wspaniałe dzieciństwo

Wspaniałe dzieciństwo ma dla mnie określony kolor, kształt i zapach. Zamieszkamy na wsi. Będziemy mieć piękny ogród zimowy, mnóstwo drzew, malwy, krzaczki z malinami i miejsce na robienie pikników w lecie. Tęsknimy za piknikami siedząc w naszym krakowskim mieszkanku. Nasze ukochane petit déjeuner będzie na stole co niedzielę – na dużym drewnianym stole w jadalni. Obok kominka będzie leżał labrador, który od tak dawna jest w naszych marzeniach. Zapach chleba, leniwe soboty, zupełnie inne niż te, które mamy teraz. Śpiew ptaków, chodzenie po drzewach, wspólne robienie przetworów na zimę. Mnóstwo roślin w całym domu, na parapecie w kuchni rozmaryn, bazylia i mięta. Tego chcemy. Marzy nam się stworzenie takiego dzieciństwa naszych dzieci – wypełnionego zapachami domu, dobrej zupy każdego popołudnia i szczekaniem psa. Chcemy czystego powietrza, bliskości gór i spędzania całych godzin na podwórku. Niech będzie błoto, umorusane buzie, rower, sanki, obowiązki domowe i cała masa zajęć, których dzisiaj nie daje nam miasto.

Niemal każdy rodzic ma w głowie wizję dzieciństwa idealnego swoich dzieci – coś chcemy przekazać tym maluchom, które przyszły na nasz świat. Marzy nam się powtórzenie niektórych rzeczy z własnych dziecięcych lat i uniknięcie tych, które nam nie przyniosły szczęścia. Patrzymy na te bączki i widzimy, jak powinno być. Czymś chcemy otoczyć – zapach chleba, czekającego na nich obiadu, dźwięk natury lub miasta, muzyki, psa, kota czy kanarka. Wyobrażamy sobie doskonałość, która czasem będzie do zrealizowania a czasem będzie czymś, co będzie motywować do ulepszenia tego, co tylko się da.

Idealne dzieciństwo – czy istnieje?

Cóż, spójrzmy na własną przeszłość. Sytuacje bywają różne – ideał może być burzony przez finanse, konflikty, problemy rodziców, przeróżne rodzinne kwestie. Każdy rodzic może w czymś przesadzić, czegoś nie docenić, dawać czegoś za mało lub za dużo. Niektóre metody wychowawcze mogą zupełnie nie zdawać egzaminu. Coś może nie grać. Rodzic może sam walczyć z koszmarnie trudnymi własnymi emocjami, problemami, wątpliwościami czy nawet niedojrzałością. Czy może być idealnie? Nie sądzę. Może być jednak wspaniale – mimo przeróżnych trudności po drodze. 

Idealnego rodzica nie ma. Może być jednak rodzic wspaniały.

Dążenie do ideału jest głupie i frustrujące – muszę to w ten sposób określić. Skoro ideał w żadnej dziedzinie jest niemożliwy, bez sensu jest męczenie całego świata i siebie. Można zrobić coś zupełnie innego – uznać, że hej! robię wszystko, aby być wspaniałą mamą. Daję z siebie tyle ile jestem w stanie dać – nie mniej i nie więcej. Oznacza to, że (uwaga) jestem człowiekiem – czasem popełnię błędy, ale i nie będę się biczować tym, że nie było doskonale. Było wystarczająco. Pokażę mojemu dziecku, jak te błędy się naprawia, nauczę radzenia sobie w różnych sytuacjach. Stworzę wspaniałe dzieciństwo – czyli takie, jakie mogę stworzyć. Wypełnię je zapachami, uczuciami, przeżyciami i doświadczeniami. Dam z siebie wszystko – czyli nie pozwolę sobie na bylejakość, olewanie czy na łatwiznę. Zadziałam tam, gdzie mogę zadziałać.

4 sposoby na wspaniałe dzieciństwo

Stwierdziłam, że przy okazji naszych życiowo-rodzinnych zmian spróbuję wyobrazić sobie nie tylko to wspaniałe dzieciństwo moich dzieci, ale i spróbuję znaleźć kilka niezawodnych elementów takiego dzieciństwa, które może wykorzystać niemal każdy. Zawsze można coś dodać do swojego wyobrażenia – czemu niby nie 😉 Zapytałam też moje czytelniczki, jak w ich wyobrażeniu wygląda takie cudowne dzieciństwo ich dzieci. I wiecie, co się okazuje? To chyba prostsze niż może się wydawać – oceńcie sami. Czas na instrukcję obsługi – na początek 😉

1. Spędzaj czas jakościowo (nie byle jak)

Wiem po sobie, że to kwestia wyboru. Owszem, można włączyć znów bajki i wyluzować się na kanapie – takie rzeczy nie są straszne i nie niszczą dziecka od środka, bez przesady. Warto jednak mieć także w tym jakiś umiar. Jakościowy czas to taki, w którym jesteśmy obecni – jesteśmy z dzieckiem tu i teraz, doświadczamy tego, co dziecko. Fajnie spędzany czas z maluchem może wiązać się z różnymi rzeczami:

  • spacer po lesie
  • wyjście do parku (ale bez telefonu w ręku!)
  • gry planszowe
  • oglądanie bajki – na przykład sobotni rodzinny relaks
  • gotowanie obiadu
  • pieczenie ciasteczek
  • czytanie książek – mama swoją, dziecko swoją
  • prace w ogrodzie
  • popołudniowa herbatka i pogawędki

Opcji jest mnóstwo, ale zasada jest jedna. Unikamy rozpraszaczy, nie sprawdzamy fejsbuków, nie odwracamy swojej uwagi od dziecka. Jesteśmy z tym maluchem, rozmawiamy, aktywnie słuchamy. Często jest tak, że tego typu bliskość pozwala nam nie tylko rzeczywiście poznawać swoje wciąż zmieniające się dziecko, ale daje szansę na zauważanie ewentualnych problemów.

2. Twórz wspólnie dom

Kiedyś wydawało mi się, że podstawową rzeczą, jaką powinnam robić jest zapewnienie dziecku całej masy przeróżnych zajęć, które je rozwiną. W porządku. Zapewniałam. Basen, dodatkowe pomysły, czas w domu tak ułożony, aby zająć się przeróżnymi aspektami rozwoju. Dom? Poczeka. Dzisiaj mam mocne przekonanie, że zamiast przeładowanego harmonogramu dziecko potrzebuje wiedzieć, co to znaczy dom. O co chodzi w tworzeniu rodziny? Co się robi? Gotuje się obiad, trzeba posprzątać, mama też potrzebuje odpoczynku, coś tam dzieje się na wiosnę, lato, jesień i zimę. Struktura. Rytuały. Tradycje. Taki maluch poznaje zasady społeczne zamiast żyć w oderwanym od rzeczywistości inkubatorze. Uczy się – w praktyce tego, jak to wszystko funkcjonuje. Dla mnie to magia codzienności.

3. Pomagaj w doświadczeniu nowości

Dziecko, które doświadcza przeróżnych rzeczy, rozwija się wielotorowo. Oznacza to, że bez względu na to, czy mieszkasz na wsi czy w mieście możesz zapewnić dziecku wszystko to, czego potrzebuje na doskonały start w życiu. Mnóstwo ruchu, ciekawe doświadczenia, nowe miejsca, eksplorowanie lasu, odwiedzanie wszystkich krakowskich parków czy muzeów w mieście, wypad do skansenu, spacer niezbadanymi dotąd ścieżkami, wyjazdy bliskie i dalekie, babranie się w piasku, błocie, glinie, farbach – to wszystko wpływ na poszerzanie horyzontów i umiejętność uczenia się nowych rzeczy. Warunek? Dopasowanie nowych doświadczeń do możliwości dziecka, a nie dziecka do harmonogramu.

4. Celebruj życie

Och, to jest to, co najbardziej mnie inspiruje i coś, co często jest niedoceniane. Pędzimy, prawda? Ciągle działamy, mamy całą masę rzeczy do zrobienia, angażujemy się w tak wiele rzeczy i wciąż coś mamy do załatwienia na wczoraj. Kiedy mamy jeszcze dziecko, sprawy komplikują się jeszcze bardziej – przecież trzeba to wszystko jakoś ogarnąć. Czy cieszymy się tym jednak? Świętujemy? Myślę, że wciąż za mało.

Celebrowanie dużych rzeczy, ale i małych drobiazgów sprawia, że nie ma w życiu miejsca na nudę i niezadowolenie. Dziecko dowiaduje się, jak ważne jest spędzanie wspólnego czasu i docenianie siebie. Dzień matki – jasne. Można jednak wspólnie wybrać się na lody i zrobić sobie wyjątkowy, coroczny spacer – tylko mama i maluch. Urodziny? Ok, przyjęcie, ale czemu nie zadbać o cudowne rozpoczęcie takiego poranka? Może balony w całym domu, jakaś niespodzianka? Nowy tydzień? Zacznijmy go z przytupem porządną kolacją przy świecach. Dlaczego? Bo możemy.

Zastanów się nad tym, jak to powinno wyglądać. Co to znaczy “wspaniałe dzieciństwo”? Jak sobie wymarzysz Ty – nie inni ludzie. Nie myśl o tym, co jest modne, najbardziej popularne czy odpowiednie. Każdy z nas tworzy własną rodzinę – spełnianie czyichś marzeń jest przepisem jedynie na własną frustrację.

Posłuchaj podcastu 4 sposoby na wspaniałe dzieciństwo

wspaniałe dzieciństwo

Już 14 sierpnia startujemy z kolejną edycją e-kursu Rozwijanie inteligencji emocjonalnej dziecka. W ciągu 16 tygodni pracy nad skomplikowanym światem uczuć dziecka, poznasz techniki, metody i psychologiczne triki, które mogą zdziałać cuda. Podczas kursu zdobędziesz mnóstwo psychologicznej wiedzy, która pozwoli Ci na poznanie świata dziecka, rozwijanie umiejętności, które wpływają na to, jak reagujesz na trudne sytuacje. Oprócz tego odpowiem na pytania:

  • Jak reagować na niegrzeczne zachowania dziecka?
  • Na co pozwalać dziecku, a na co się nie zgadzać?
  • Co jest normalne a co nie?

Oto kilka szczegółów:

  • kurs trwa 16 tygodni – co tydzień uczestnicy otrzymują ode mnie lekcję, a w międzyczasie inspiracje i dodatkowe propozycje
  • kurs wypełniony jest technikami, narzędziami psychologicznymi i wiedzą, która pozwala lepiej zrozumieć dziecko i rozwijać jego inteligencję emocjonalną
  • po kilku edycjach kursu potwierdzam – wpływa on również na inteligencję emocjonalną samych rodziców (a nawet babć – kilka wzięło udział w projekcie!)
  • podczas trwania kursu uczestnicy mogą skorzystać z opcji konsultacji mailowych (ze mną oczywiście)
  • koszt udziału w 16-tygodniowym projekcie to tylko 350 zł
  • startujemy 14 sierpnia