O co mi tak naprawdę chodzi?

Zwykle to pytanie wypowiadam na głos w samochodzie. Otacza mnie cisza i miarowy dźwięk silnika, jadę spokojnie, mijając po drodze tak dobrze mi znane miejsca Beskidu Wyspowego. Żadnego radia, podcastu, rozmowy prowadzonej przez telefon. Tylko ja, kierownica i trasa, którą mam przed sobą. Przerywam ten kojący moment dość szybko. Nauczyłam się szybko tego, że mój biały samochodzik jest miejscem ukojenia i ważnych rozmów ze sobą.

No dobrze, o co mi w takim razie teraz chodzi?

To jest ta chwila, w której odpuszczam rolę dzielnej dziewczynki, której nic nie rusza, nie przeszkadza. Jestem sama ze sobą, bliżej siebie i mogę w bardzo surowy, mocny, brutalnie szczery sposób powiedzieć do siebie o wszystkim, co trudno wypowiedzieć w innych okolicznościach. Nie boję się własnej oceny tego, co wypowiem. Nie martwi mnie to, że ktoś niewłaściwie zinterpretuje moje słowa, przypisze mi złe intencje lub nie do końca zrozumie to, co jest dla mnie właśnie teraz ważne.

  • O co mi tak naprawdę chodzi?
  • Jest mi przykro, że…
  • Tak bardzo chciałabym wreszcie…
  • Nie rozumiem, dlaczego niemożliwe jest…
  • Czy kiedyś doczekam się takiej chwili, gdy…
  • Chyba już nie wierzę, że…
  • A może to nie jest mi pisane…
  • Zazdroszczę jej…
  • Tak bardzo bym chciała…
  • Bardzo się boję, że…

Pytanie “O co mi tak naprawdę chodzi?”, które zadaję sobie oczekując sama od siebie szczerości na 200%, wcale nie jest przyjemne. Jest po brzegi wypełnione dyskomfortem. Zwiastuje dyskomfort, który być może będzie się za mną ciągnął jeszcze bardzo długo. Nauczyłam się jednak rozsiadać w tej niewygodzie, znajduję sobie w niej miejsce, przyzwyczajam się do niej, bo wiem, że za każdą szczerą odpowiedzią kryje się prawdziwa, upragniona zmiana.

Troszkę lepsze życie, prostota, większy spokój.

Jest tylko jeden warunek. Gdy postanawiam wsiąść do tego samochodu i odpowiedzieć sobie na parę ważnych pytań, muszę nastawić się też od razu na poszukiwanie rozwiązań. Nie wystarczy tylko odpowiedź na pytanie – muszę udzielić też odpowiedzi emocjom, które odkrywam.

  • Jeśli jest mi z jakiegoś powodu przykro, to może czas na wyznaczanie granic w relacjach?
  • Jeśli chciałabym wreszcie zacząć coś robić, czegoś doświadczyć, zrealizować jakiś cel, to może czas na zrobienie w końcu czegoś, co jakkolwiek to umożliwi?

Emocja, stan, ta niewygodna myśl to przecież najlepsza informacja, jaką można sobie wyobrazić.

Zawsze wrzucam to pytanie rozwojowe

Kilka dni temu po raz kolejny spotkałam się w Jaśminowej Pracowni na Warsztatach Psychologicznych dla kobiet. Te nasze spotkania trwają cały weekend, zawsze odbywają się bardzo kameralnych grupach i są okazją do przyjrzenia się sobie i swoim potrzebom w najbardziej komfortowych warunkach, jakie sobie mogę wyobrazić. Pyszne jedzenie, mnóstwo zieleni, która aż wciska się przez okna, dźwięki lasu, szum strumyka i bliskość kobiet, które są w bardzo podobnym momencie rozwojowym. Prawda jest taka, że już w piątek czułam, że jest po warsztatach. Zawsze próbuję złapać te chwile, trzymać je w swojej garści, nie puszczać, bo mijają błyskawicznie. Zawsze też jestem ciekawa, w którym kierunku pójdziemy. Oczywiście jako prowadząca zawsze mam swój plan i bardzo konkretne cele, ale flow naszego spotkania buduje moją reaktywną merytorykę.

Reaktywna merytoryka podczas warsztatów psychologicznych, które prowadzę to mój sposób reagowania na historie, pytania i potrzeby uczestniczek. Praca w kręgu zawsze wiąże się z dzieleniem się własnymi opowieściami i olśnieniami. Moim zadaniem jako prowadzącej jest spięcie ich klamrą psychologicznej wiedzy. Może to przypominać łączenie kropek, układanie puzzli lub mozaiki. Uczestniczki są tu i teraz, a ja tu i teraz staram się zebrać w całość ich doświadczenia, nazwać je, wytłumaczyć mechanizmy i podsunąć techniki psychologiczne, wspierające rozwój w tych kwestiach.

Ostatnie Warsztaty Psychologiczne okazały się idealne do pracy nad relacjami i wyznaczaniem granic – zarówno innym ludziom, jak i sobie. I właśnie tutaj wchodzi w grę to ważne pytanie rozwojowe: o co mi tak naprawdę chodzi? Nie mogę przecież skutecznie wyznaczyć granicy w relacjach z bliską mi osobą, jeśli nie wiem tak do końca, co w jej zachowaniach mi przeszkadza. Dlaczego mi przeszkadza? O czym mi przypomina? Co we mnie uruchamia? Nie mogę wyznaczać granicy osobie w pracy, jeśli nie potrafię dookreślić, czy drażni mnie jej ton, sposób traktowania mnie czy to, czego nie szanuje. O co mi chodzi? O jej podejście do mnie, oczekiwania czy o stosowane słowa?

  • Nie mogę w ogóle wyznaczać granic, jeśli sama sobie nie powiem stop!
  • Co mi nie służy (a co i tak bezmyślnie robię)?
  • Co sprawia, że oddalam się od ważnych dla mnie celów?
  • Co sobie wciąż odważnie obiecuję, ale nie pozwalam już sobie na odważne realizowanie tego?
  • W jakich relacjach przesadzam – za dużo mówię, na zbyt wiele pozwalam, za szybko próbuję skrócić dystans?

Wyznaczanie granic sobie zaczyna się od tej rozmowy w samochodzie, w wannie, w pustym domu i od pozbawionego filtrów udzielania sobie odpowiedzi na trudne pytania.

  • Czego tak naprawdę potrzebuję?
  • W których relacjach naprawdę nie powinnam aż tak się odsłaniać?
  • Jak sama sobie przeszkadzam w realizowaniu tego, co jest dla mnie ważne?

I o co mi tak naprawdę chodzi?

Jeśli chcesz pogłębić wiedzę psychologiczną i pracować nad zmianą w bardziej uporządkowany sposób, zajrzyj do Pracowni Psychologicznej Online. Znajdziesz tam kursy psychologiczne, nagrania spotkań oraz materiały wspierające rozwój i refleksję.
Podziel się artykułem: