Mapa złych pomysłów: Odkładanie na później okazywania emocji


Możesz mieć w głowie mapę marzeń, mapę miejsc, które chcesz zobaczyć, mnóstwo wizji i pomysłów, które czekają na doskonały moment realizacji. Pozwól, że dziś zaproszę Cię do sprawdzenia, czym jest Mapa Złych Pomysłów. Chciałabym, żebyśmy wspólnie odkrywali jej kolejne części – chodź, poeksplorujmy. Mapa Złych Pomysłów to sieć zachowań, przyzwyczajeń i przekonań, która sprawia, że oddalamy od siebie i szczęście i rozwój. Mapa sprawia, że zapominamy o swoich wartościach i podążamy nieodpowiednią ścieżką. Taka mapa zawiera mnóstwo wskazówek, które spychają Cię skutecznie z obranej drogi. Kierowanie się nią sprawia, że nie potrafimy żyć w zgodzie z własnymi priorytetami – realizujemy czyjeś pomysły na nasze własne życie. Czy i Ty podążasz przez życie z tą nieznośną Mapą? Sprawdźmy to – dziś spróbujmy odkryć jej pierwszy ważny punkt.

Odkładanie na później okazywania emocji

Prasujesz, sprzątasz, biegniesz do pracy, gotujesz obiad, zajmujesz się dzieckiem (lub 5!), uczysz się czegoś nowego, żeby nie cofnąć się w rozwoju, pracujesz do późna nad projektem marzeń. Robisz wszystko, co się da, aby zrealizować cele, zapewnić sobie spokojną przyszłość, zapracować na wspaniały urlop, podczas którego odpoczniesz. Tak, jesteś superaktywna, gratuluję. A może przy okazji odkładasz na później:

  • telefon do przyjaciela? (w weekend to załatwisz)
  • randkę z mężem? (obiecujesz sobie, że w tym tygodniu się odrobisz i zaplanujesz wszystko lepiej)
  • wieczorny relaks z bliską osobą (ten projekt, nad którym pracujesz jest bardzo ważny!)
  • wyjście z dzieckiem na wspólny spacer (dzisiaj zrobisz pierogi na cały tydzień, posprzątasz i wtedy sobie wszystko odbijecie)

Jak często zdarza Ci się odkładać na później, jutro, weekend, przyszły tydzień coś tak podstawowego jak relacje z bliskimi ludźmi? Ile razy obiecywałaś sobie, że jeśli tym razem się przyłożysz bardziej, a potem zorganizujesz lepiej czas, uda Ci się pogodzić ze sobą wszystko, co dla Ciebie ważne? Sprawdzasz milion razy fejsbuki, wisisz na smartfonie, zajmujesz się bzdurami i pozwalasz, aby okazywanie uczuć było wciąż odsuwane na inną chwilę, która jakoś nie nadchodzi.  

Efekty odkładania

Tworzenie bliskich relacji jest wspaniałą częścią życia – nawet jeśli zmagamy się ze wzlotami i upadkami, kontakty są tym, co buduje, wspiera i zachęca do działania. Możesz jednak, zupełnie niechcący, nie doceniać tego, co masz i bezustannie odkładać na bardziej odpowiedni moment okazywanie emocji tym, którzy są wokół Ciebie. Nie spędzasz razem czasu, nie decydujesz się na drobne gesty, nie robisz małych niespodzianek i zapominasz o jakiejkolwiek inwencji. Albo uznajesz, że są w tej chwili ważniejsze sprawy, albo czekasz na pierwszy ruch swoich bliskich. Pozwól, że szybko powiem Ci, co może być skutkiem takich działań:  

  • zerwanie relacji (jeśli nie rozmawiacie – trudno spodziewać się cudów)
  • osłabienie więzi (każda strona zaczyna żyć w swoim własnym świecie, stopniowo kreuje inne, osobne życie)
  • tworzenie okazji do konfliktów (często nie zdajemy sobie sprawy z frustracji, która powstaje dzięki odkładaniu emocji na później. Wtedy się kłócimy o bzdury.)

Osoba, która jest odkładana na później, czuje się odrzucona, mało ważna, ma wrażenie, że jest na przyczepkę – jeśli się odczepi, wszystko będzie ok. Dziecko, odłożone na później, będzie szukać bliskości gdzieś indziej. Ukochany (Ukochana), mama, siostra, przyjaciółka – znajdą w końcu miejsce na bliskość gdzieś poza Tobą.          

Posłuchaj podcastu

Co powiesz na wykreślenie ze swojej Mapy tego właśnie: tendencji do odkładania na później tego, co łączy Cię z innymi ludźmi?

28 komentarzy

  1. 24 stycznia 2017
    Odpowiedz

    Bardzo cenny post- dla mnie zwłaszcza. Mam tendencje do gonienia za wszystkim- tylko nie za bliskimi. Daje do myślenia!

    • Klaudia
      9 lipca 2020
      Odpowiedz

      W piękny sposób Edyto pokazujesz co jest w życiu ważne. Dziękuję ?
      Zmiana planów! Już wiem jak spędzę jutrzejsze popołudnie i zbliżający się weekend 🙂

  2. Tak, odkładanie na później było też moją zmorą. Mam zresztą wrażenie, że ten proces dzieje się w jakiś sposób naturalnie, bo moi przyjaciele skończyli studia, założyli domy i zaczęli robić kariery mniej więcej w tym samym czasie, co ja. I to, że nagle nie mamy dla siebie czasu, było dla wszystkich naturalne – w coraz rzadziej wymienianych mailach narzekaliśmy sobie, jaka ta dorosłość męcząca, ale wszyscy czuli się zbyt zapracowani, by w jakiś sposób to zmienić. W którymś momencie okazało się, że ze spotkań min. raz w tygodniu przeszliśmy do widywania się co kilka miesięcy. Na szczęście relacje to taka piękna sfera, w której bardzo dużo można zmienić po prostu uważnością, szacunkiem i dobrym nastawieniem.

    • 28 marca 2017
      Odpowiedz

      Napisałaś o bardzo ważnej rzeczy! Rzeczywiście, godzimy się na to, przypisujemy ten brak czasu dorosłości. Może tak jest wygodniej? Z czasem jednak okazuje się, że to nie jest wcale takie fajne :/

  3. Ewa Szczepańska
    24 stycznia 2017
    Odpowiedz

    Wszystko nadgonimy, i te pierogi, i teksty nie napisane i nawet słowa nie wypowiedziane. Ale na słowa może być za późno.

  4. Taaaaaaak – bardzo mocno się z tym zgadzam. Sama mam ochotę odłożyć na później wspólny czas w imię pracy/bloga czy jakiejś pasji. Jednak powoli uczę się że w życiu musi być równowaga i staram się określony pory dnia mieć zarezerwowane tylko dla rodziny.
    Ten artykuł przypomina mi co jest w życiu najważniejsze <3

    • 23 marca 2017
      Odpowiedz

      A co z poczuciem odpowiedzialności?Jeśli robisz projekt w zespole dochodzi jeszcze problem tego, że każdy pracuje w nieco innym rytmie i czasem prosi : „tylko rzuć okiem na to bo nie wiem w jakim kierunku mam to dalej rozwijać”, prosi o konsultację, pomysł, podpowiedź.Zsynchronizowanie naszych aktywności i oczekiwania, że zareagujemy natychmiast…Wielokrotnie właśnie u mnie kończy się na tym, że zmieniam plany, odkładam na poźniej bo priorytetem jest praca skoro chcę do czegoś dojść, coś osiągnąć.Dodam, również od sukcesu zawodowego często zależy uczucie zadowolenia oraz uznanie partnera…Mój mąż akurat stawia mi wysoko poprzeczkę….

      • Tak, zgadzam się że praca jest ważna, i jest priorytetem w tylko tygodniu od 8-15:00. Staram się mocno stawiać granice aby świata zawodowego nie mieszać z prywatnym. W czasie pracy nie umawiam się prywatnie na kawę z koleżanką a w czasie wolnym staram się nie pracować (chyba że sama nie zakończyłam jakiegoś zadania). To że ktoś ma potrzebę abym spojrzała na projekt jest naturalne, ale to nie oznacza że mam zmieniać z tego powodu plany. Nauczyłam się grzecznie i uprzejmie odpowiadać – „ok, jutro w czasie pracy przyjrzę się tematowi”. Nie chcę by praca odciągała mnie od tego co jest dla mnie ważne – w czasie kiedy jestem z najbliższymi.

        • 28 marca 2017
          Odpowiedz

          Bardzo mi się podoba takie podejście, choć mam świadomość, że na początku może być to bardzo trudne!

          • Dla mnie nawet nie samo nauczenie się takiego postępowania było trudne, a uświadomienie sobie że jednak to nie praca w moim życiu jest najważniejsza. Zawsze wydawało mi się że trzeba dużo i ciężko pracować aby cokolwiek z życiu osiągnąć. I na pewno tak jest, dopóki nie jest to kosztem kogoś….

          • 29 marca 2017

            Myślę, że taki założenie jest po prostu efektem wychowania – chyba każdy z nas słyszał takie głosy w dzieciństwie – ciężka praca itd

  5. 25 stycznia 2017
    Odpowiedz

    Jak zwykle otwierasz oczy! ;*

  6. Zuzanna Bębenek
    25 stycznia 2017
    Odpowiedz

    Mieliśmy z Chłopakiem taki etap, że spotkania przekładaliśmy na później, bo ciężki czas na studiach, bo praca, bo coś tam… i nagle przez to zaczęliśmy się kłócić o byle co (nie zdarzało nam się to wcześniej), rozmowy telefoniczne stawały się najpierw coraz krótsze, później coraz rzadsze… A ja ciągle chodziłam przybita i nieszczęśliwa. Słowem – bardzo nie polecam.

    • 28 marca 2017
      Odpowiedz

      Zuzanna cieszę się, że dzielisz się swoim doświadczeniem. To bardzo ważne i rzeczywiście opisujesz konsekwencję numer jeden – zwiększenie dystansu do siebie w relacji. Mam nadzieję, że udało Wam się pokonać tę sytuację!

  7. martazol
    25 stycznia 2017
    Odpowiedz

    Jakby pisane o mnie 🙁
    Czas przemyśleć różne sprawy.

  8. 25 stycznia 2017
    Odpowiedz

    Edytko!
    Świetny artykuł – krótki, treściwy i baaardzo ważny! Dzięki.
    Zastanawiam się tylko co zrobić kiedy jesteśmy po tej drugiej stronie – ta osobą na doczepkę – co i jak możemy zrobić?

  9. Milena
    26 stycznia 2017
    Odpowiedz

    Ważny temat. Dzięki za podzielenie się swoimi refleksjami wokół niego. 🙂

  10. 26 stycznia 2017
    Odpowiedz

    „Jak często zdarza Ci się odkładać na później, jutro, weekend, przyszły
    tydzień coś tak podstawowego jak relacje z bliskimi ludźmi” – niestety prawie codziennie… Post dający do myślenia. Pozdrawiam 🙂

  11. 23 marca 2017
    Odpowiedz

    Gdzie znaleźć klucz do balansu pomiędzy asertywnością, potrzebą samorozwoju i potrzebą bycia docenioną, a kontaktami z bliskimi? Jak zachować się gdy ktoś bliski potrzebuje głównie milczącej obecności i ma odmienne potrzeby jeśli chodzi o sposób relaksu? On ma ochotę po raz setny obejrzeć komedię Barei, a ty celujesz w ambitniejsze gatunki, a jeśli nawet zaczynamy oglądać coś wspólnie i tak kończy się na multiscreeningu?
    Jak skutecznie poprosić partnera o to by wyłączył choć na dwie godziny w weekend telefon? U mnie, przyznaję, także weekend czasem nie różni się od dnia powszedniego….

    • 28 marca 2017
      Odpowiedz

      Może zdać tu egzamin metoda małych kroków i niemal niedostrzegalnych zmian. Oczywiście poprzedzona rozmową i ustaleniami np. umawiamy się, że w weekend zrobimy wspólnie przynajmniej jedną nową rzecz. To może być bardzo odżywcze, ale i pokazywać drugiej strony te mniej doceniane przez nią sposoby na spędzanie czasu. Taki opór przed nowościami najlepiej wprowadzać w delikatny sposób tak, aby z czasem nowe doświadczenia były już zdobywane nawykowo 🙂

Napisz coś!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *