życiowy sukces

Czym jest życiowy sukces? Co oddala od sukcesu, który mam w głowie? Co odbiera mi szansę na realizację celów i mocne wspieranie marzeń? Co sprawia, że zamiast biec przed siebie, chowam się pod kołdrą czekając aż to wszystko minie. Minie cokolwiek. Czasami pytam uczestników kursu Projekt Sukces o to, czego ich zdaniem nie warto robić, jeśli myśli się o sukcesie w życiu. Zauważ, że każda z tych osób może mieć zupełnie odmienne postrzeganie tego strasznego słowa na S. Mimo tego stworzyliśmy dość pokaźną listę zachowań, które warto odrzucić tu i teraz.

Życiowy sukces? Czego nie robić?

Nie marnuj swojego cennego czasu na chodzenie z kąta w kąt tylko dlatego, że nie masz planu dnia.

Marudzenie jest najłatwiejsze. Czegoś nie mam, coś mi się nie udaje, i tak czegoś nie zrobię, bo nie mam na to całego dnia, w południe mam spotkanie, a to rujnuje mi dzień. Nie dam rady. Zaraz po tym: co z tego, że zaplanuję, skoro nie jestem w stanie zrealizować. I: tak już mam, taka jest moja natura, nie umiem, nie wiem, jak.

Masz ten swój cenny czas. Masz go tyle, co Beyonce czy Robert Lewandowski. Różnica między Wami polega przede wszystkim na tym, co ze swoim czasem robicie dzisiaj i jak wykorzystywaliście go 10-15-20 lat temu. Królowa muzyki pracowała od najmłodszych lat, piłkarz wybierał treningi i szlifowanie swoich umiejętności zamiast nieskończonych rozgrywek w Mortal Kombat. Dzisiaj czerpią zyski z tego, co robili lata temu, ale i dodają mnóstwo działań tu i teraz.

Narzekasz na to, co jest? Przestań natychmiast i pomyśl, co zrealizujesz w życiu jeśli zaczniesz wykorzystywać swój cenny czas już teraz. Co zmieni się w ciągu 10-15-20 lat? Ja mam wielkie plany, a Ty?

Nie marnuj swojego czasu:

  • zaplanuj te godziny w ciągu dnia, które masz do dyspozycji (spotkanie w południe, w porządku. Co z pozostałym czasem?)
  • zacznij działania od realizacji zadań, które dadzą Ci najwięcej efektu (chcesz popracować nad sylwetką? Zrób sobie poranny, intensywny trening, który przybliży Cię do celu)
  • podziel się zadaniami z bliskimi – naucz dzieci, jak dba się o dom, wyślij gdzieś ukochaną osobę, zaangażuj rodzica do wspólnych działań, które pozwolą Wam lepiej wykorzystać czas.
  • jeśli potrzebujesz, stwórz sobie presję – ja to uwielbiam. Odliczanie dni do wakacji, do końca roku, do końca miesiąca w moim przypadku działa jak magiczna różdżka.

Nie jedz byle czego – w ten sposób odbierasz sobie niezbędne paliwo!

Choć lubimy przekraczać swoje granice wytrzymałości, nie jest to coś, co sprzyja dbaniu o sukces. Jeśli nie pijesz dostatecznie dużo wody, bo nie masz czasu lub zapominasz, przesadzasz. Jeśli się nie wysypiasz, bo masz wciąż za dużo pracy, przesadzasz. Jeśli przygotowujesz dla siebie śniadania, obiadu, kolacji, przesadzasz. Jeśli zapychasz się niezdrowymi rzeczami, przeginasz na całej linii. Nawet jeśli wydaje Ci się, że Twój organizm przyjmuje wszystko ze stoickim spokojem, wkrótce zobaczysz, że taki tryb działa na niego destrukcyjnie.

Pomyśl, czy masz:

  • cellulit
  • problemy hormonalne (np. pojawiają się wypryski na linii żuchwy)
  • poszarzałą skórę
  • podkrążone oczy i cienie
  • bóle pleców
  • problemy z zasypianiem mimo zmęczenia
  • wysuszoną skórę
  • bóle brzucha, zaparcia, biegunki
  • za dużo kilogramów

Cokolwiek z tej listy? A może jeszcze brak energii, senność, apatia, wahania nastrojów? Co jeśli jakikolwiek męczący Cię objaw wynika z trybu życia, który sobie narzuciłeś? Jak długo Twoje ciało to wytrzyma?

Przestań zazdrościć innym ich osiągnięć.

Każdy ma jakąś historię – za tym wszystkim, co widzisz poprzez facebookowe zdjęcia, profile na instagramie, wycinki z życia pokazane w apetyczny sposób często jest cała masa historii, które doprowadziły do widzianego piękna. Jeszcze częściej jest tak, że osoba, którą obserwujesz ma za sobą trudne doświadczenia lub właśnie jest w trakcie życiowych wyzwań. Może skupianie się na pracy, działaniach i realizacji celów to coś, co utrzymuje ją przy zdrowych zmysłach? To coś, co daje nadzieję. Za każdym sukcesem jest pasmo porażek, trudnych, ale odrobionych lekcji i doświadczeń, których większość z nas nie chce mieć na swoim koncie. Zazdrościsz? A może zamiast ładowania całej energii w generowanie i utrzymanie tej emocji spróbujesz zrobić wszystko, aby dodać do swojego życia jak najwięcej doświadczeń?

  • każdego dnia zrób coś inaczej – jeśli chcesz, kontroluj sam siebie i zapisuj skrupulatnie to, co zrobiłeś
  • przerażaj się – decyduj się na działania, których nie chcesz podejmować, na realizację projektów, które wydają się trudne, nie pozwól sobie na łatwe życie.
  • odcinaj się – jeśli aż kurczysz się ze złości czy zazdrości, przestań obserwować osoby, które Cię tak denerwują.
  • zaprzyjaźniaj się, ale szczerze – kurczysz się ze złości czy zazdrości? Zacznij walczyć o polubienie tej osoby. Masz wielką szansę, że stanie się Twoją inspiracją.

Nie bój się wychylania się.

Jedna z uczestniczek Projektu Sukces napisała na naszym forum: mam na myśli robienie tej jednej rzeczy (najczęściej chodzi o drobiazgi), której nie chcę się robić większości- np. zadać pytania, albo poprosić o coś. Zawsze w tej kwestii podziwiam mojego narzeczonego, bo on nigdy nie ma problemu z tym, żeby poprosić o wyłączenie zimnego nawiewu w samolocie – w tym czasie ja wolałam marznąć, bo myślałam sobie, że po co mam zawracać komuś głowę, za jakiś czas wylądujemy…

Co ważne: wychylając się nie męczysz ludzi, nie jesteś wredny i czepialski. Raczej: asertywny, ale może i tego słowa powinniśmy unikać, bo wielu osobom kojarzy się źle. Wychylając się – w uprzejmy, miły i ciepły sposób, zaznaczasz w świecie swoją obecność. Jesteś. Ustalasz granice, ale i w rezultacie respektujesz granice innych. Przekonujesz sam siebie, że warto zaopiekować się sobą. Jak to działa w dłuższej perspektywie? Osoba, która jest dla siebie najlepszym przyjacielem (i nie marznie w samolocie!), łatwiej podejmuje walkę o swoje cele.

Może warto przekonywać się o tym w każdym momencie?

Nie koncentruj się tylko na pracy

Uwierz mi, wiem, co znaczy własna presja. Wygląda to mniej więcej tak: widzę wielkie możliwości. Widzę, że gdybym miała 3-4-5-10 więcej godzin w ciągu doby, zrobiłabym coś cudownego. W takim razie może dzisiaj odpuszczę sobie obiad – tragedii nie będzie. Wieczorem sobie popracuję (do 2-3), wstanę o 6:00. Przecież jaki to problem? Jestem młoda. W tym tygodniu nie mam czasu na spotkania. Za dużo pracy. Randka? O, nie nie mój drogi. W grudniu możemy pomyśleć o takim luksusie.

I mija tydzień, miesiąc, rok. Czy cele są rzeczywiście tak wspaniale realizowane? Raczej nie. Mimo większej ilości czasu spędzonego na działaniach, efektów jest tyle samo lub nawet mniej. Nie bez powodu. Brak odpoczynku, odpowiedniej diety, ruchu, odcięcia się od projektów i gonitwy sprawia, że produktywność i kreatywność.spada na łeb na szyję. Zamiast skupiania się na zadaniach, uciekamy do dystraktorów. Potem – wyczerpani nie pracujemy w godzinach pracy.

Przecież to bez sensu.

Czasem marzymy o sukcesie dniami i nocami. Widzimy siebie zupełnie innych barwach – mamy inne życie, inną pracę, inne relacje. Wszystko w marzeniach jest lepsze, piękniejsze, wszystko jest BARDZIEJ. Ale czy tak naprawdę robimy cokolwiek, aby do tego ideału dojść? Trudno zrobić wielkie kroki w kierunku zrealizowanego celu. Można jednak zrobić dzisiaj coś małego, co o milimetr przybliży do wymarzonego życia. Milimetr po milimetrze każdego dnia.

Posłuchaj podcastu Życiowy Sukces? Czego nie robić?