Trudna relacja z rodzicami – czy to czas na żałobę?


Trudna relacja z rodzicami

Na urzeczywistnienie tej wizji po prostu się czeka, prawda? Jeśli pojawia się w mojej głowie, to znaczy, że to wszystko jest możliwe? Przytulę się do swojej mamy, usłyszę słowa pocieszenia wtedy, gdy będzie mi ono potrzebne. Zobaczę w jej oczach zainteresowanie tym, co dzieje się w moim życiu – tym razem nie to podyktowane obowiązkiem a miłością. Przestanę sobie zadawać pytania o to, skąd w moim rodzicu tak wiele niechęci. Dlaczego mam wciąż wrażenie, że jestem zupełnie zbędnym kawałkiem życia mojego taty? Zamiast tęsknoty za prawdziwą więzią z rodzicem, usiądę z nim na kanapie i opowiem mu część mojej historii. Tym razem wysłucha.

Każdy z nas może nosić w sobie idealny obraz relacji z rodzicem. Mam wrażenie, że takie wyobrażenia ma każdy, kto czuje się niedostatecznie kochany przez najbliższe osoby. Przechodzimy przez kolejne etapy dorosłego życia, realizujemy cele, uczymy się nowych rzeczy, a w międzyczasie wyczekujemy tego wielkiego momentu, w którym wszystko się zmieni. Ten rodzic się zmieni. Może nauczy się okazywać uczucia? Może będzie wsparciem, które jest tak bardzo potrzebne?

Czasem rzeczywiście pojawia się zmiana w rodzicu. Czasem jednak nadchodzi moment, w którym warto rozpocząć proces żałoby za wyobrażeniem relacji z rodzicem. A gdyby tak spróbować pogodzić się z tym, że zmiany nie będzie i zacząć żyć bez tego brzemienia?

Jak zacząć proces żałoby za relacją z rodzicem?

Pogodzenie się z tym, że rodzic nie jest w stanie odegrać roli, jaką dla niego piszemy, jest jedną z najtrudniejszych rzeczy do zrobienia. To jedna z najbardziej przełomowych chwil w życiu i jednocześnie: to moment, w którym zyskujemy wolność. Zamiast karmić się nadzieją, czekać na tę magiczną chwilę, gdy nagle coś się odmieni, bierzemy sprawy we własne ręce. Zaczynamy pisać zupełnie nową rolę – tym razem dla siebie.

Proces żałoby za wyobrażoną relacją z rodzicem, przypomina tę standardową żałobę. Tutaj też stajemy oko w oko ze stratą. Godzimy się z rzeczywistością. Coś się zmienia. Na coś już nie mamy prawa czekać. Pogodzenie się z tym, że upragniona relacja (z wszystkimi wymarzonymi emocjami, sytuacjami czy wsparciem) nie dojdzie do skutku, bardzo porządkuje emocje i wpływa na odporność psychiczną.

Jeśli masz ochotę zacząć ten proces, pomyśl o kilku pierwszych krokach:

  • Zapisz strumień myśli – określ możliwie dokładnie wszystko to, o czym marzysz. Jak miałaby wyglądać ta relacja? Na co czekasz? Jakie gesty byłyby tak mile widziane? Jakiego wsparcia oczekujesz? Za czym tęsknisz? A może zastanowisz się też nad tym, o jakich aspektach relacji marzysz, ale wciąż nie możesz się ich doczekać (np. przytulenie). Zapisanie tych wszystkich przemyśleń, odczuć, pragnień i tęsknot jest kluczowe. Zapisywanie porządkuje je, ale też sprawia, że są one bardziej wyraźne i, co najważniejsze, trafiają one na kartkę. Masz wówczas większą szansę, aby uwolnić się od niektórych z nich.
  • Pomyśl o dziewczynce, którą kiedyś była Twoja mama. Lub o chłopcu, którym był Twój tata. Zacznij budować postawę współczującą (tutaj znajdziesz artykuł o niej) wokół małego człowieka, którym był Twój rodzic. Zastanów się nad jego historią, pomyśl o tym, co mogło sprawić, że stał się takim dorosłym. Regina Brett zwraca uwagę na to, że spojrzenie na rodzica z takiej perspektywy może dodać otuchy. Może stać się bardzo jasnym przekazem: zasługuję na miłość, której nie potrafił dać mi rodzic. Oznacza to, że trudność w Waszej relacji to nie Twoja wina, to nie sygnał tego, że czegoś Ci brakuje. Jak pisze Regina: I chciałam pamiętać o małej dziewczynce w kobiecie, która nie potrafiła mnie kochać. Może ta dziewczynka wciąż potrzebowała miłości, tak samo jak ja.
  • Określ swoje granice w tej relacji – zastanów się nad tym, w jaki sposób możesz okazywać uczucia wobec rodzica. Z czym czujesz się komfortowo? Do czego nie chcesz się zmuszać? Jeżeli czujesz się na siłach, pomyśl o sposobach na zadbanie o tę małą dziewczynkę/małego chłopca w rodzicu. Takie podejście wiąże się z dużym współczuciem i cierpliwością, ale ma sens wtedy, gdy zadbasz też o swój świat i swoje potrzeby.

Regina Brett i jej inspirująca historia

Trudna miłość. Mama i ja to jedna z tych książek, które trafiają w człowieka jak grom z jasnego nieba. Bardzo osobista historia relacji autorki i jej mamy to nie tylko poruszający obraz, który warto poznać. Między jednym kawałkiem opowieści a drugim znalazłam w niej słowa, które trafiają prosto w serce. Drogowskazy i podpowiedzi, które mogą stać się idealnym wsparciem dla osób, które chcą zadbać o to, jak czują się w relacji z rodzicem. To nie będzie łatwa lektura. To książka, która zabiera nas w świat trudnych relacji z rodzicami, w świat rozwiązań, ale też w świat bezsilności i cierpienia. Zetknięcie się z opowieścią Reginy Brett jest czymś, do czego wciąż się wraca.

Dajcie proszę znać w komentarzach, czy macie ochotę kontynuować ten temat ♡

5 komentarzy

  1. Justyna
    2 października 2020
    Odpowiedz

    Tak, jak najbardziej proszę o więcej takich treści. To prawda, że relacja rodziców z dziećmi zależy od tego jak byli traktowani oni przez swoich rodziców. Widzę, to na przykładzie moich rodziców, jak to jakie byky między nimi stosunki wpłynęło na ich charakter. Pozdrawiam i dziękuję za kolejny ważny wpis na blogu.

  2. M.
    3 października 2020
    Odpowiedz

    Bardzo potrzebne treści a książkę chcę koniecznie przeczytać. Dziekuje za poruszenie tematu relacji z rodzicami i prosze o wiecej!

  3. Wiola
    6 października 2020
    Odpowiedz

    Ten temat jest bardzo ważny, często zbyt ogólnikowo potraktowany przy omawianiu lub nawet zbywany,szczególnie wśród starszych pokoleń, gdzie relacja rodzic- dziecko opierała się głównie na zapewnieniu bytu oraz podstawowych zasad „wychowania na dobrego człowieka”. Nie mówię,że to złe ,ale myślę,że często brakowało wnikliwego wejścia w strukturę rodziny oraz tego,jak relacje z rodzicami odbijają się w późniejszym życiu, brakowało pracy nad tymi relacjami. Trochę taki temat tabu oraz podejście,ze jeśli nie zauważymy problemu to tego problemu nie ma.
    Dziękuję za wpis i będę wdzięczna za pogłębienie tego tematu – relacji z rodzicami.
    Pozdrawiam:)

  4. Ka
    10 października 2020
    Odpowiedz

    TAk – zgłębiajmy temat! Książka zamówiona. Dziękuję!
    Niesamowite, że niektóre hasła (np. „toksyczni rodzice”, „żałoba”, „DDA”) nic dla nas nie znaczą przez całe życie.. Po czym nagle, właśnie jak grom z jasnego nieba orientujemy się, jak głęboko możemy grzebać w danym temacie i jakiej nowej głębi nabrało owo wyświechtane hasełko.
    Także warto o tym mówić dla tych, którzy już zaczęli grzebać 😉

  5. Agata
    14 października 2020
    Odpowiedz

    Dość mocno siedzę ostatnio w temacie. Jestem po książce „Matki, które nie potrafią kochać” i w trakcie „Jak myśleć o sobie dobrze?” – po mega trudnym dzieciństwie. Sama jestem mamą i to po przejściach i staram się być matką, jaką zawsze chciałam mieć. Niestety zadra w sercu jeszcze jest i ciężko sobie z nią tak do końca poradzić.

Napisz coś!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *