsze wtedy, gdy chcemy zrobić coś ważnego dla siebie. Są wsparciem lub sprawiają, że wciąż próbujemy im udowodnić, że do czegokolwiek się nadajemy. W relacjach z rodzicami może być różnie: możemy z przyjemnością wracać do domu lub modlić się o to, aby nie pojawiać się w nim za często.
Toksyczna relacja z rodzicem nie może być dla nikogo obojętna. Nie da się nie przejmować tym, że tak bliska osoba jak rodzic, nie jest po naszej stronie. To przecież bardzo boli. Od rodzica oczekuje się wsparcia, ciepła, gotowości do pomocy bez względu na dzień czy godzinę. I nawet wtedy, gdy nie wołamy o tę pomoc, wspaniale jest wiedzieć, że w razie czego zawsze można zwrócić się do mamy. Zawsze, w każdej chwili można powiedzieć: “Tato, uratuj mnie, przytul, powiedz, co mam zrobić”. Sama świadomość tego jest nie do przecenienia.

 

 

 

Dziękuję za wysłuchanie mojego siedemnastego podcastu 🙂 Z niecierpliwością czekam na Wasze opinie i komentarze. Daj koniecznie znać, co sądzisz! Zasubskrybuj mnie na iTunes oraz Spotify. Dziękuję za wysłuchanie!