Jest wiele rzeczy, które można zrobić, aby lepiej zadbać o siebie w roli rodzica. Można podjąć wiele prób, nastawić się na ulepszanie swojej codzienności i na dbanie o relację z dzieckiem. Kiedy jednak myślę o tym, co lepszego ma się wydarzyć w życiu człowieka, który ma dziecko, najpierw nasuwa mi się jedna podstawowa rzecz. Jeśli dziś coś nie działa to czy warto szukać nowych dróg czy może lepiej byłoby sprawdzić, co nie zdaje egzaminu?

Dziś zapraszam Was do rozmowy o tym, co w macierzyństwie może nie działać. Mam za sobą mnóstwo sesji z kobietami, które zdecydowały się na pracę ze mną właśnie w temacie macierzyństwa. Realizuję regularnie kursy online dla mam i dzięki tym wszystkim doświadczeniom stworzyłam listę 9 rzeczy, które sprawiają, że macierzyństwo nie tylko nie jest fajne, ale też bywa koszmarne. Jestem ciekawa, czy znajdziecie na liście coś, co pasuje do Waszego życia. Ja coś takiego oczywiście znajduję.

Czas na drugą część artykułu o tym, co niszczy macierzyństwo.

Rozpamiętywanie każdego błędu

Jednym z najtrudniejszych kawałków macierzyństwa jest to nieznośne wrażenie, że wciąż musimy zdawać egzamin. Masz tak? Myślę, że każdą z nas czasem dopada odczucie związane z tym, że coś nie wyszło, a przecież miało wyjść. 

Błędy. Nieodpowiednia reakcja, może brak spokoju, brak cierpliwości i nerwowość. Może znów oczekiwałam, aby moje dziecko było dorosłym? Może nie pozwoliłam mu na dziecięcy płacz lub na dziecięce szaleństwo? Może krzyknęłam lub sama zachowałam się jak rozkapryszone dziecko?

Błędy. Tak trudno o nich zapomnieć.

Trzy rzeczy, o których warto pamiętać:

  • każdy popełnia błąd – uwierz mi na słowo. Jesteśmy tylko ludźmi, co oznacza, że rządzą nami emocje. Ogromny wpływ mają na nas nawyki, schematy myślenia i zachowania. Popełnianie błędów jest wpisane w macierzyństwo – wciąż przecież się uczysz i stajesz oko w oko z nowymi wyzwaniami.
  • rozpamiętywanie błędów hamuje rozwój – wiem, jak nieznośne jest poczucie winy. Wiem dobrze, że można w nim tkwić i można też pozwolić, aby niszczyło od środka. Jeśli jednak skupiasz się na tym, co zrobiłaś, nie ruszasz z miejsca. Zamiast takiego podejścia, wybierz mocną akcję! Stwórz listę trzech rzeczy, które mogłabyś zrobić inaczej, gdyby taka sytuacja się powtórzyła. Wyciągnij wnioski. Określ strategię “co by było gdyby” i ruszaj!
  • gdybyś zawsze wszystko robiła dobrze, byłabyś nie do zniesienia – nie miałabyś w sobie pokory, nie potrafiłabyś zrozumieć innych ludzi, zadzierałabyś nosa i nikt by Cię nie lubił 😉 Błędy to szansa na złapanie dystansu, uczenie się nowych rzeczy i na większą otwartość.

Wyręczanie dziecka

Czy można przestać wyręczać dziecko? Och, czasem wydawać się może, że nie ma innego wyjścia. Mama szybciej zawiąże buty, przygotuje kanapkę, posprząta pokój, podniesie po upadku czy wytrze zakatarzony nos. 

Wyręczanie dziecka to coś, z czym warto walczyć z wielu powodów. Jedną z najważniejszych rzeczy jest to, że taki maluch, który wie, że zawsze ktoś zrobi coś za niego, będzie mieć duże problemy w przyszłości.

Niesamodzielne dziecko nie będzie podejmować wielu prób, nie powalczy o siebie i o swoje pragnienia – będzie bezradne. Będzie też oczekiwać na przybycie kogoś, kto je wybawi.

Wyręczanie dziecka działa też na mamę. Znasz tę obawę związaną z tym, że bez Ciebie dziecko sobie nie poradzi?

Trzy rzeczy, o których warto pamiętać:

  • Twoje dziecko będzie musiało kiedyś poradzić sobie bez Ciebie – w końcu nadejdzie ta chwila, kiedy nie będzie Cię w pobliżu. Byłoby dobrze, gdyby Twoje dziecko czuło się wtedy pewnie i było gotowe do podjęcia wyzwania. To, czy pozwalasz mu na sprawdzenie siebie, poznanie swoich ograniczeń czy odnalezienia rozwiązania ma wielki wpływ na to, jak będzie się zachowywać w sytuacjach, w których nie będziesz mogła mu pomóc. Wyposaż go w takie umiejętności.
  • potraktuj usamodzielnianie jak ciekawą przygodę – robienie nowych rzeczy, uczenie się, próbowanie swoich sił czy odważne pokonywanie swoich lęków może być Waszą wspólną przygodą. Zwróć uwagę na to, że Twoje dziecko może być wspaniałym towarzyszem – dasz mu budujące doświadczenia i sama skorzystasz na takich rzeczach. Pozwól dziecku na poznawanie świata, bądź obok niego, ale też pozwól mu na próbowanie swoich sił.
  • wykorzystuj codzienne sytuacje – Twoje dziecko uczy się każdego dnia – postaraj się czerpać z takich momentów. Zaproś go do wspólnego realizowania przeróżnych domowych obowiązków – Twoje dziecko może świetnie bawić się podczas składania ubrań, pieczenia ciasta lub porządkowania ogródka. Zadbaj o to, aby jak najrzadziej myśleć “to tylko małe dziecko” – wciągaj go w Waszą codzienność.

Skupianie się na zadaniach zamiast na relacji

To nie są zbyt sprzyjające czasy dla mam. Prawda jest taka, że powinnyśmy być wszystkim i każdym. Mamy zarabiać pieniądze, dbać o czysty dom, piec te ciasta, dbać o zdrową dietę całej rodziny. Pranie musi być zrobione, trzeba też kupić dziecku wiosenne buty i pamiętać o wizycie u lekarza. Ilość zadań, jakie czekają na każdą mamę jest niewyobrażalna. Czasem myślę sobie, że to nie do końca jest możliwe – ich realizacja. Czy można zrobić to wszystko na raz? Jakim kosztem?

Trzy rzeczy, o których warto pamiętać:

  • podejście zadaniowe pomaga, ale nie przesadzaj z odhaczaniem rzeczy z listy zadań – pamiętaj o tym, żeby przy okazji żyć. Nie zapomnij o tym, że między jednym porankiem a drugim dzieje się mnóstwo rzeczy. To od Ciebie zależy, czy będziesz zawsze zajęta. Zwróć uwagę na to, aby regularnie zatrzymać się w bieganinie, spojrzeć na swoje dziecko, skupić się na wspólnym poznawaniu świata i na cieszeniu się codziennością. Piękne życie możesz tworzyć każdego dnia.
  • jeśli lubisz listy, wykorzystuj Listy Przeżyć – zadbasz wówczas zarówno o swoje zadaniowe podejście jak i o robienie fajnych rzeczy z dzieckiem. 
  • zadbaj o to, aby każdego dnia zrobić jedną rzecz dla relacji z dzieckiem – może to będzie rozmowa w czasie kolacji, spacer lub rozmowa przy poduszce? A może zagracie wreszcie w te planszówki, które czekają na lepszy moment? Zrób sobie listę 30 rzeczy do zrobienia z dzieckiem w miesiącu i odhaczaj kolejne punkty. 

Chcę dać swojemu dziecku to, co najlepsze. Szukam możliwości, których sama nie miałam. Gdybym ja w dzieciństwie miała dostęp do takich rzeczy, które są w zasięgu mojego dziecka – och, jak daleko mogłabym zajść. Poza tym wszyscy teraz zapisują dzieci na zajęcia dodatkowe. Jak można z nich nie korzystać? Jak można nie chcieć rozwijać dzieci językowo – ten właśnie czas jest idealny, aby przyswajać języki obce. Dzieci je po prostu chłoną. A sport? Ja nie ćwiczyłam zbyt wiele i do dziś nie kręci mnie aktywność fizyczna. Chciałabym, aby moje dziecko było…

Znasz to?

To są właśnie oczekiwania. Z jednej strony mamy oczekiwania wobec siebie – jako dobra mama powinnaś zapełniać plan dnia zajęciami dodatkowymi i możliwościami, które sprawią, że Twoje dziecko wygra. Będzie lepsze od innych dzieci, zajdzie dalej, zrobi więcej, osiągnie to, czego nie osiągną inni.

Z drugiej strony mamy oczekiwania wobec dziecka. Ten mały człowiek ma być jakiś. Jeśli tylko tli się w nim iskierka talentu, rozdmuchasz ją ze wszystkich sił. Ma być lepsze, mądrzejsze, ma być zdolne, rozwinięte i wyjątkowe.

Trzy rzeczy, o których warto pamiętać:

  • nie zapominaj o tym, że dzieciństwo opiera się na zabawie – zabawa jest tym, co rozwija Twoje dziecko na każdym możliwym polu. Bawiące się dziecko rozwija się zarówno fizycznie (np. układając klocki, biegając czy wspinając się na drzewa), emocjonalnie (np. odgrywając rolę, kłócąc się z rodzeństwem czy radząc sobie z niepowodzeniem). Zabawa rozwija kreatywność, myślenie przyczynowo-skutkowe, umiejętności komunikacyjne, podejmowanie decyzji. Zamiast wyciągać dziecko na kolejne zajęcia dodatkowe, upewnij się, że ma ono czas na zabawę.
  • zabawa to nie bajki – kocham bajki, zacznijmy od tego. Nigdy w życiu nie powiem, że dziecko nie powinno ich oglądać. Myślę jednak, że warto podkreślić jedną rzecz – oglądanie bajek to nie jest zabawa. To jest po prostu oglądanie bajek. Zwróć uwagę na to, czy Twoje dziecko zdążyło się pobawić zanim zaczęło oglądać jakąś kreskówkę.
  • doceń nudę – nic nie stanie się Twojemu dziecku jeśli trochę się ponudzi. Wręcz przeciwnie! Pozwól mu na to. Właśnie w takich momentach Twoja pociecha rozwija kreatywność, wymyśla swoje zabawy, zaczyna eksplorować otoczenie i poznaje samego siebie. Ogromną rolę w procesie uczenia się różnych rzeczy odgrywa ten właśnie moment refleksji. Bez niego nie ma rozwoju. 

Unikanie proszenia o pomoc

Bohaterki codzienności – to my. Każdy dzień wypełniają nam zadania, obowiązki, nieskończone listy rzeczy do zrobienia i pomysły na to, jak ulepszyć swoje życie. Co jeszcze chciałybyśmy zrobić? Z czym dobrze byłoby sobie poradzić? Na jaki problem natrafiamy? Mama jest człowiekiem – orkiestrą. Oprócz morza spraw do załatwienia, ma na głowie mnóstwo zmartwień, czasem boryka się z lękami, a w międzyczasie chce zrealizować swoje własne cele. Może wątpi w to, że może je jeszcze realizować? Może czasem zarzuca sobie, że robi coś dla siebie, leży na kanapie czy udaje, że nie widzi bałaganu? A może uznaje, że dowodem na to, że ogarnia to całe macierzyństwo jest ta wiecznie zimna kawa?

Dlaczego korzystanie z pomocy stało się dla wielu z nas czymś nie do pomyślenia? Dlaczego musimy robić wszystko, być każdym, być wszędzie?

Trzy rzeczy, o których warto pamiętać:

  • poproś o pomoc zanim poczujesz się źle – dobrze jest się starać i działać z pełną energią. Wspaniale, że sobie radzisz. Pamiętaj jednak o tym, że sięganie po pomoc w jakiejkolwiek sferze sprawia, że jesteś w stanie działać bardziej efektywnie. Nie czekaj na moment absolutnego kryzysu – zamiast tego spróbuj, dzięki pomocy innych ludzi, przygotować się na takie bardziej wymagające momenty. 
  • poproś o pomoc też wtedy, gdy po prostu chcesz się zregenerować – jesteś bohaterką – dla swoich dzieci. Bądź też dla samej siebie przyjaciółką. Szukaj okazji do zbierania sił, resetu, odpoczynku. Macierzyństwo to nie jest kara, to nie jest też coś, za co masz płacić wiecznym zmęczeniem i działaniem ponad siły. Zadbaj o to, aby sięgać po pomoc zarówno wtedy, gdy potrzebujesz wytchnienia, jak i wtedy, gdy po prostu przyszedł czas na odpoczynek (np. raz w tygodniu).
  • proszenie o pomoc to oznaka siły – osoba, która jest pewna siebie nie ma problemu z otrzymywaniem pomocy. Nie czuje się przez to gorsza, mniej kompetentna, mniej rozgarnięta i mniej wartościowa jako mama. To, że sięga po pomoc to oznaka jej asertywności. Wykorzystuj tę informację i poczuj swoją własną siłę.

Posłuchaj podcastu

W maju rozpoczynamy kolejną edycję kursu Trening umiejętności wychowawczych, który skierowany jest do rodziców. Podczas 12 tygodni wspólnej pracy, zajmiemy się najważniejszymi tematami związanymi ze szczęśliwym rodzicielstwem.

  • Jak radzić sobie z własnymi emocjami?
  • Jak wspierać rozwój dziecka?
  • Co zrobić, aby czuć satysfakcję z pełnienia roli rodzica?
  • Jak nie dać się negatywnym myślom i zwalczyć poczucie winy?

Kurs jest złożony z 12 lekcji wypełnionych psychologią, inspirującymi przykładami i wskazówkami, które sprawiają, że rodzicielstwo staje się rozwijającą przygodą. Zapraszam do udziału – ruszamy 15 maja.