Mam takie momenty w życiu, kiedy bardzo potrzebuję czuć, że działam. Potrzebuję dowodów na to, że dzieją się dobre rzeczy w moim życiu. Kiedy pojawia się zmęczenie, chaos, milion spraw do załatwienia i rzeczy do zrobienia, trudno mi widzieć plusy w zwykłym szalonym dniu. Całe moje pozytywne nastawienie do życia i wyzwań wymaga wsparcia wtedy, gdy mam na swoich barkach zbyt dużo rzeczy. W takich chwilach wcale nie myślę, że daję sobie doskonale radę. Co to to nie! Wręcz przeciwnie – zaczynam w siebie wątpić, jestem rozdrażniona i mam wrażenie, że się cofam. Takie trudniejsze momenty trafiały mi się w różnych chwilach w życiu – kończyłam studia, rodziły się dzieci, miałam przed sobą ważny projekt do zrealizowania lub narzuciłam sobie takie tempo w pracy, że nie wiedziałam, jak się nazywam. Trudniejszy moment był wtedy, gdy w jednej chwili mieliśmy na głowie końcówkę mojej trzeciej ciąży, zawirowania Mirka w pracy i konieczność robienia nadgodzin, mnóstwo ustaleń w związku z domem i ludzi, którzy przychodzili oglądać nasze mieszkanie. Kołowrotek. 

Bez względu jednak, z czym wiąże się ten moment wymagający, sięgam zawsze wtedy po rozwiązanie, które doskonale zdaje u mnie egzamin. Dzięki niemu mam jak na dłoni dowody na to, że nie tylko jakoś daję sobie radę, ale robię postępy. W różnych sferach w życiu. Właśnie teraz mam taki etap – obok mnie śpi trzytygodniowa Olenka, w pokoju dzieci. A ja właśnie potrzebuję czuć, że kroczek po kroczku dbam o tę najlepszą wersję siebie. Mam nadzieję, że mój sposób będzie dla Was inspiracją do zadbania o własny sukces – taki zwykły, życiowy, wymarzony.

 

Dziennik Rozwojowy

Uczenie się na błędach – niezły pomysł. Wszyscy doskonale wiedzą, jaki to świetny sposób na rozwój. O tak, wiemy to doskonale, a jednak: bardzo często raz po raz witamy te nasze błędy z otwartymi ramionami. Kłótnie, problemy w pracy, prokratynacja, słodycze na kolację, trudności podczas wystąpień publicznych, nerwowe reagowanie na zachowanie dziecka – niemal każdego dnia stykamy się z wyzwaniami, które są czymś w rodzaju testu. Sytuacja za sytuacją pokazuje, czy bierzemy pod uwagę to, co działo się kiedyś, czy robimy znów ten sam błąd.

Jest coś jeszcze: niekoniecznie są to błędy. Czasem spoglądasz wstecz i dostrzegasz, że następnym razem zrobiłbyś to coś lepiej. W zupełnie inny sposób zareagowałbyś na sytuację, masz masę przemyśleń, refleksji. Wiesz doskonale, że kolejnym razem dodałbyś to coś i od razu poczułbyś się lepiej, pewniej, może nawet wspaniale. Kładziesz się do łóżka, zasypiasz i zapominasz.

Dziś zachęcam Cię do tego, abyś przestał rozpamiętywać to, co się wydarzyło. Dość. Dzisiaj działaj. Weź do ręki piękny zeszyt, długopis i stwórz swój własny rozwojowy dziennik. Co powiesz na pisanie go przez 30 dni?

Jak używać?

Korzystanie z rozwojowego dziennika ma jeden podstawowy cel: robisz obserwacje, siadasz codziennie wieczorem z zeszytem w ręku, zapisujesz, aby później dokonać zmian. Ten codzienny moment obserwacji jest bardzo ważny – jeśli skusisz się na taką regularność, możesz zacząć dość intensywny rozwojowo czas w swoim życiu.

Oto kilka zasad, które pozwolą Ci wykorzystać cały potencjał dziennika rozwojowego:

  • tuż przed snem weź zeszyt do ręki i przypomnij sobie, jak ten dzień mijał, daj sobie chwilę na refleksję.
  • plusy – bez względu na wszystko, na trudności, łzy, wyczerpanie, negatywy i smutki, zapisz przynajmniej jedną pozytywną rzecz, która wydarzyła się tego dnia. Z czego jesteś dumny? Co Ci się udało zrealizować? W czym się sprawdziłeś? Doceń nie tylko siebie, ale i swoich bliskich, może nawet obce osoby, które wywołały u Ciebie pozytywne emocje. Co było plusem dzisiejszego dnia?
  • minusy – pamiętaj: dziennik rozwojowy nie jest zeszytem wdzięczności. Dzięki zapisywaniu tej jednej negatywnej rzeczy danego dnia, masz szansę na zauważenie obszarów zmian i ulepszeń. Dlatego właśnie zwróć uwagę na to, co było tym dzisiejszym minusem. Który obszar Twojego życia nie jest taki, jak marzysz? Co czeka na odmianę? Pomyśl o swoich reakcjach na niektóre sytuacje, relacjach z bliskimi, momentach, w których uznałeś, że warto byłoby poprawić swoje umiejętności/wiedzę/zachowanie.

Ważne: raz jeszcze zaznaczam: dziennik rozwojowy nie jest narzędziem, które ma jedynie ma wznieść Cię na szczyty samozachwytu. Sama jego nazwa sugeruje zmiany i dążenie do ulepszania swojego życia. Z tego właśnie względu konieczne jest dostrzeganie tych obszarów, prawda? Jeśli nie czujesz się na tyle pewny siebie, aby oprócz plusów zapisywać też informacje o strefach zmian, zrezygnuj z prowadzenia takiego dziennika i wypróbuj inne, bezpieczniejsze narzędzie rozwoju.

  • lepiej zrobiłbym – po całym dniu wiesz, co można zrobić lepiej. Może kolejnym razem inaczej zareagowałbyś na irytujące komentarze sąsiadki (jak?), zaprosiłbyś przyjaciela na wieczór, zamiast spędzać go samotnie w domu, nie wypiłbyś tej kawy o północy lub zrobiłbyś po długim dniu w pracy długą kąpiel. Niemal każdy z nas od czasu do czasu ma takie przemyślenia – teraz czas na zapisanie ich, a potem wprowadzenie w życie.
  • podsumowanie – raz w tygodniu przejrzyj to, co zostało przez Ciebie zapisane w ciągu minionych dni. Zauważ plusy, zrozum minusy, przemyśl je. Raz jeszcze przeczytaj swoje pomysły na zrobienie czegoś lepiej. Jeśli potrzebujesz, zapisz swoje wnioski, zrób listę zmian na nowy tydzień i przypnij ją na lodówce. Wykorzystaj swoje obserwacje do wprowadzania zmian.

U mnie to wyglądało tak:

plusy:

  • totalna cierpliwość – mimo że było momentami trudno, starsze maluchy zasnęły o 23:00 (!!), Olena cały dzień spała przytulona do mnie
  • dobre rozmowy z M. o przyszłości
  • upiekłam pyszne i zdrowe babeczki czekoladowe

minusy:

  • zero ruchu dzisiaj
  • nie wyszła nam randka
  • rzeczy do kontenera wciąż czekają w garderobie
  • zdecydowanie za późno poszłam spać

lepiej zrobiłabym:

  • nawilżałabym twarz w ciągu dnia
  • zrobiłabym plan minimalny na dzień i tydzień
  • olałabym trochę to sprzątanie – jest perfekcyjnie do momentu aż dzieci wrócą z przedszkola

 

Prowadzę swój dziennik już 2 tygodnie – zaczęłam dość spontanicznie, bo tak jak wspomniałam na początku – potrzebowałam dowodów na to, że jest dobrze. Zadziałało – nie tylko zadbałam o dostrzeganie dobrych rzeczy, ale też szybko zaczęłam wprowadzać zmiany. Ulepszam te drobne rzeczy, wprowadzam nowości, szukam rozwiązań, które dodałyby choć odrobinę pozytywnych efektów. Stałam się również jeszcze bardziej świadoma tego, jakie są we mnie emocje. Z czego wynikają? Co je wywołuje? Bardzo Wam polecam takie rozwiązanie.

 

Stosujecie jakieś rytuały rozwojowe?