Znasz to uczucie, kiedy coś Cię ciągnie, ale nie do końca wiesz, w co się pakujesz? Dostaję sporo wiadomości od kobiet, które chcą wziąć udział w Warsztatach Psychologicznych, ale nie są pewne, czy to dla nich. Czasem pytają wprost, a czasem między słowami. Zastanawiają się nad tym, jak wyglądają warsztaty tak naprawdę. Dlatego zebrałam najczęstsze pytania i zostawiam moje odpowiedzi.
Czy to będzie siedzenie w kręgu i opowiadanie o sobie?
Nie musisz nic mówić, jeśli nie chcesz. Krąg to bezpieczna przestrzeń – nikt nie naciska na to, abyś mówiła. Możesz po prostu słuchać, być, obserwować. Czasem ktoś potrzebuje kilku godzin, żeby poczuć się swobodniej, czasem kilku minut – każda z tych dróg jest w porządku.
Nie ma tu obowiązku dzielenia się historią, odpowiadania na każde pytanie czy uczestniczenia w każdym ćwiczeniu w taki sam sposób jak inni. Możesz wybrać milczenie, możesz powiedzieć jedno zdanie, możesz też opowiedzieć więcej. Wszystko dzieje się w Twoim tempie.
A kiedy się odezwiesz, nawet jeśli to będzie krótkie zdanie, niepewna myśl albo pytanie, zostaniesz usłyszana. Bez ocen, bez interpretowania Twoich słów przez innych, bez poprawiania Twoich doświadczeń. Często właśnie wtedy okazuje się, że ktoś w kręgu rozumie więcej, niż mogłaś przypuszczać.
Dla wielu kobiet ważne jest odkrycie, że można być częścią rozmowy także wtedy, gdy przez chwilę pozostaje się w ciszy. Ta cisza też ma swoje miejsce. Czasem pozwala coś zobaczyć wyraźniej, uporządkować myśli albo po prostu poczuć, że jest się wśród ludzi, którzy dają sobie nawzajem przestrzeń.
Czy to bardziej coaching czy terapia?
To nie jest terapia ani coaching. Nie pracujemy tu z diagnozą, nie szukamy problemów do naprawienia i nie próbujemy nikogo zmieniać na siłę. To warsztaty rozwojowe, które czerpią z psychologii i uważnej pracy z emocjami, ale odbywają się w bezpiecznej, nienarzucającej formie.
Podczas spotkania pojawia się autorefleksja, czyli chwila zatrzymania i przyjrzenia się sobie z większą ciekawością niż oceną. Pracujemy z pytaniami, które pomagają lepiej zobaczyć własne potrzeby, decyzje i doświadczenia. Towarzyszą temu ćwiczenia indywidualne i rozmowy w grupie, które pozwalają nazwać to, co często zostaje gdzieś pomiędzy codziennymi obowiązkami a wewnętrznym światem. Ważnym elementem jest także kontakt z ciałem, czyli zauważanie emocji, napięć, sygnałów, które wysyła organizm. Czasem to właśnie ciało najpierw wie, że coś się zmienia, że czegoś potrzebujemy albo że warto się na chwilę zatrzymać.
To przestrzeń, w której jest miejsce na słowo, ciszę, uważność i spotkanie z innymi kobietami. Na rozmowy, które nie są pośpieszne ani powierzchowne. Na doświadczenie, że rozwój nie musi oznaczać presji ani ciągłego pracowania nad sobą.
Pojawia się tu głębia, ale bez etykiet, diagnoz i poczucia, że ktoś musi zostać naprawiony. Raczej z ciekawością wobec siebie i z przekonaniem, że każdy człowiek ma w sobie więcej zasobów, niż czasem mu się wydaje.
Jak wyglądają warsztaty? Co się robi w ciągu dnia?
Jest rytm, który daje poczucie bezpieczeństwa. Warsztaty zaczynają się w piątek spokojnym wejściem w przestrzeń spotkania, a sobota jest najbardziej intensywnym dniem wspólnej pracy i doświadczeń. Ten rytm jest ważny, bo pozwala stopniowo się zatrzymać, oswoić z miejscem i ludźmi, a dopiero potem wejść głębiej w temat.
Dzień zaczynamy poranną kawą, śniadaniem i miękkim wejściem w warsztaty. Bez pośpiechu, bez presji. To moment, żeby się obudzić, pobyć chwilę ze sobą, poczuć atmosferę miejsca i powoli przygotować się na to, co wydarzy się dalej.
W ciągu dnia pojawiają się ćwiczenia w grupie i w parach, które pomagają spojrzeć na siebie z różnych perspektyw. Czasem pracujemy z pytaniami, czasem z doświadczeniem, czasem z historiami, które każda z nas nosi w sobie. To praca, która pozwala nie tylko coś zrozumieć, ale też coś poczuć i nazwać. Są także chwile tylko dla siebie, momenty, w których można zapisać myśli, posiedzieć w ciszy, pójść na krótki spacer albo po prostu pobyć z tym, co się pojawia. Taka przestrzeń jest równie ważna jak wspólna praca.
Działamy w kręgu, dlatego jeśli ktoś chce podzielić się swoimi doświadczeniami, zawsze jest to mile widziane. Nic nie jest obowiązkowe. Każda osoba decyduje, ile chce powiedzieć i czy w ogóle chce mówić. Samo słuchanie bywa równie wartościowe.
W tym wszystkim jest cisza, przestrzeń, czas na oddech, ale też lekkość i śmiech, które pojawiają się zupełnie naturalnie, gdy grupa zaczyna czuć się bezpiecznie. Jest konkretnie – pracujemy z tematami, ćwiczeniami i refleksją, ale nie ma tu sztywnego scenariusza ani presji uczestniczenia we wszystkim. Zawsze możesz się wycofać, zadbać o siebie, zrobić przerwę albo skorzystać z piękna otaczającej nas przyrody. Czasem kilka minut spaceru w ciszy mówi więcej niż kolejne słowa.
Czy będę musiała się poruszać, płakać, pisać coś?
Możesz, ale nic nie musisz. To zdanie dobrze oddaje atmosferę tych warsztatów. Nie ma tu presji, żeby się otwierać szybciej, niż jesteś na to gotowa. Nie ma oczekiwania, że trzeba coś powiedzieć, coś wyznać, coś udowodnić. Każda osoba może być w tym doświadczeniu dokładnie tak, jak potrzebuje – mówić albo milczeć, dzielić się albo tylko słuchać.
Dla wielu uczestniczek to właśnie ta wolność okazuje się najbardziej poruszająca. Często słyszę po warsztatach słowa: „To pierwszy raz, kiedy naprawdę mogłam być sobą i nic nie udawać.”
Bez roli, którą zwykle pełnimy na co dzień. Bez konieczności bycia ogarniętą, silną, pomocną czy zawsze gotową dla innych. Bez udawania, że wszystko jest w porządku. W takiej przestrzeni pojawia się coś bardzo prostego, a jednocześnie rzadkiego, czyli autentyczność. Możliwość bycia dokładnie tam, gdzie się jest. Ze swoimi myślami, emocjami, pytaniami.
Czy będę w stanie to „unieść”, jeśli jestem zmęczona?
To nie są warsztaty, które mają Cię wycisnąć, zmobilizować za wszelką cenę albo zmusić do pracy nad sobą. Nie chodzi tu o kolejne zadania do wykonania ani o poczucie, że trzeba coś w sobie naprawić.
Te warsztaty są po to, żeby Cię przyjąć, dokładnie taką, jaka jesteś w tym momencie swojego życia. Z tym, co jest w Tobie lekkie i jasne, ale też z tym, co trudne, nieuporządkowane czy zmęczone. Dla wielu osób to pierwsze doświadczenie przestrzeni, w której nie trzeba niczego udowadniać. Nie trzeba być w najlepszej formie, mieć gotowych odpowiedzi ani jasno określonych planów. Można przyjechać po prostu z tym, co się w sobie nosi.
Możesz być zmęczona codziennością. Możesz czuć, że coś w Twoim życiu jest na rozdrożu. Możesz być zagubiona, przeciążona albo w środku jakiegoś kryzysu.
I nadal możesz znaleźć tu coś dla siebie. Czasem najbardziej potrzebujemy nie kolejnego wysiłku, tylko chwili oddechu, uważności i życzliwej obecności innych ludzi. Miejsca, w którym można zwolnić, usłyszeć siebie trochę wyraźniej i poczuć, że nie trzeba wszystkiego unosić samemu.
Czy to będą jakieś grupowe wyznania?
Nie, nie robimy nic na siłę ani nie zmuszamy nikogo do mówienia czegokolwiek. Prowadzę warsztaty w taki sposób, żebyś zawsze wiedziała, po co coś robimy i żebyś mogła decydować, czy chcesz się w to zaangażować. Są rozmowy, ale zawsze w atmosferze zaufania i dobrowolności. Masz pełną swobodę.
Czy mogę przyjechać sama?
Większość kobiet przyjeżdża solo i po kilku godzinach trudno odróżnić, która z kim przyjechała. Atmosfera jest przyjazna, serdeczna, a wspólne przeżywanie szybko łączy. Jeśli się boisz, to całkowicie zrozumiałe. Ale naprawdę nie będziesz sama.