Dobry piątek składa się z podsumowania i planu


dobry piątek

Piątkowy wieczór, czyli po prostu koniec pracowitego  tygodnia jest dla wielu osób kolejną okazją do narzekania. Spoglądamy wstecz i dokonujemy bilansu, sprawdzamy, co udało się zrobić, szukamy wymówek, pytamy dlaczego tak niewiele celów zrealizowaliśmy. Koniec tygodnia to dla wielu osób czas na nadrabianie strat z minionych dni, załatwianie różnych rzeczy, na które nie było czasu ani ochoty przez cały tydzień. A gdyby troszkę odmienić ten dzień? Czas na dobry piątek!

Dobry piątek: podsumowanie

Jednym z najważniejszych elementów efektywnego i produktywnego czasu w pracy jest bilans działań. Podsumowania. Wyciąganie wniosków. Sprawdzanie listy zadań i postępów. Idealnie byłoby robić takie podsumowania regularnie – na przykład w każdy piątek.

Pod hasłem piątkowe podsumowanie kryje się kontrola, krytyka i feedback. Wszystko od Ciebie do Ciebie – bez konieczności spowiadania się innym czy udowadniania swoich kompetencji. Nikomu nie musisz nic udowadniać – takie podsumowanie ma służyć poprawie efektywności Twoich działąń. Jedyne, co musisz zrobić to realistycznie spojrzeć na siebie i zadziałać w ramach kilku obszarów.

Cel jest istotny: dzięki piątkowym podsumowaniom dokonujesz rewizji swoich działań, a także planujesz kolejne osiągnięcia. Pozwalasz sobie na uporządkowanie niektórych sfer życia, co gwarantuje Ci kontrolowanie ich. Nic Ci nie umyka.  

Dlaczego piątki? Piątek to idealny czas na planowanie. Kończy się tydzień pracy, więc ze spokojem możemy sprawdzić swoją efektywność. Jesteśmy przed weekendem, co pozwala na zaplanowanie zasłużonego odpoczynku lub nadrabiania zaległości. I zbliża się kolejny tydzień, do którego warto się przygotować. Dobrze rozpocząć weekend w spokojny sposób. Zamiast tego nieznośnego wrażenia, że coś nie zostało zrobione, robimy podsumowanie, a następnie ładujemy baterie w te dwa wolne dni.

Jak zrobić piątkowe podsumowanie?

W każdy piątek znajdź chwilę na zastanowienie się nad tym, co zostało wykonane w danym tygodniu. Czasem wystarczy Ci 15 minut, a czasem będziesz potrzebować więcej czasu. Przeanalizuj kilka obszarów. Pokażę Ci, jak to wygląda u mnie. Z czego składa się dobry piątek?

Zaplanowane działania

Listy rzeczy do zrobienia są kluczowe w życiu każdego produktywnego człowieka. Możesz zastosować tradycyjne rozwiązania, jak notes lub wykorzystać narzędzia dostępne online. Moim ukochanym narzędziem jest Asana.com, czyli narzędzie do zarządzania zadaniami i projektami. Zawsze w piątek analizuję efekty swoich działań i tło ich realizacji:

  • niezrealizowane zadania – sprawdzam, dlaczego danego dnia nie zabrałam się za to zadanie. Czy zaplanowałam za dużo rzeczy na raz? A może nie dopasowałam zadań do tego, jak wygląda dzień (np. miałam dużo spotkań i sesji)?
  • zrealizowane zadania – dobrze jest sprawdzić nie tylko niezrealizowane cele, ale też zakończone zadania. Jeśli w danym tygodniu zrobiłam coś ważnego, wykonałam ważny krok lub szczególnie byłam zadowolona z tego, co mam za sobą, zapisuję to na liście moich sukcesów. Mam tendencję do niedoceniania swoich wysiłków, a taka lista jest dla mnie dobrym przypomnieniem.
  • który dzień był najbardziej efektywny – to ważna informacja, która pozwala lepiej zarządzać zadaniami w przyszłości. Dzięki takim obserwacjom (kiedy zrobiłam najwięcej rzeczy, a kiedy zajęłam się tymi najbardziej wymagającymi) jestem w stanie planować swój kolejny tydzień lepiej. Po kilku takich analizach wiem, że poniedziałek to dla mnie czas, gdy nie umawiam sesji psychologicznych, wtorek to czas realizacji webinarów, a piątek to dzień, na który niewiele planuję, bo przeznaczam go na zadania, które nazbierały mi się z całego tygodnia.

W ramach piątkowego sprawdzania siebie warto zastanowić się, czy działamy w obszarze realizacji naszych życiowych celów czy też po prostu przeżywamy kolejne dni udając, że ciężko pracujemy. Kontrola zakończonych zadań ma przynieść odpowiedź na pytanie: Co w tym tygodniu zrobiłam, aby zostać tym, kim chcę? 

Zadaj sobie pytanie o to, kim chcesz być za 5 lat? Aktorem, miliarderem? Na wszystko trzeba zapracować. Najczęściej wielkie sukcesy wynikają z regularnych, powtarzalnych działań.

Zamykanie spraw tygodnia

Jeśli dany tydzień ma skończyć się bardzo dobrze, warto dokończyć te zadania, które jeszcze nie zostały zrealizowane. Spójrz na swoją listę zadań i wykonaj zaległe telefony, wyślij dokumenty, które powinieneś już dawno zanieść na pocztę, odpisz na maile. Niech Twoim priorytetem będzie uporanie się z tym wszystkim po to, aby sobota była czasem błogim i wyczekanym. Jeśli zakończenie zadań nie jest możliwe, zaplanuj je na inny dzień. Zadbaj jednak o to, aby myśleć racjonalnie:

  • Kiedy realne jest wykonanie danego zadania?
  • Czy odłożenie go w czasie (np. za miesiąc o tej samej porze) może być dobrym rozwiązaniem?
  • Czy wykonanie zadania w ogóle jest potrzebne?
  • Czy dane zadanie coś Ci daje, coś zmienia?

Dobry piątek: strategia

Podsumowanie minionych dni jest bardzo ważne, ale to tylko część dobrego piątku. Zrób krok dalej i zastanów się nad strategią na kolejny tydzień. Dzięki opracowaniu takiego planu, rozpoczniesz weekend z większym spokojem i odpoczniesz ze świadomością tego, co czeka Cię w najbliższych dniach.

Ważne wydarzenia kolejnego tygodnia

Oprócz standardowych wizyt u lekarza, egzaminów, zadań w pracy czy innych istotnych zobowiązań, trzeba sprawdzić, czy w kolejnym tygodniu nie obiecaliśmy komuś spotkania, rozmowy czy pomocy. Zachęcam Cię też do przejrzenia kalendarza Twojego miasta – może dzieje się coś ciekawego? Zaplanuj spotkania, wyjście na wystawę lub do kina. Wpisz do kalendarza to, co dla Ciebie ważne. Sama, nauczona różnymi doświadczeniami z przeszłości i moją skłonnością do siedzenia przy komputerze do oporu, mam zaplanowane:

  • treningi (dni i godziny – traktuję je jak spotkania biznesowe)
  • momenty na nagrywanie podcastów (również dni i godziny)

Latające notatki

Dobrym sposobem na zapamiętywanie ważnych i mniej istotnych spraw jest ich zapisywanie. Podczas rozmów biznesowych warto notować zarówno fakty jak i emocje, a także podsumowywać takie spotkania chwilą na refleksję. Notowanie to coś, do czego bardzo się przyzwyczaiłam, dlatego w piątkowe popołudnia zwykle bardzo skrupulatnie czytam to, co zapisałam w notatniku.

Wskazówka: moim wcześniejszym błędem było noszenie ze sobą różnych notatników. W rezultacie każda torebka i każdy folder nosiły w sobie zbiory moich zapisków. Stosowanie w bardzo konsekwentny sposób jednego notatnika na wszystkie istotne sprawy stało się dla mnie wybawieniem. Wcześniej każdy projekt miał (teoretycznie) własny plik kartek. Gubiłam się w tym i często ze smutkiem stwierdzałam, że nie pamiętam, o co mi chodziło (znajdowałam notatki po bardzo długim czasie). Jeden notes nie zagubi się, bo wciąż jest potrzebny i aktualny.

Ustalenie menu na przyszły tydzień

Ustalenie tygodniowego menu jest doskonałym pomysłem, szczególnie w kontekście finansów. Dzięki podjęciu decyzji dotyczącej posiłków, ograniczamy zbędne wydatki (np. związane z częstym zamawianiem pizzy czy kupowaniem wielkiej ilości żywności). Ponadto, przy odrobinie dobrej woli, komponujemy je tak, aby dostarczyć sobie zdrowe składniki i ograniczyć niezdrową żywność. Stwórz menu tak, aby było dla Ciebie atrakcyjne i zachęcało do zapisywania tylko zdrowych pomysłów. Tutaj znajdziesz arkusz do wykorzystania.

Kontrola finansów

Celem dla wielu osób jest wolność finansowa, dla mnie również. Dlatego też w każdy piątek sprawdzam, jak układały się moje wydatki w danym tygodniu, ale też planuję kolejne dni.

  • Czy muszę zapłacić jakieś rachunki?
  • Czy muszę o czymś pamiętać?

Bardzo często pracuję w sobotę, dlatego ten dzień nie zawsze jest dla mnie chwilą na relaks. Nauczyłam się jednak, że wraz z piątkiem mówię „dziękuję. żegnaj.” jak największej liczbie rzeczy. Nie chcę rozpocząć kolejnego tygodnia z zaległościami i z tym nieznośnym poczuciem, że znów muszę zmagać się z kilkoma zadaniami. Im więcej zakończę spraw, tym lepiej i bardziej beztrosko odpoczywam w weekend.

Posłuchaj podcastu Dobry piątek – zrób podsumowanie

54 komentarze

  1. 11 września 2015
    Odpowiedz

    Stworzyłam sobie w Trello listę z zadaniami i celami, które udało mi się osiągnąć. Lubię jak rośnie 😉 I to mnie chyba najbardziej motywuje do ukończenia zadań. Ale zajmuję się tym w sobotę. Piątek popołudniu to dla mnie czas totalnego relaksu i niemyślenia 🙂

    • 16 września 2015
      Odpowiedz

      Myślę, że tak naprawdę to, czy jest to piątek czy sobota nie ma wielkiego znaczenia. Ważne, abyśmy rzeczywiście, bardzo regularnie robili takie małe podsumowania. Nic tak nie działa na motywację niż dowody. Twój sposób też jest świetny, bo dostępny wszędzie 😉

      • 16 września 2015
        Odpowiedz

        A że takie podsumowanie są ważne dowiedziałam się u Ciebie dawno temu. I za to Ci dziękuję 🙂

  2. Karolina Smalec
    11 września 2015
    Odpowiedz

    Wiesz dla mnie piątkowe popołudnie i wieczór to czas największego odpoczynku. Często są to piątkowe randki z mężem w domu jeśli nie ma możliwości wyjścia. Czasem czas ja relaks przy książce, dobrej muzyce albo po prostu skupienie się na otaczających dźwiękach i pełna relaksacja. Warto jednak faktycznie potraktować te chwile jako doskonały czas na podsumowanie i planowanie. Uwielbiam Cię za przemyślenia i dzielenie się nimi z nami.

    • 16 września 2015
      Odpowiedz

      Dobrze, że piszesz też o tym! Dla mnie własnie piątek to jeszcze dzień pracy, odłączam się od Wszechświata dokładnie o północy. Warto jednak czy to w piątek czy w sobotę dać sobie chwilę na zastanowienie. Myślę, że dzięki temu mamy większą szansę na realizowanie WŁASNYCH celów 😉

  3. Jolanta Kamińska
    11 września 2015
    Odpowiedz

    Zapisuję te ważne zrealizowane zadania, małe sukcesy, by później móc spojrzeć na siebie, czy w danym tygodniu, miesiącu dałam z siebie jak najwiecej i czy jestem z siebie zadowolona. Piątek podsumowujący to rzeczywiście dobry pomysł by móc ewentualnie nadgonić, albo wykonać jeszcze określone przez siebie minimum. W takim razie zaraz zastanowię się nam minionym tygodniem 🙂 Dziękuję za kolejny treściwy i przydatny artykuł 🙂

    • 16 września 2015
      Odpowiedz

      Bycie na bieżąco ze swoim życiem ma w sobie jakąś magię 😉

  4. asia
    11 września 2015
    Odpowiedz

    Czytam wpis. Myślę sobie, że ten tydzień muszę już spisać na straty: chore dziecko, odwołane spotkania, fatalne samopoczucie i zmęczenie… nie jest dobrze. Pytasz czy realizujemy zadania zbliżające do celu, a ja dałam ciała na tym polu. Ale twój wpis dał mi do myślenia, bo nie chcę tkwić w tym samym miejscu. Zakasałam więc rękawy i zabrałam się za najważniejsze zadanie jakie zaplanowałam ta ten tydzień. I właśnie udało mi się skończyć! Myślałam, że będzie trudniej! Dziękuję, dzięki Tobie to jest satysfakcjonujący piątek 🙂

    • 16 września 2015
      Odpowiedz

      Asiu, cieszę się bardzo, że zadziałało to na Ciebie aż tak motywująco. Takie sytuacje, jak ta, którą opisałaś mogą zupełnie odebrać chęć do działania. Wiem coś o tym, bo od niedzieli walczę z przeziębieniem, które staje się wymówką do nicnierobienia. Wygląda na to jednak, że każda rzecz może i tak być początkiem satysfakcjonującego piątku. Dzięki, że o tym napisałaś, biorę się za robotę 😉

  5. 11 września 2015
    Odpowiedz

    Masz rację, że piątek to dobry dzień na takie plany. Z reguły robię to w niedzielę. Ale zastanawiam się czy potrzebuję robić to w piątek. Studiuję więc siłą rzeczy większość zadań realizuję w terminie czyli w danym tygodniu. Plan treningowy jest praktycznie schematem. Jedynie co to wszystkie działania dotyczące bloga, które planuję. A tego nie chcę zamykać w jakieś sztywne ramy. Ostatnio pracuję jednak nad ograniczeniem bycia online. Za dużo czasu spędzam w blogosferze… ale co poradzić jak tyle tu ciekawych inspiracji, pomysłów i wartościowych tekstów. No i staram się dbać o sówki. Ale przesadzam czasem dlatego ustaliłam dni publikacji postów i ograniczam czas na zaglądanie do innych. Chcę opracować jakiś system. Np rano do kawy max 2 blogi 😉 itd.
    Menu ustalam zazwyczaj na 3 dni, nie jestem w stanie zrobić zakupów 1 raz w tygodniu. Notatnik mam jeden, ale czasem notuję też na telefonie. Jednak co jakiś czas staram się i tak to przepisać do notatnika.
    U siebie w ostatnim wpisie pisałam właśnie o tym, że kluczem do sukcesu jest pracować mądrzej zamiast więcej. Też wspominałam o syndromie „bycia zajętym”.

    • 16 września 2015
      Odpowiedz

      To bycie „zajętym” to plaga!
      Widzę, że u Ciebie system jest niemal idealny, jak długo juz tak działasz?
      Zaraz patrzę na Twój wpis

      • 16 września 2015
        Odpowiedz

        Jeśli chodzi o planowanie posiłków, poniekąd wydatków to już od ponad roku. Jeśli chodzi o bycie online i blogowanie o bardzo świeża sprawa. Około 2 tygodni. Ale czuję ulgę 🙂

  6. 12 września 2015
    Odpowiedz

    Bardzo fajny post. Ja jak na razie nie mam problemów z realizacją zadań, moje życie zawodowe dopiero przede mną, muszę się wziąć za szukanie pracy. Pozdrawiam

    • 16 września 2015
      Odpowiedz

      Powodzenia w takim razie! Zacznij od mocnej aktywności już teraz!

  7. 12 września 2015
    Odpowiedz

    Podziwiam Twoją organizację i cały czas się inspiruje. Właściwe zainstalowałam aplikacje do zarządzania finansami. Muszę też przeorganizowac listy to do.

    • 16 września 2015
      Odpowiedz

      Przeogranizowanie listy to do to chyba niekończąca się historia 🙂

  8. 12 września 2015
    Odpowiedz

    Świetnie rozpisane. Osobiście nie korzystam teraz z żadnych wspomogaczy, swego czasu używałem Evernote’a do sporządzania notatek na każdy dzień. Post z pewnością przyda się wielu ludziom. Możnaby jeszcze dodać priorytetyzację celów za pomocą układu ćwiartkowego pilne-ważne/niepilne-ważne/nieważne-pilne/nieważne-niepilne, by sprawdzać czy wyznaczone cele rzeczywiście mają sens. Pozdrawiam

    • 16 września 2015
      Odpowiedz

      Wiesz, ja nie do końca „czuję” tę macierz Eisenhowera, bo wydaje mi się zbędnym narzędziem, które nie daje efektów – przynajmniej u mnie. Zgadzam się jednak w 100% co do priorytetów – to bardzo trudne, ale jakie ważne!

      • 16 września 2015
        Odpowiedz

        Oczwiście, to zależy od człowieka. U mnie najważniejszą rzeczą jest zaczynanie od zadań najtrudniejszych. Za każdym razem skreślenie takiego zadania z listy przynosi wiele satysfakcji. Wtedy reszta łatwo idzie. Według mnie, kluczem do realizowania zadań jest znajdowanie relaksu w małych rzeczach, w ciągu dnia, na przykład 10 minutowy spacer przed pracą lub wyłączenie się na parę minut.

        • 18 września 2015
          Odpowiedz

          O tak! Te WIELKIE chwile odpoczynku tez są dobre, ale raczej nie ładują baterii na dłuższy czas.

          • 19 września 2015

            Gdy parę razy w tygodniu wplotę takie czynności, to nie czuję rozładowywania baterii. Wtedy nie potrzebują takiego ładowania.

  9. 12 września 2015
    Odpowiedz

    A co ze sprawami, które odwlekły się w czasie z powodu okoliczności nadzwyczajnych?
    Ktoś nie dostał naszego dokumentu bo padł mu twardy dysk.Ktoś umówił się z nami, ale nie przybył z powodów komplikacji rodzinnych… Musi być w notatniku miejsce na II termin próby podjęcia realizacji jakiejś sprawy. Jestem na takim etapie realizacji wymarzonego projektu zawodowego, że tonę w morzu dokumentacji konkursowej o dofinansowanie z Funduszy Unijnych.I jednocześnie wprowadzam na rynek markę.Powinnam rozciągnąć dobę do 72 godzin bo jednak zmęczenie czasem bierze górę i przyznaję, że zdarza mi się nawalać.Albo zwyczajnie, po ludzku, czuję zniechęcenie. I rozkopuję kilka rzeczy w nadziei na happy end i posunięcie któregoś z modułów do przodu….Z odwrotnym efektem. Czasem na żmudne działania i kłopoty najlepszy jest po prostu zdrowy sen, spotkanie z przyjaciółmi oraz plener.W piątek jestem na ogół zbyt wyczerpana by podsumowywać.Sobotnie przedpołudnie wydaje się być lepsze.Oczywiście, przy założeniu, że robię to kosztem wyjazdów, na które pozwalam sobie rzadziej od czasu gdy założyłam firmę.

    • 16 września 2015
      Odpowiedz

      Lunka umówmy się, że słowo „piątek” jest roboczą nazwą dla jednego dnia w tygodniu, w którym możemy pozwolić sobie na takie podsumowanie. Tak czy inaczej jestem zdania, że bez względu na ilość (szaloną!) pracy, warto sobie pozwolić na chwilę refleksji. Sama zauważyłam wiele razy, że w najbardziej intensywnym czasie, najwięcej efektów zauważyłam właśnie dzięki przemyśleniom piątkowym.

  10. Ala
    13 września 2015
    Odpowiedz

    To mój ulubiony typ artykułów, jaki znajduję na tym blogu! 🙂 Mam wrażenie, że kiedyś pisałaś już o temacie piątków, ponieważ mam zapisane w Evernote zdanie „na wszystko trzeba zapracować” jako motywator od Edyty 😉

    • 16 września 2015
      Odpowiedz

      O tak, ten temat już u mnie był z pewnością, nawet między wierszami w innym artykule 😉
      Wygląda na to, że ciągle mówię o pracy!

  11. Anna
    13 września 2015
    Odpowiedz

    Ja mam na biurku w pracy w widocznym miejscu cały czas listę zadań, jak skończę jedno od razu staram się przechodzić do kolejnego. Często jest tak, że po zakończonym zadaniu w euforii robię sobie kawę, przerwę, zaczynam myśleć o niebieskich migdałach albo po prostu zapominam co miało być następne a taka lista pomaga mi się skupić. No i skreślanie wykonanych zadań jest takie przyjemne 🙂

    • 16 września 2015
      Odpowiedz

      Świetnie, że wiesz, co na Ciebie działa! Ja nad swoim biurkiem mam plan miesiaca, który też „każe” mi spojrzeć na zadania w trzeźwy sposób 🙂

  12. Marta Morawska-Kwella
    13 września 2015
    Odpowiedz

    Dziękuję! !!☺

  13. Katarzyna
    13 września 2015
    Odpowiedz

    Twoje artykuły na temat organizacji są dla mnie zawsze wspaniałą motywacją. Zgadzam się w 100% „na wszystko trzeba zapracować”.

    • 16 września 2015
      Odpowiedz

      Dziękuję Ci! Wkrótce będzie ich więcej, bo się stęskniłam:)

      • 17 września 2015
        Odpowiedz

        Ja się nie mogę doczekać kolejnych, bo dzięki Tobie Edyto, w ogóle zaczęłam organizować swoje życie. Wcześniej to było raczej go with the flow 😉

        • 18 września 2015
          Odpowiedz

          Też widzisz, jaka magia jest w organizacji ;)?

          • 18 września 2015

            Magia magią, ale z drugiej strony to nieustanna ciężka praca i umiejętność wybaczania sobie potknięć. I racjonalnego określania ile dana czynność trwa. bo bez tego do organizowania i planowania można się straszliwie zniechęcić 😉

          • 21 września 2015

            Ja już jestem od tego uzależniona 😉

  14. Bardzo wartościowy wpis. I fakt, chyba w życiu chodzi nam o coś więcej niż umyta podłoga 😉 Podoba mi się takie porównanie, bardzo obrazowe:)

  15. 15 września 2015
    Odpowiedz

    Odkąd zmieniłam myślenie, to w takich podsumowaniach jak to piątkowe, jestem dla siebie bardziej wyrozumiała. Staram sie robić wszystko jak najlepiej, ale pozwalam sobie czasem na chwilę słabości, niezrealizowanie jakiegoś zadania czy po prostu gorszy dzień . Następnego dnia widzę wtedy więcej pozytywów i mam nową siłę by działać 😉

    • 16 września 2015
      Odpowiedz

      Myślę, że wystarczy zrobić sobie 2-3 takie podsumowania i pojawia się wyrozumiałość 🙂

  16. Angie
    16 września 2015
    Odpowiedz

    Dziękuję za ten wpis! Motywacja + konkretne rady jak ruszyć z miejsca 🙂
    Niestety u mnie wciąż kiepsko z realizacją zadań, ale nadal wierzę, że jestem w stanie dokonać postępu!

    • 16 września 2015
      Odpowiedz

      Wierzę, że takie podsumowania bardzo w tym pomagają! Trzymam za Ciebie kciuki.
      Czy jest coś, co szczególnie pomaga Ci w realizacji zadań?

  17. Blog To Wake Up Baby
    17 września 2015
    Odpowiedz

    🙂

  18. Monika Grobelna
    20 września 2015
    Odpowiedz

    Wyznaczenie takiego dnia na pewno jest pomocne. Czasem o tym zapominam, szczególnie, kiedy nie za bardzo chcę zaglądać na konto;-). Rozpoczęłam pracę z Twoją książką – zmiana potrwa u mnie chyba dłużej niż 30 dni, ale przynajmniej lista 100 celów jest już gotowa i część mieszkania odgruzowana. Reszta musi poczekać, aż wrócę z egzaminów.

    • 21 września 2015
      Odpowiedz

      Wspaniale! Czekam w takim razie na Twoją opinię o całej ksiażce 🙂 doskonałych zmian!

  19. Ewa
    21 września 2015
    Odpowiedz

    U nas ciągły remont. Zmęczenie daje się we znaki, brakuje motywacji. 🙁 Chyba zacznę robić takie podsumowanie w piątek i będzie wiadomo czy daliśmy z siebie wszystko czy mogliśmy zdziałać więcej. Dzięki.

  20. Natalia
    27 października 2015
    Odpowiedz

    Usiadłam, przeczytałam (tak, po ponad 2 miesiącach!), mina mi zrzedła. No bo jak ocenić tydzień (i co z tego, że we wtorek) jeśli a. nie jestem pewna, kim chcę być w przyszłości, b. mam urlop od piątku i „załatwiam sprawy” które czekają od jakiegoś czasu. A potem oświecenie: zrobiłam kolejne przykłady z włoskiego (a jednym z celów jest „wyjazd do Włoch i rozumienie wszystkiego, co do mnie mówią”), odebrałam paszport (cel: wyjazd na egzotyczne wakacje w lutym, gdy w Polsce brak słońca), zrobiłam gruntowne porządki w szafie (cel: mieć to, czego na prawdę potrzebuję, a czuć się lepiej), poumawiałam terminy do kosmetyczki (znów czuć się lepiej). Lista jest mega długa.
    I co z tego, że nie do końca wiem, kim chcę być za 10-20 lat. Przecież planowanie na najbliższy rok też jest ważne. Jak za rok stwierdzę, że to nie to miejsce i nie ten czas – zacznę jeszcze raz. Skoro „okazja mi uciekła” to ją sobie stworzę.
    Ratując Twoje sówki: dziękuję. Nawet jak nie jest mi po drodze z tym, co piszesz, to zmuszasz mnie do przemyślenia jak można żyć lepiej. Nie idealnie – po prostu lepiej

  21. Edyta K.
    15 grudnia 2015
    Odpowiedz

    Witaj! Pamiętając o Twoich sówkach, na których mi bardzo zależy:
    Dopiero odkryłam Twojego bloga i jestem zachwycona. Już dawno kilka razy tutaj wchodziłam, z polecenia innych blogerek ale jakoś…. nie miałam siły, ochoty…. nie ważne – ważne, że teraz już to coś mam.
    No i tak pracuję z Twoimi radami. Robię od razu co każesz, notuje co najważniejsze.
    Pomysł z satysfakcjonującymi piątkami to coś dla mnie! Jestem wzorcem słomianego zapału a taka dodatkowa motywacja, mam nadzieję, pomoże mi zwalczyć moją wadę. Nie mogę doczekać się piątku!

    • 16 grudnia 2015
      Odpowiedz

      Edyta! Bardzo się cieszę, że Cię u siebie widzę 🙂 Pozostań na długo, nawet jeśli słomiany zapał czasem wygra. Takie motywacyjne drobiazgi i duże rzeczy mogą w końcu zadziałać na to w 100% 🙂 Dziękuję Ci!

  22. Kocham piątki, widzę, że większość ludzi przeznacza go na podsumowanie tygodnia i relaks, jak piszesz. Nie jest inaczej ze mną. Nawet na prywatne zajęcia z angielskiego nikt nie chce zapisywać się do mnie na piątek wieczó, hehe, co już przyjęłam do wiadomości:).
    Dla mnie piątek równa się jakieś wyżycie fizyczne na treningu- odreagowanie, a wieczorem lampeczka wina z mężem i długie rozmowy. Uwielbiam! Taki reset, wtedy widzę, że nabieram mocy na kolejne wyzwania! Kocham piątkowe wieczory!

    • 25 sierpnia 2016
      Odpowiedz

      Wspaniale, że wykorzystujesz je w taki sposób, który działa na Ciebie najlepiej 🙂

  23. 28 sierpnia 2016
    Odpowiedz

    jest literówka w linku do Remember the milk 🙂

  24. Małgorzata Suryjak
    26 sierpnia 2020
    Odpowiedz

    Bardzo lubię takie uporządkowane podejście do życia i do pracy, zwłaszcza kiedy zajmuję się różnymi rzeczami i zależy mi na tym, żeby je dobrze ogarnąć . Takie podsumowanie to super sprawa, dla mnie oznacza spokojną głowę i poczucie, że panuję nad moim życiem. Mam jednak problem z planowaniem menu na kolejny tydzień… nie mogę tego ogarnąć, mam wrażenie, że zajmuje mi to wieki, a ilość książek z przepisami i samych przepisów po prostu mnie przytłacza. Edyta, czy nasz na to jakiś sposób? Byłabym bardzo wdzięczna 🙂

  25. Asia
    2 września 2020
    Odpowiedz

    Pomysł super. Aktualnie jestem na macierzyńskim, ale wcześniej w pracy robiłam sobie takie podsumowania z moją Szefową i dawały świetne efekty – podnosiły samoocenę (czasem w ferworze pracy zapominamy o tym ile już zrobiliśmy) oraz pozwalały uporządkować kolejne kroki.
    Jednak trudniej mi to zastosować do mojej codzienności.
    Tak jak wspomniałam aktualnie jestem na urlopie macierzyńskim i niewiele z tego co bym chciała wykonać, faktycznie jest wykonane. Starsze dziecko (4,5 roku) wymaga wiele uwagi, mam nawet wrażenie, że więcej niż niemowle.
    I tutaj pytanie do Ciebie Edyto, jak Ty to robisz, że ogarniasz te wszystkie sprawy i masz szczęśliwe dzieci?

Napisz coś!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *